* Zarejestruj  * FAQ    * Szukaj   * Zaloguj 



Nazwa użytkownika:
Hasło:

Zapamiętaj mnie


Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 
Nieprzeczytany postNapisane: niedziela, 30 sierpnia 2015, 09:21 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 8 sierpnia 2013, 20:21
Wiek: 41
Posty: 226

Online: 22d 8h 40m 12s
GG: 0
Chętnie wzięłabym udział w dyskusji, bo temat jest dość ciekawy, ale przejrzenie jej niestety nic mi pożytecznego nie dało. Czy ktoś mógłby mi streścić główne tezy i stanowiska, jakie się w niej pojawiły? Może takie podsumowanie wszystkim by się przydało. :)

_________________
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=BPuIe0GyfLQ[/youtube]


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: środa, 2 września 2015, 17:31 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 sierpnia 2014, 12:16
Wiek: 31
Posty: 237

Online: 6d 6h 42m 6s
GG: 0
Cześć rain! A to niespodzianka :)

Sugeruję nie patrzeć na pozostałe stanowiska, bo i jadu tam było dużo i mojej amatorszczyzny, która wynikała w większości z tego, że człowiek za bardzo chce a nie wszystko jeszcze ogarnia :)

Zapraszam za to do przedstawienia twojego stanowiska: Jak uważasz, jaki wpływ religia wywiera na społeczeństwo i/lub (jest to ważniejsze zagadnienie) możesz powiedzieć czy wierzysz, dlaczego jeśli tak i dlaczego jeśli nie, a bonusowo Czy uważasz że utrzymywanie wierzeń na które brak jest dobrych podstaw, jest dobre. A jeśli wierzysz i uważasz że masz argumenty które przemawiają za istnieniem twojego boga, to bardzo chętnie się z nimi zapoznam :)

_________________
You can't ever say I'm breaking the rules If I can glue them back togather!


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: środa, 2 września 2015, 19:17 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 8 sierpnia 2013, 20:21
Wiek: 41
Posty: 226

Online: 22d 8h 40m 12s
GG: 0
No jak niespodzianka, przecież zaglądam regularnie na forum, tylko mało mam do powiedzenia zazwyczaj ;)
Poruszany tu problem jest strasznie trudny, już choćby z tego powodu, że powinno się dla jego przemyślenia poszerzyć krąg zainteresowania poza problem katolicyzm a społeczeństwo polskie, czy zachodnie. Bo przecież nie tylko katolicyzm jest na świecie, a i świat jest trochę większy ;)
Nietrudno zobaczyć, że religia, np. islam ma ogromny wpływ na różne społeczeństwa, ot choćby regulując rolę jaką pełnią w nich mężczyźni i kobiety i co im wolno. Ze śmieszno-strasznych przykładów podać można choćby to, że w niektórych państwach islamskich, nawet tych bardziej postępowych kobiety nie mogą się uczyć jeździć samochodem, bo jak instruktor byłby mężczyzną (co raczej tam jest oczywiste), to przecież taka kobieta nie może z obcym facetem w małym samochodzie sama siedzieć.
Ale islam jaki jest, każdy widzi. A nawet wkrótce będziemy mogli się w jeszcze bardziej doświadczalny sposób przekonać, bo ta religia coraz bardziej wchodzi do Europy i teraz już, z uwagi na bierną postawę państw europejskich, nie da się tego zatrzymać.

Ale pewnie chodzi nam tu głównie o katolicyzm. Czy jego wpływ jest tak duży teraz to sprawa bardzo dyskusyjna, nawet w Polsce. Wydaje mi się, że problemem jest to, że stała się ona po prostu narzędziem za pomocą którego różni ludzie chcą załatwić własne interesy. Najczęściej po prostu dopchać się do władzy (tak jak partia, której nazwy nie wymienię), albo do pieniędzy. Albo do władzy i pieniędzy. Oczywiście ci, co się religią wysługują i zasłaniają to i duchowni i świeccy.
Gdyby katolicyzm - dodam, że ten prawdziwy, opierający się na naukach Jezusa - miał rzeczywisty wpływ na ludzi, to byśmy żyli jednak w lepszym pod pewnymi względami społeczeństwie. Ot choćby dlatego, że Jezus kazał "kochać bliźniego", dodając przy innej okazji, że każdy jest naszym bliźnim. Co oznacza, że gej, Żyd, lewak, prawak itd. są naszymi bliźnimi. Z drugiej strony, byłoby to społeczeństwo o wiele bardziej "pruderyjne" (nie mówię konserwatywne) niż teraz.
Właściwie nietrudno zobaczyć, że w katolicyzmie wiele rzeczy jest naleciałościami patriarchalnej kultury, gdzie np. rola kobiet była bardzo niska. Ta kultura wywodzi się jeszcze z antyku, kiedy chrześcijaństwo się rodziło, ale nie ma raczej nic wspólnego z tym, co mówił Jezus. No i potem przez wieki rzeczywiście religią wspierano te status quo i do niego zresztą dopasowywano sposób funkcjonowania religii i jej nakazy. Ot choćby właśnie podporządkowanie kobiet mężczyznom itd. Temat w ogóle jest bardzo rozległy i trudno mi go jakoś tak sensownie ująć.

Problem sensowności religii też jest bardzo trudny. Bo wyrasta na podstawie pytania, czy jakikolwiek bóg istnieje, które jest krańcowo trudne do odpowiedzi. Tym, którzy są nim zainteresowani polecałabym poczytanie książek księdza, ale przede wszystkim profesora, a więc naukowca, Michała Hellera o kosmologii. Ale w ogóle przemyślenie na własną rękę i zainteresowanie się właśnie zagadnieniami kosmologicznymi byłoby dobrym punktem wyjścia do próby odpowiedzi na pytanie o istnienie boga. Mówi się (to jedna z hipotez), że był wielki wybuch i tak powstał wszechświat. Ale przecież wcześniej, przed tym wybuchem nie mogło być nic. Z niczego nie może powstać "coś". Ale czym jest to "coś", z czego powstał wszechświat?
Z drugiej strony jest ważki argument przeciwko istnieniu boga (czy go piszemy z dużej, czy z małej litery). Jest to oczywiście problem istnienia zła. No bo jak to możliwe, że jest tyle cierpienia, wojny itd. a bóg nic nie robi, zupełnie. Albo: ktoś się o coś intensywnie modli, o coś obiektywnie dobrego, np. wyzdrowienie i nic. Czy więc nie ma nikogo, do kogo by te modlitwy docierały? Nie chcąc rozwiązywać tego ostatniego zagadnienia powiem za Hellerem, że skoro Bóg stworzył jakieś reguły funkcjonowania świata, jakieś reguły dotyczące chorób, życia i śmierci itd., to w tym się właśnie przejawia jego istnienie. I że błędnym jest oczekiwać, że będzie on działał wbrew swoim regułom.
Myślę, że pewien trop do rozwiązania zagadnienia istnienia boga powstanie wtedy, gdy człowiekowi uda się stworzyć sztuczną świadomość. Tzn. np. mózg elektronowy, który będzie posiadał świadomość siebie, tego że istnieje, że myśli, że odbiera bodźce z zewnątrz i który będzie posiadał unikalną osobowość (coś jak ten robot w filmie "Ja, robot"), powiedzielibyśmy może nawet - duszę. Bo jeśli da się sztucznie zrobić świadomość, no to podważy to pewnie konieczność istnienia jakiegoś boskiego dawcy owej świadomości, od którego otrzymać mieliby ją kiedyś tam ludzie. Ale dalej pozostanie problem tego skąd się wziął świat.

No i tu wrócę do kwestii sensowności podtrzymywania religii - jeśli boga nie ma, to jest ona zbędna zupełnie, szczególnie w swoich formach instytucjonalnych. Jeśli jest, to też owe zewnętrzne formy kultu nie wydają się niezbędne, to wynika zresztą z samej definicji boga - jeśli jest on kimś wszechmocnym, nieskończonym itd. to co mu po tym, że ktoś jakąś mszę odprawi? Ani na tym nic nie zyska, ani nic nie straci. Cały ten ceremoniał jest potrzebny tylko ludziom, żeby podtrzymywać w nich wiarę, no i żeby tworzyć jakieś poczucie wspólnoty.

Jeśli chodzi o sedno religii, o samą wiarę, to można by przyjąć, że też nie jest ona bogu w niczym potrzebna. Bo znowu - nic na niej nie zyskuje, ani nie traci, jeśli jest taki, jak go opisują. Co prawda teolodzy mówią, że Bóg stworzył człowieka z miłości i chciałby mieć wzajemność tego człowieka, więc z tego punktu widzenia ludzka wiara jest jednak potrzebna bogu do czegoś. Jeśli patrzymy zaś z ludzkiego punktu widzenia, to wiara jest potrzebna wielu ludziom, choćby po to, żeby mieć jakieś oparcie w tym niełatwym przecież życiu. Jakieś poczucie sensu. Niektórych zresztą może tylko wiara, że za złe uczynki zostaną ukarani i to gorzko, każe być moralnymi w życiu ;)

Oczywiście uważam, że można żyć moralnie i być dobrym człowiekiem nie wyznając żadnej religii. Pisał o tym wystarczająco Tadeusz Kotarbiński.

Podsumowując - dobrze rozumiana i nie wykorzystywana (jak to teraz i właściwie może cały czas w historii) wiara i religia są potrzebne ludziom, choćby właśnie po to, żeby dawać im poczucie sensu i jakąś nadzieję.
To takie moje przemyślenia :)
PS. Jeśli kogoś interesuje problem "nauka i religia" , to jest taka książka (do której się zamierzam zabrać): "Wyrok na Galileusza i inne mity o nauce i religii" red. Ronald L. Numbers.

_________________
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=BPuIe0GyfLQ[/youtube]


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: środa, 2 września 2015, 20:07 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 sierpnia 2014, 12:16
Wiek: 31
Posty: 237

Online: 6d 6h 42m 6s
GG: 0
Cytuj:
No jak niespodzianka, przecież zaglądam regularnie na forum, tylko mało mam do powiedzenia zazwyczaj ;)
Poruszany tu problem jest strasznie trudny, już choćby z tego powodu, że powinno się dla jego przemyślenia poszerzyć krąg zainteresowania poza problem katolicyzm a społeczeństwo polskie, czy zachodnie. Bo przecież nie tylko katolicyzm jest na świecie, a i świat jest trochę większy ;)


Wiesz co, temat nazywa się jak się nazywa, ale w sumie średnio mnie interesuje zagadnienie działalności religii w sensie nauk konkretnych religii. Bardziej interesuje mnie leżąca u podstaw tychże religii wiara - wiara w boga. Czyli czy istnieją podstawy by uznać istniene boga za prawdę, czy warto w niego wierzyć i tak dalej :)

Cytuj:
Gdyby katolicyzm - dodam, że ten prawdziwy, opierający się na naukach Jezusa - miał rzeczywisty wpływ na ludzi, to byśmy żyli jednak w lepszym pod pewnymi względami społeczeństwie. Ot choćby dlatego, że Jezus kazał "kochać bliźniego", dodając przy innej okazji, że każdy jest naszym bliźnim. Co oznacza, że gej, Żyd, lewak, prawak itd. są naszymi bliźnimi. Z drugiej strony, byłoby to społeczeństwo o wiele bardziej "pruderyjne" (nie mówię konserwatywne) niż teraz.


Hm!
Niestety wiara katolicka nadal opiera się w pewnym procencie na Biblii jako takiej. Mam na myśli to, że nauki (te pozytwyne, bo negatywnych też trochę miał) Jezusa, stoją w olbrzymim konflikcie ze Starym Testamentem jak i wieloma fragmentami nowego. Natomiast śmiem postawić tezę, że nie trzeba było Jezusa by świat dogadał się żeby kooperować i starać się istnieć jeden koło drugiego w jako takim spokoju, by przetrwać.

Cytuj:
Właściwie nietrudno zobaczyć, że w katolicyzmie wiele rzeczy jest naleciałościami patriarchalnej kultury, gdzie np. rola kobiet była bardzo niska. Ta kultura wywodzi się jeszcze z antyku, kiedy chrześcijaństwo się rodziło, ale nie ma raczej nic wspólnego z tym, co mówił Jezus.


Oczywiście zgoda, lecz czy jesteś świadoma, że Jezus potwierdza aktualność wszystkich staro testamentowych praw w jednym ze swych kazań? (Nie pamiętam teraz do końca gdzie, podrzucę link na dniach). I przy okazji, wymień konkretnie jakie to naleciałośc patriarchalnej kultury masz na myśli? :)

Cytuj:
Problem sensowności religii też jest bardzo trudny. Bo wyrasta na podstawie pytania, czy jakikolwiek bóg istnieje, które jest krańcowo trudne do odpowiedzi.


Owszem, jest. Przez ostatnie pół roku zgłębiałem tę tematykę... powiedzmy dogłębnie. I dochodzę do wniosku, że nie istnieją dobre argumenty przemawiające za tym że bóg istnieje. Jeżeli jakieś działają, to w ograniczonym stopniu na Projektanta - vide argument zegarmistrza - ale nawet jeśli działają w tej skali, to nie istnieją absolutnie żadne podstawy by móc uznać, że ów bóg którego istnienie można jako tako wykazać (wcale nie...) jest akurat tym bogiem którego wyznajesz. Zazwyczaj mamy w takim argumencie olbrzymi ad ignorantiam, no ale poszukujący są poszukujący :)

Cytuj:
Tym, którzy są nim zainteresowani polecałabym poczytanie książek księdza, ale przede wszystkim profesora, a więc naukowca, Michała Hellera o kosmologii. Ale w ogóle przemyślenie na własną rękę i zainteresowanie się właśnie zagadnieniami kosmologicznymi byłoby dobrym punktem wyjścia do próby odpowiedzi na pytanie o istnienie boga.


Nie czytałem Michała Hellera, lecz znam argument kosmologiczny Kalaam a także argument projektu. Obydwa nie działają a ich fałszywość uważam, że jestem w stanie wykazać. Co ty na to byś wybrała dowolny argument jaki znasz z dzieł Hellera (lub skąd indziej) i przedstawiła go tu, na forum?

Cytuj:
Mówi się (to jedna z hipotez), że był wielki wybuch i tak powstał wszechświat. Ale przecież wcześniej, przed tym wybuchem nie mogło być nic. Z niczego nie może powstać "coś". Ale czym jest to "coś", z czego powstał wszechświat?


No tak :) Ale wiesz, do czego prowadzi ten argument po najprostszej linii? Otóż stosując założenia tego argumentu, musiał istnieć stwórca wszechświata, ponieważ "coś nie może zrodzić się z niczego". Pytanie: Jeśli przyjmujemy założenia tego argumentu... TO KTO STWORZYŁ STWÓRCĘ? ;P Poza tym fizycy mówią obecnie o zjawisku zwanym fluktuacjami kwantowymi. W dużym uproszczeniu (wcale nie stosuję go bo nie wiem o tym za wieleee...) jest to zjawisko, w którym w próżni pojawiają się i znikają atomy - zupełnie bez powodu i 'znikąd'. Nie zgłębiałem tego tematu, lecz jest to warte zainteresowania.

Cytuj:
Z drugiej strony jest ważki argument przeciwko istnieniu boga (czy go piszemy z dużej, czy z małej litery). Jest to oczywiście problem istnienia zła. No bo jak to możliwe, że jest tyle cierpienia, wojny itd. a bóg nic nie robi, zupełnie.


To działa tylko jeśli mówimy o bogu wszechdobrym i wszechmocnym :) Dlatego właśnie biblijny Jahwe nie może istnieć, gdyż jest bytem wewnętrznie sprzecznym. Natomiast tzw Problem Zła nie udowadnia nieistnienia boga w ogóle. Niemniej, moim skromnym zdaniem, boga wszechdobrego i wszechmocnego wyklucza zupełnie.


***

Niezależnie od tego co się w temacie będzie działo, jutro odpowiem na resztę twojego postu, gdyż wietrzę ciekawą polemikę. Póki co spadam pomiędzy zdania, więc zachęcam do aktywności - ciao! :)

_________________
You can't ever say I'm breaking the rules If I can glue them back togather!


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: środa, 2 września 2015, 20:10 
Offline

Dołączył(a): wtorek, 5 kwietnia 2011, 22:40
Wiek: 35
Posty: 630

Lokalizacja: United Kingdom.
Online: 116d 14h 40m 34s
GG: 0
Sprawa katocylizmu jest taka, że wszystko to zostało wymyślone przez osoby pod wpływem jaszczura. Cały świat w tej chwili jest od nich uzależniony. Samo papiestwo od samego początku było nastawione na bogactwa, stąd te od XI wieku są te krucjaty, które trwały aż do upadku zakonu templariuszy. Sam badalem watek religi I ma on spory zwiazek z religiami swiata. Te same wyobrazenie o Bogu, tylko pod innymi nazwami. Tak dusza czlowieka wziela sie ze zrodla I wraca do zrodla.Reinkarnacja jest potwierdzona naukowo. Niestety ale ateizm jest najgorsza glupota, gdzie wyobrazenie o bogu jest zaracone, albo gdzie dusza ma podazac. Nie ma szatana, wszystko to wymysl matrixa w ktorym czlowiek przybywa.Sam Matrix to przyklad tego, ze sam system reinkarnacji jest falszywy I sterowany przez szarakow - podwladnych jaszczurow. Bog to absulut, czastka boska Higsa, jak to naukowcy okreslaja. Ogolnie sporo mozna mowic, ale sama ezoteryka ma sporo wspolnego. Dla przykladu, ze masz wiek duszy. Im dusza jest doswiadczona to brnie dalej I to ma sens. Zobaczcie na zachowania ludzi. Dusz starych jest zaledwie 10 %. Sam Tobias Sammet, James Labrie lub Kakko to dusze stare. Bardzo ciekawe, nie?

_________________
Lowest tenor.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: środa, 2 września 2015, 20:44 
Offline

Dołączył(a): wtorek, 10 września 2013, 16:43
Posty: 275

Online: 65d 4h 58m 58s
GG: 0
Noone, proszę odwołaj się do tego badania właściwy wątek zamknięty ale nic nie stoi na przeszkodzie abyś obalił wnioski.

_________________
- Nie jesteś złym człowiekiem.
- Owszem, jestem.
- Brakuje ci tego czasem?
- Czego?
- Czegokolwiek.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: piątek, 4 września 2015, 10:25 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 sierpnia 2014, 12:16
Wiek: 31
Posty: 237

Online: 6d 6h 42m 6s
GG: 0
Chętnie się z nim zapoznam, ale mógłbyś je przytoczyć raz jeszcze?
Cytuj:
Sam badalem watek religi I ma on spory zwiazek z religiami swiata. Te same wyobrazenie o Bogu, tylko pod innymi nazwami.


Wyobrażenia o bogu/ach są skrajnie różne. Dla przykładu bóg Jahwe stworzył świat w sześć dni, bóg Mmombo w jeden wyrzygując treść swojego żołądka. W politeizmie jest jeszcze zupełnie inaczej. Wszystkie religie spotykają się tylko w jednym punkcie: Bóg/bogowie to stwórcy o wiele potężniejsi od ludzi, nieopisanie wielcy i nierzadko wyjątkowo gniewnie. Gdzie indziej widzisz podobieństwa tak duże i powstałe w niewytłumaczalny sposób (np. żydzi zaczęrpneli część swej mitologii z wcześniejszych mitów innej mitologii. Więc te dwie mitologie siłą rzeczy będą do siebie podobne, i nie ma w tym nic niezwykłego!) że skłania cię to do myślenia, że bóg istnieje?

Cytuj:
Tak dusza czlowieka wziela sie ze zrodla I wraca do zrodla.Reinkarnacja jest potwierdzona naukowo.


Czym według ciebie jest dusza człowieka?
Drugie zdanie tego cytatu jest zwykłą nieprawdą, reinkarnacja nie została potwierdzona w naukowy sposób. Gdyby została i możnaby ją udowodnić w rzetelny sposób, upadłoby większość religii świata.

Cytuj:
Niestety ale ateizm jest najgorsza glupota, gdzie wyobrazenie o bogu jest zaracone, albo gdzie dusza ma podazac.


Ateista nie wierzy w istnienie duszy. Proszę też, zwróć uwagę na to, że ateizm odnosi się tylko do twierdzeń o bogach.

Ogólnie to poziom twojej wypowiedzi nie zachęca do dalszej dyskusji, więc może ograniczę się do jeszcze jednej, jeśli napiszesz coś merytorycznego.

_________________
You can't ever say I'm breaking the rules If I can glue them back togather!


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: sobota, 5 września 2015, 10:18 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 sierpnia 2014, 12:16
Wiek: 31
Posty: 237

Online: 6d 6h 42m 6s
GG: 0
Cytuj:
No i tu wrócę do kwestii sensowności podtrzymywania religii - jeśli boga nie ma, to jest ona zbędna zupełnie, szczególnie w swoich formach instytucjonalnych. Jeśli jest, to też owe zewnętrzne formy kultu nie wydają się niezbędne, to wynika zresztą z samej definicji boga - jeśli jest on kimś wszechmocnym, nieskończonym itd. to co mu po tym, że ktoś jakąś mszę odprawi?


Jeśli opcja druga byłaby prawdziwa, to wszystko zależy od tego który z bogów okazałby się być tym właściwym. Jeśli byłby to bóg-potwór z Biblii, to sugerowałbym natychmiast iść do kościoła, paść na twarz i błagać o wybaczenie... :)

Brzmisz jak deistka, lub ateistka (agnostyczka według podziału Huxleya).

Cytuj:
Jeśli chodzi o sedno religii, o samą wiarę, to można by przyjąć, że też nie jest ona bogu w niczym potrzebna. Bo znowu - nic na niej nie zyskuje, ani nie traci, jeśli jest taki, jak go opisują.


Ale którzy? :D

Cytuj:
Jeśli patrzymy zaś z ludzkiego punktu widzenia, to wiara jest potrzebna wielu ludziom, choćby po to, żeby mieć jakieś oparcie w tym niełatwym przecież życiu. Jakieś poczucie sensu. Niektórych zresztą może tylko wiara, że za złe uczynki zostaną ukarani i to gorzko, każe być moralnymi w życiu ;)


Mylisz wiarę z nadzieją! Wiara to rodzaj wierzenia, czyli przyjęcie czegoś za prawdę. Nadzieja, to chęć by coś się stało, bez założenia że to coś stanie się na pewno. I to nadzieja jest potrzebna wielu ludziom. Chyba że masz na myśli "wiarę w siebie" - jeśli wiara to rodzaj wierzenia (przyjmij to na tę chwilę), to lepiej powiedzieć (choć w polskim języku tak to nie funkcjonuje) "wierzenie w siebie".


Cytuj:
1. wierzenia absolutnie pewne (logiczne aksjomaty)
2. wierzenia które przyjmujemy za absolutnie pewne na podstawie dowodów wykazanych metodą naukową
3. wierzenia uzasadnione (których prawdziwość jest wysoce prawdopodobna)
4. wierzenia których nie ma podstaw uznania za prawdziwe
5. wierzenia, których są podstawy do uznania za nieprawdziwe
6. wierzenia, których fałszywość można wykazać

1-2 = Wiedza

4-6 = Wiara (dodatkowo potwierdza to definicja wiary podana w PŚ, lsit do Hebraczyków 11:1 )


Tak więc w kontekście tego podziału (który na chwilę przyjęłaś za dobry [ps. on jest dobry, najlepiej opisuje rzeczywistość, polecam go na przyszłość w dyskusjach teistycznych]) Gdybyś powiedziała "mam wiarę w swoje siły" byłby to opis sytuacji gdy tych sił ci prawdopodobnie brakuje, mało prawdopodobne że je z siebie wydobędziesz (4.), jesteś zmęczona, ledwo zipiesz, nie masz sił nawet podnieść głowy a co dopiero zadziałać (5.), lub fizycznie nie jesteś w stanie tego zrobić, wijesz się w drgawkach w kałuży krwi pozbwiona obu nóg i nie ma szans, byś odczołgała się lub uciekła (6.)

Może przykład jest karkołomny trochę, no ale ja zawsze walczę o te rozróżnienie słowa "wiara" od "wierzenia".

Cytuj:
Oczywiście uważam, że można żyć moralnie i być dobrym człowiekiem nie wyznając żadnej religii. Pisał o tym wystarczająco Tadeusz Kotarbiński.


Oczywiście, że tak! Mało tego, można być lepszym człowiekiem od kogoś, kto wyznaje jakąś religię. Śmiem twierdzić, że religia wręcz działa w wielu przypadkach dokładnie odwrotnie - sprawia, że wyznawca staje się niemoralny!

"Bez religii dobrzy ludzie czyniliby dobro, a źli czynili by zło. Ale by dobrzy ludzie czynili zło - do tego potrzeba religii"

Cytuj:
Podsumowując - dobrze rozumiana i nie wykorzystywana (jak to teraz i właściwie może cały czas w historii) wiara i religia są potrzebne ludziom, choćby właśnie po to, żeby dawać im poczucie sensu i jakąś nadzieję.


No tak, właśnie uważam że one NIE SĄ potrzebne ludziom. Owszem, niektórym dają poczucie sensu i nadzieję, ale problem polega na tym, i idealnie ilustruje to ten cytat, że:

"Wszystkie dobre skutki które daje religia można osiągnąć bez niej, pozbywając się przy okazji całej gamy negatywnych skutków które powoduje religia"

:)

_________________
You can't ever say I'm breaking the rules If I can glue them back togather!


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: wtorek, 8 września 2015, 23:02 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 20 lipca 2013, 22:52
Posty: 973

Online: 134d 23h 34m 36s
GG: 1397451
noONE napisał(a):
"Wszystkie negatywne skutki które daje religia można osiągnąć bez niej, pozbywając się przy okazji całej gamy pozytywnych skutków które powoduje religia"

:)


FTFY :)

_________________
Pusto.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: środa, 9 września 2015, 08:01 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 sierpnia 2014, 12:16
Wiek: 31
Posty: 237

Online: 6d 6h 42m 6s
GG: 0
ryjciu wrócił z wakacji!

_________________
You can't ever say I'm breaking the rules If I can glue them back togather!


Góra
 Zobacz profil  
 

Drukuj 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona

 * Zarejestruj  * FAQ    * Szukaj   * Zaloguj 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2010 & SEO Group
TMOL Style by NinhAnh Update by Luzaki.org