Greka: chodziło o Tis Trihas to Gefyri.
Alepak: ok, to po prostu 3+3+2, czyli chłopaki tam coś dziwnie skracali. Zresztą, muzyka ludowa, pewnie każdy po swojemu to widzi.
Cytuj:
Szczerze mówiąc, to ze słuchu nie potrafiłabym skojarzyć, czy w metrum są ćwierćnuty, czy ósemki.
Bo tak naprawdę to niemożliwe. To wszystko jest względne i kwestią umowną jest, co jest jaką wartością. Jeśli zapisuję tempo liczbowo (w BPMach zdefiniowanych przez ćwierćnutę - bo tu ten punkt odniesienia też można zmienić) i chcę mam w głowie melodię, gdzie nuta ma trwać ćwierć sekundy - wówczas może to być ósemka w 120bpm lub ćwierćnuta w 240bpm. Jeśli masz w tle walącą szybko punkową perkusję, pewnie to druga opcja będzie wygodniejsza (i w pewnym sensie słuszniejsza), w innych przypadkach zwykle pierwsza.
Także tempo ma swój matematyczny udział w tym, no bo jest ważnym czynnikiem w proporcji.
Cytuj:
Skąd to dodawanie? Pytanie pewnie dziwne, ale kilka razy o tym wspomniałeś, a ja nie wiem, o co chodzi. Ja 4/4 liczę RAZ-dwa-trzy-cztery... itd.
Tu w pewnym sensie masz rację, bo popełniłem formalny błąd: klasycznie kiedy mam konstrukcję 3+3+2 z ósemek (czyli dwie grupy trzech ósemek i jedna dwóch, czy też dwie ćwierćnuty z kropką i jedna bez czy jakaś wariacja wokół tego) to nie powinienem tego zapisywać jako 4/4 tylko jako 8/8, bo w 4/4 rzeczywiście akcenty powinny przypadać na "raz-dwa-trzy-cztery", tak jak to mówisz.
Tylko że w praktyce to jest niewygodne. Nawet mogę ci sklecić przykład w GP, bo chętnie się pobawię tą rytmiką, dawno nie robiłem tego typu pierdółek. Ale do czego zmierzam: w muzyce popularnej masz mnóstwo zabaw wokół akcentowania w dwudzielnych metrach. Można sobie powiedzieć, że Bitelsi grali dużo w 2/4, a jak ktoś robi synkopy, przednuty z przedtaktów i organizacje 3+3+2 to gra w 8/8, ale AIN'T NOBODY GOT TIME FOR THAT. Zapisujesz wszystko w 4/4, Bitelsów łączysz dwa takty (albo liczysz według podzielonego/pomnożonego przez 2 tempa) żeby mieć 4/4 bo i tak słyszysz 4 a nie 2 i masz to gdzieś. Zwłaszcza, że często perkusja olewa te wszystkie rzeczy i wyznacza proste "raz-dwa-trzy-cztery" łupiąc na dwa i cztery tradycyjnie w werbel (albo w ogóle grając "stopa-werbel-stopa-werbel" mimo zawiłości w innych instrumentach - tu AC/DC przoduje, ale w Metallice też znajdą się przykłady, zresztą masa popu tak samo wygląda). Dlatego uznajesz to za 4/4 i masz gdzieś, że z akcentami na złych ósemkach należałoby to zapisać inaczej i jeszcze chwalić się kolegom jakie się ambitne polimetrie sadzi. Bo to samo: mamy w jednym głosie frazę powtarzalną co takt, w drugim powtarzalną co pół taktu, a w trzecim powtarzalną co dwa takty. Nie użyjemy trzech różnych metod liczenia, tylko zrobimy dokładnie tak, jak napisałem - czyli coś uznajemy za pół taktu, coś za jeden, coś że rozkłada się na dwa.
Mogę potem posiedzieć w GP i to pokazać.
A i jeszcze przyszedł mi do głowy przykład zmian w metrum: Goo Goo Dolls - Iris. Ładna popowa ballada, znana i lubiana. Zwrotki i refreny są w 6/8 (3+3), ale większość instrumentalnych fragmentów w rzeczonym 8/8 (3+3+2, nie pamiętam czy werbel idzie normalnym bitem 4/4). Tam powinno ci się udać wyczuć te zmiany metrum. Jest mniej więcej tak jak powiedziałaś - zmienia się odczuwana "szybkość" fraz, mimo że nuty są grane z taką samą częstością, tym samym tempem, długości nut zapisanych tą samą wartością są takie same. Właśnie dlatego, że zmienia się rozkład akcentów - nie tylko tych dynamicznych czyli wpływających na głośność, da się to zrobić bez nich i bez perkusji - tak jak w Northern Lights, gdzie też są fragmenty na 4/4 i fragmenty na 3/4. Zmienia się charakter rytmu. W rozrywkowej muzyce (zwłaszcza rocku i metalu) fajnym zabiegiem jest zmiana "gęstości" granej perkusji (głównie chodzi znów o nieśmiertelny werbel, który wyznacza praktycznie wszystko w standardowej konstrukcji bitu) bez zmiany tempa ani metrum - to, czy werbel łupie normalnie 2 i 4, czy tylko na 3, czy na każde "i", to wpływa na moc i charakter motywu. Zmiana metrum jest nieco inna, bo każdy motyw sam z siebie jest zwykle w jakimś metrum - może być dwudzielny, trójdzielny albo jakoś ciekawie połamany (jak te bałkańskie przykłady oraz moje progresywne) i siedzi to w akcentach, które tak naprawdę siedzą w samej melodii. Kiedy komuś pokażesz jakąś melodię, może ewentualnie nie załapać od razu gdzie jest akcent na "raz" - może w twojej głowie melodia jest synkopowana, wchodzi z przednutki więc jest cofnięta względem taktu albo zaczyna się właśnie dopiero od którejś nutki - inni mogą tego nie słyszeć. Ale metrum zwykle usłyszą.
Northern Lights było ciężkim przykładem, bo w wykonaniu chóralnym było mnóstwo fermat i ogólnie łapania wspólnych pauz czy przeciągnięć wedle woli, a w partyturze niektóre takie przerwy były zapisane jako jakieś irracjonalnie dobrane zmiany metrum, co trochę może zaburzać odbiór. W Irisie nie będziesz mieć tego problemu.