* Zarejestruj  * FAQ    * Szukaj   * Zaloguj 



Nazwa użytkownika:
Hasło:

Zapamiętaj mnie


Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 201 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13 ... 21  Następna strona
Autor Wiadomość
 
PostNapisane: wtorek, 24 lutego 2015, 00:06 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 15 czerwca 2010, 23:59
Wiek: 33
Posty: 530

Lokalizacja: Łódź
Online: 214d 12h 55m 49s
No to jak pijesz wódkę z Jezusem to chyba też wierzysz, czyli ten temat to po prostu Wasz pijacki trolling.


EDIT: na pewno nie siedzi, nie ma wypasionych kompów z tak małą ilością RAMu.

_________________
STONER!!!


Ostatnio edytowano wtorek, 24 lutego 2015, 00:10 przez panaut0lordv, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: wtorek, 24 lutego 2015, 00:09 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 sierpnia 2014, 12:16
Wiek: 31
Posty: 237

Online: 6d 6h 42m 6s
GG: 0
hahaha <lol> <lol> <lol> <lol> <lol> <lol>

ha,ha

ha.

Dobre. :]

_________________
You can't ever say I'm breaking the rules If I can glue them back togather!


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: wtorek, 24 lutego 2015, 00:32 
Offline

Dołączył(a): wtorek, 23 grudnia 2014, 00:02
Posty: 437

Online: 10d 2h 28m 14s
GG: 0
Cytuj:
Ale może też nie istnieć. Ponieważ zatem w tym momencie dane twierdzenie jest nieodróznialne od fałszu, to po co utrzymywać w nie wierzenie?
Spójrz: twierdzę, że na Marsie jest wysoko rozwinięta cywilizacja marsjan, po prostu nikt ich nigdy nie znalazł.
Nie udowodnisz, że tak na pewno nie jest.
Ale nie uwierzysz mi. Bo oczekujesz dowodów. Tak samo ma się sprawa ze wszystkimi wierzeniami na które brak jest dowodów.


Nie ma wystarczających dowodów za tym że bóg istnieje, tak samo jak i to, że nie istnieje. Jest to ogólnie przyjęty konsensus. Reszta to tylko wierzenie, albo jego brak.

"Since God (of the kind to which the arguments relate) is neither an entity in the universe nor a mathematical object, it is not obvious what kinds of arguments/proofs are relevant to God's existence. Even if the concept of scientific proof were not problematic, the fact that there is no conclusive scientific proof of the existence, or non-existence, of God[9] mainly demonstrates that the existence of God is not a scientific question. John Polkinghorne suggests that the nearest analogy to the existence of God in physics are the ideas of quantum mechanics which are seemingly paradoxical but make sense of a great deal of disparate data.[10]"

Polecam poczytać:
http://en.wikipedia.org/wiki/Existence_of_God

Masz tam trochę dowodów i na istnienie i nieistnienie.

Na brak cywilizacji na marsie jest akurat kupa dowodów ;) Twój przykład jest totalnie z dupy.

http://en.wikipedia.org/wiki/Life_on_Mars

Poczytaj.

Cytuj:
nieodróznialne od fałszu


Nie ma dowodów w żadną stronę, to nie to samo co fałsz. Na to, że coś jest fałszem zawsze masz dowody. Znowu kreatywnie zmieniasz sobie definicje pod siebie. Trochę słabo jak na ateiste, który ma pewność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: wtorek, 24 lutego 2015, 00:39 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 sierpnia 2014, 12:16
Wiek: 31
Posty: 237

Online: 6d 6h 42m 6s
GG: 0
Cytuj:
Nie ma wystarczających dowodów za tym że bóg istnieje, tak samo jak i to, że nie istnieje. Jest to ogólnie przyjęty konsensus. Reszta to tylko wierzenie, albo jego brak.


och, rany.
Właśnie, dobrze to ująłeś. Nie ma wystarczających dowodów by przyjąć, że bóg istnieje, tak samo jak i nie ma wystarczających dowodów by uznać, że nie istnieje.

No i **** jedyne co z tego wynika, to to, że wierzenie w niego w takim momencie to głupota.

Pomyśl... Twierdzę, że w galaktyce, około 2,20000 000 lat świetlnych od nas istnieje dolina kucyków.
Brak jest wystarczających dowodów potwierdzających, że to prawda. Brak jest wystarczających dowodów na to, że to nieprawda. Reszta to tylko wierzenie, albo jego brak.

A dokładniej rodzaj wierzenie nazywany wiarą, czyli wierzeniem bez dowodó ... ... ... ... ... ... ;) Co jest bez sensu.

Co tam podesłałeś to przeczytam, ale jutro, bo oczęta moje mi się zamykają.
Pozdro.

Cytuj:
Na brak cywilizacji na marsie jest akurat kupa dowodów Twój przykład jest totalnie z dupy.


Nieprawda, bo oni się ukrywają, i są niewidzialni i niewykrywalni.
I co?

mózg mi się spier***ał już od tego xD
Jutro ciąg dalszy

Życzę dobrej nocy pełnej objawień.

_________________
You can't ever say I'm breaking the rules If I can glue them back togather!


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: wtorek, 24 lutego 2015, 00:57 
Offline

Dołączył(a): wtorek, 23 grudnia 2014, 00:02
Posty: 437

Online: 10d 2h 28m 14s
GG: 0
No i znowu zaczynasz.

Przeczytaj: http://en.wikipedia.org/wiki/Spectrum_o ... robability

Skoro guru ateistów daje sobie 70% na to, że bóg nie istnieje, bo jak stwierdził "Dawkins argues that while there appear to be plenty of individuals that would place themselves as "1" due to the strictness of religious doctrine against doubt, most atheists do not consider themselves "7" because atheism arises from a lack of evidence and evidence can always change a thinking person's mind.", to będąc w pełni przekonany, że on nie istnieje, stawiasz się w bardzo słabym świetle. Choćby przez to wiara ma sens. Skoro istnieje prawdopodobieństwo i mamy tylko dwa stany czyli jest/nie jest, to kwestia tylko i wyłącznie tego, jak kto je sobie sam pod siebie przełoży, bo tak naprawdę jest to 50/50.
Tak jak z orłem i reszką na bilonie. Albo wyrzucisz to, albo wyrzucisz tamto.

Cytuj:
Co jest bez sensu.


Powiedz to mojej babci, której jedyny syn ma schizofrenię, a córka dwóję dzieci, kupę długów i pracuje na kasie.
Zabierz jej wiarę, a strzeli sobie w łeb, bo to jedyne co jej zostało. Podejmiesz się? Skoro dzięki wierze jest w stanie dalej w miarę normalnie funkcjonować, to automatycznie ma to sens. Po resztę zapraszam do badań naukowych, wierzącym jednak żyje się łatwiej i przyjemniej.

No dalej ziom, zabierz mi babcię, skoro uważasz, że wiara nie może mieć dla kogoś sensu.

PS. A tylko spróbuj powiedzieć, że jest słaba. Przeżyła w życiu 20 razy więcej od ciebie, łącznie z wojną i śmiercią bliskich. Ma tak mocną psychę, jak żadna osoba, którą znam. I z pewnością jesteś ostatnią osobą, której musi to "udowadniać", bo zrobiła to już miliard razy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: wtorek, 24 lutego 2015, 01:59 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 20 lipca 2013, 22:52
Posty: 973

Online: 134d 23h 34m 36s
GG: 1397451
noONE napisał(a):
Cytuj:
To niestety jest niemożliwe póki nie przekroczy się pewnego poziomu mentalno-emocjonalnego.


Którego oczywiście nie przekroczyłem i przez to jestem takim dzieckiem, które nie utrzymuje wierzeń w żadnych bogów, inne sfery, wymiary, mistycyzm, absoluty a zwłaszcza w bogów sprzecznych wewnętrznie, takich jak np Jahwe bo brak jest sensownych dowodów na to, że takie byty w ogóle istnieją.


Cytuj:
Wiara w Odyna = wierzenie pozbawione dowodów = zupełnie niezasadne,
Wiara w Jahwe = jakwyżej = jak wyżej
Wiara w <wstawjakiegokolwiekboga>= jak wyżej = jak wyżej.

Twoja wiara w to, że przedstawiłeś coś sensownego też jest zupełnie niezasadna.

Cytuj:
Czyli wiarygodnośc wszystkich bogów jest równa.

Brawo, 10 punktów dla Gryfindoru za drugie sensowne zdanie przez 9 stron.

Cytuj:
I teraz zwracam się do wszystkich wyznających konkretnego boga: na jakiej podstawie uznajecie, że ten wasz jest tym właściwym? Co do boga w innej... postaci, bo chyba kilku z was (mogę tak mówić chyba, bo zauważyłem, że wszyscy tu się znacie) wierzy w jakiegoś nieokreślonego boga czy coś w tym rodzaju, lub w jakikolwiek byt którego istnienia nie można udowodnić, proszę o wyjaśnienie.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Agnostycyzm

Cytuj:
Cytuj:
Ewentualnie noONE, jest najlepszym trollem w historii forum i kupa osób się na to dała (jeszcze Acari brakuje).

Najlepsze jest to, że ta dyskusja nie ma sensu i nikt nic mu nie udowodni.


Zapewniam się, że mój pogląd iż powinno się utrzymywać wierzenie w istnienie tylko tego, na co są dowody nie jest trollingiem, a ateizm jest jedyną słuszną postawą.

Wyszło szydło z worka. Póki Cię życie nie kopnie w dupę i się pokory nie nauczysz pewnie będzie dalej uważał, że Twoja postawa jest jedyną słuszną.

Cytuj:
Nikt mi nic nie udowodni, bo na istnienie boga brak jest jakichkolwiek dowodów, mało tego, są dowody na jego nieistnienie (chociażby wewnętrzna sprzeczność boga Jahwe, który sam wyklucza swoje istnienie).
Tak samo ma sie rzecz z każdym bogiem, którego określamy jako istniejący byt, wpływajacy lub nie na nasze życie.

Okej, czyli koślawe opisy ludzi są dowodem na to, że nie ma siły wyższej. Co za brednie :D

http://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_omnipotencji

Cytuj:
Cytuj:
est sobie gość Stefan. Jest sparaliżowany od kilku lat i obecnie lekarze powiedzieli, że medycyna nie jest w stanie spowodować by znów mógł chodzić. Czy warto, by Stefan wierzył że będzie znowu chodził?


Poprzedni moi rozmówcy, powiedzą ci, że tak wiara ta ma sens, bo dzięki temu że Stefan wierzy że będzie jeszcze chodził, ma siłę do życia, budzi się każdego dnia mając wiarę w to, że kiedyś będzie chodził.

A ja ci mówię, że nie, jego wiara nie ma sensu, nawet jeśli daje mu siłę do życia. To że ją wyznaje świadczy o tym, że jest on słabą psychicznie osobą i nie potrafi pogodzić się ze swoim losem i nieuniknionym. Gdyby się pogodził ze stratą pewnych sfer życia i zrozumiał że na 99,999% chodzić nie będzie, zająłby się czymś produktywnym, a nie utrzymywaniem bezzasadnych wierzeń.

Wiara nie wyklucza akceptacji stanu faktycznego.

Cytuj:
I wyprzedzając, nie, nie jestem wcale fiutem jak sugeruje Ptakuba, i nigdy bym do takiej osoby nie podszedł i nie powiedział: "słuchaj, jesteś naiwniakiem". Co nie zmienia faktu, że stan faktyczny jest taki a nie inny.

Dobrze, że byś nie podszedł, bo gadanie bzdur osobie o zwichniętej psychice szkodzi.

Cytuj:
Cytuj:
Załóżmy sytuację że naukowo udowodniono istnienie jednego boga i WIEMY że on istnieje, czy w takiej sytuacji jest sens WIARY, skoro nie ma ona sensu obecnie z powodu braku dowodów naukowych?


O TO WŁAŚNIE CHODZI! Ponieważ wiara nie ma sensu, nigdy. Jeśli udowdni się istnienie boga, to wiara w niego natychmiastowo zmieni się w wierzenie uzasadnione czyli w wiedzę, i wówczas utrzymywanie wierzenia w tego boga będzie miało sens. Wiara tyczy się tylko rzeczy, których nie można udowodnić.

O, i to jest hipokryzja. Bo nie masz żadnych dowodów na to, że Bóg nie istnieje, a mimo to głęboko w to wierzysz :) Twoja wiara w nieistnienie Boga nie ma sensu, nie masz to żadnych dowodów :)

Cytuj:
Cytuj:
Problem w tym, że dla człowieka nie ma czegoś takiego, jak obiektywna rzeczywistość, bo wszystko poznaje przez swoje subiektywne zmysły.


Odniosę się do tego później.

Jak już pojmiesz, że Twoja obiektywna rzeczywistość to tak naprawdę skrawek wycięty przez Twoje subiektywne zmysły?

Cytuj:
Cytuj:
Błąd, wiara to nie jest wierzenie pozbawione dowodów. Rozumiem, że każdy głośnik to dla Ciebie głośnik do samochodu, tak?


Czym zatem jest według ciebie wiara, czym różni się od wierzenia? Jak dokonałbyś gradacji wierzeń? Czy wierzenie = czczenie bogów *i koniec" czy może wierzenie to pojęcie najbardziej szerokie, w zakres którego należy umieścić wiedzę, wierzenia uzasadnione, wiarę itd?

Jakiej gradacji, co Ty chrzanisz panie, zajrzyj że do słownika, a nie własne pojęcia wymyślasz:
http://sjp.pl/wiara
http://sjp.pwn.pl/slowniki/wierzenie.html
http://sjp.pl/wierzy%E6

Cytuj:
Cytuj:
To się czepiasz wreszcie istnienia Boga, czy katolików? Czy może po prostu monoteizm Ci nie pasuje? Zdecyduj się
.

Czepiam się teistów wyznających wiarę w dowolnego boga/bogów lub inne nadnaturalne byty.

Aha, i na podstawie tego, że coś tam ludzie nabazgrali o Jahwe odrzucasz absolutnie wszystko inne? :D

Cytuj:
Cytuj:
Jeszcze raz, to zależy od wyznania, nie od istnienia Boga. Zdecyduj się, co negujesz, wiarę w Boga, czy zasadność religii.


owszem od wyznania. Wyznanie to pewien zakres twierdzeń. Przykład katolicki podałem, bo po prostu tę religię znam najlepiej z oczywistych względów. Neguję istnienie wszystkich bogów na podstawie braku dowodów, co czyni twierdzenia o ich istnieniu nieodróżnialnymi od fałszu.

Jest absolutnie rozróżnialne od fałszu, a że Ty sobie to tak skróciłeś to Twój problem. Przeczysz logice na każdym kroku, odkurz wreszcie ten podręcznik od matmy i powtórz to do matury, to może ją zdasz.

Chyba, że już logikę z liceum wycięli, wtedy jesteś poniekąd usprawiedliwiony.

Cytuj:
Cytuj:
Oczywiście, że nie, ale nie dlatego, że jest małe prawdopodobieństwo, tylko ze względu na to, że jak walnie Meteor, to raczej przesiadywanie w piwnicy mi nie pomoże i nie ma co się chować przed "nieuniknionym".


Idiotyzm w najczystszej postaci.
Aha. Czyli zostajesz za to w domu, i nigdy go nie opuszczasz z obawy przed potrąceniem cie przez samochód? Bo możesz go uniknąć, nie wchodząc na jezdnię? No wiesz, prawdopodobieństwo, że coś cię stuknie zawsze jest. Tak samo, że walnie w nas meteor ;) heh

Jest dokładnie odwrotnie. Przeczytaj jeszcze raz co napisałem. Widzę, że naprawdę lubisz przekręcać zdania innych, żeby je do swojego światopoglądu dopasowywać.

Cytuj:
Cytuj:
Czyli generalnie nie należy w nic wierzyć, bo wszystko może być nieprawdziwe?


Czwarty raz nie będę tłumaczył.
Wówczas ludzie utrzymywali wierzenie, które było uzasadnione licznymi dowodami, oparto o to (przynajmniej tak twierdzisz, setki publikacji). Ktoś kto wówczas, nie majac żadnych dowodów, pomyślałby sobie pod prysznicem "Hmmm, a może jest zupełnie odwrotnie...?" wyznawałby wiarę, czyli wierzenie pozbawione dowodów.
Dlaczego takie podejście ma sens, wyjaśniam na przykładzie teorii heliocentrycznej ileś-tam-postów-temu, ale na pewno po piątej stronie.

The sense not found. Please try to reboot your brain.

Cytuj:
EDIT:
Spójrz, wierzysz w to, że prąd przepływa od plusa do minusa. Dlaczego? Bo jest to udowodnione i poparte licznymi dowodami.

Nie jest. Na założeniu, że prąd płynie od plusa do minusa oparto całą współczesną elektronikę, do tego wszelkie wyliczenia się zgadzają i układy działają, mimo, że było to oparte na bezsensownej wierze, a nie na jakimś badaniu.

Po czym się okazało, że jest dokładnie odwrotnie, ale... Układy i tak działają. I tak oto bezsensowna wiara sprawiła, że możesz teraz siedzieć przed komputerem i pisać te swoje brednie oraz że śpiewasz do mikrofonu, a nie do patyka.

Cytuj:
Nawet się nie zastanawiasz, że za jakiś czas może się okazać, że jednak tamta teoria lub jakaś inna jest prawdziwa! Dlaczego? Bo masz dobre powody, dowody naukowe, że tak jest. Tak jak mieli je ci (lub sądzili, że mieli), którzy wyznawali dokładnie przeciwną teorię wcześniej. I nie zmienia to faktu, że wówczas było to wierzenie uzasadnione.

Było to uzasadnione tym, że "jakoś to przecież musi działać". Super uzasadnienie :D

Cytuj:
Tak jak teraz jest wierzeniem uzasadnionym coś przeciwnego. A zatem jest dokładnie odwrotnie, to twój tok rozumwania prowadzi do tego, że nie warto wierzyć w nic, bo wszystko może być nieprawdą.
Ja uznaję twierdzenia na które są dobre dowody że są prawdziwe.
Rozumiesz?
Pewnie nie. ;)

Twój tok rozumowania neguje wiarę, więc o czym my to rozmawiamy, skoro podstawowej koncepcji nie rozumiesz? :D

Cytuj:
Cytuj:
że jeśli nie wiem, czy Bóg istnieje, to znaczy, że nie istnieje, bo nie wiem, czy istnieje. Czysty idiotyzm, żadna zabawa słowem Ci tu nie pomoże.


hmmmm... NIE!

Ten ciąg wniosków powinien wygladać następująco:

Jeśli nie wiem, czy bóg istnieje, to znaczy że może istnieje a może nie, nie wierzę więc że istnieje, bo równie dobrze może nie istnieć.

Czyli opowiadasz się za tym, że nie istnieje, bo nie wiesz, czy istnieje. Czyli wykluczasz jego istnienie dlatego, że nie wiesz, czy istnieje. I to jest absolutnie bezzasadne.

Fizyka na ratunek!

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kot_Schr%C3%B6dingera

Cytuj:
Nigdzie nie mówię, że bóg na pewno nie istnieje. Podkreślam tylko, że z powodu braku dowodów, to może on równie dobrze nie istnieć. A jaki to ma sens, wierzyć w coś co może (a wręcz prawdopodobnie) nie istnieje?

Zacznij czytać posty, a nie się uczepiłeś tego Boga, to może zrozumiesz. Albo i nie.

Cytuj:
Cytuj:
Brawo, odczucia nie służą do udowadniania czegokolwiek. Czyli co, rozumiem, że odrzucamy również zmysł wzroku, słuchu i węchu, bo przekłada się bezpośrednio na odczucia?

Widzisz, pomieszczałeś odczucia z uczuciami i teraz masz babo placek


Fakt. Zmień odczucia na uczucia i emocje i będzie cacy prawie. Odczucia pojedyńczych osób, też są mało wiarygodne.

Super, ale to ja mówiłem o odczuciach i zmysłach. Odwracanie kota ogonem nic nie da. Ty gadasz o uczuciach, ale do zmysłów, które są czysto subiektywne już się ustosunkować nie potrafisz :)

Cytuj:
Cytuj:
Raczej nie jesteś typem poszukiwacza z tego co widzę.


Ależ jestem. ;)

Dupa nie jesteś. Pierdzielisz to samo od 9 stron, bo nie możesz zrozumieć punktu widzenia drugiego człowieka.

Wszyscy Ci tłumaczą, że wiara w COKOLWIEK ma sens, jeśli przynosi JAKIEKOLWIEK pozytywne rezultaty. A Ty ciągle skaczesz a do Boga, a to wiary katolickiej. Wiara w COKOLWIEK ma sens, jeśli daje POZYTYWNE rezultaty. Nawet jeśli wierzysz, że rządzi nami wielka zapiekanka która każe karmić ubogich.

Cytuj:
Jakie są podstawy do uznania istnienia boga/bogów za prawdę?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dowodzenie_istnienia_Boga

Cytuj:
Czy wiara w bogów ma sens, jeśli brak jest dowodów na ich istnienie?

TAK.

Cytuj:
Ale może też nie istnieć. Ponieważ zatem w tym momencie dane twierdzenie jest nieodróznialne od fałszu, to po co utrzymywać w nie wierzenie?

Dane twierdzenie jest tak samo nieodróżnialne od fałszu, jak nieodróżnialne od prawdy, więc dlaczego nie utrzymywać w nie wierzenia?

Cytuj:
Nic dziwnego, że nie wiesz o jakim dowodzie na nieistnienie mówię, ponieważ udowadnia się istnienie a nie nieistnienie.

Nieprawda. W matematyce bardzo często udowadnia się zasadność twierdzenia przez negację.

PS.
Misiu szarobury, nie jesteś żadnym ateistą, tylko antyteistą agnostykiem.

_________________
Pusto.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: wtorek, 24 lutego 2015, 10:09 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 26 lutego 2012, 19:20
Wiek: 30
Posty: 103

Online: 44d 15h 23m 57s
GG: 0
/noOne, pytasz o sens wiary jeśli brak dowodów na jego istnienie? I mówisz, źe wiara to m.in. strata czasu.

Czasami jest tak, że w życiu jest naprawdę ciężko. Jesteś w momencie, w którym wydaje się że nie ma eyjścia i już nic dobrego cię nie czeka bo bez przerwy dzieje się coś złego. Nie masz nawet nikogo to by ci pomógł dobrym słowem bo nie masz przyjaciela czy rodziny. Wiara w Boga, który się o nas troszczy oraz wiara w to że po śmierci trsfimy w lepsze miejscei nasze życie ziemskie ulegnie poprawie BARDZO pomaga. Umacnia nas, dodaje otuchy że również na ziemi spotka nas coś dobrego. Nie jestem w stanie Ci nawet powiedzieć jak bardzo to pomaga. Ale to po prostu działa.

Więc teraz spróbuj postawić się na miejscu osoby, która tak właśnie ma. Tylko spróbuj. Ja sobie nie wyobrażam co by było, gdyby w jednym z gorszych momentów mojego życia wiara się nie pojawiła. Kiedyś byłam zła na Boga, że skoro mam tak źle to pewnie go nie ma, że nic nie robi. I przestałam wierzyć, nie cierpiałam wszystich którzy wierzą za to, ze wierzą, że jak można być tak naiwnym? Ale w krytycznym momencie powiedziałam 'jeśli istniejesz to proszę, zrób cokolwiek bo nie wytrzymuję'. Ciężko mi było po tych 5 latach ateizmu i braku wiary. Jest się poharatanym od złych wydarzeń. Teraz pewnie powiesz, że lepiej było iśc do psychiatry i łykać proszki.

Nie. Małymi kroczkami się w tej wierze umacniałam. Uznałam, że przetrwam jakoś i zaczęły mnie cieszyć drobnostki. Stresu mam dużo i zdrowie fizyczne mi się przez niego sypie, ale daję radę, jestem szczęśliwsza. Zawsze Boga proszę o cierpliwość by przetrwać trudne momenty. Ludzie są w szoku jak mój charakter się zmienił. Spotkam kogoś nowego to mówi 'nie uwierzyłbym, że masz w życiu jakiś ciężki problem, jak sobie z tym radzisz?'
A angole latają jak wariaci do psychiatrów, łykają te leki i chodzą jak zombie nieszczęśliwi. Moja mama też wierzy i mimo tego co przeszła nie poddaje się bo wiara daje jej siłę. Jest tak radosna i optymistyczna :)
Wiara nas uszczęśliwia, jest to coś pięknego. Daje siłę na trudności. To jest sens.

Zaraz zaczniesz pisać, że to urojenia, naiwność, że trzeba godzić się z własnym losem albo iść do specjalisty. Ja wiem, że wiara działa, pomaga. Mi pomogła. Pomogła wielu osobom wokół mnie. Nikt mi nie wmówi, że to bezsensowne i nieskuteczne. Wiara ludziom pomagała w wielu momentach i pomaga nadal. Sam nie musisz z tego korzystać, ale daj korzystać innym myśląc co zechcesz :) Dla Ciebie nie ma to sensu a dla innych tak i uszanuj to.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: wtorek, 24 lutego 2015, 12:54 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 sierpnia 2014, 12:16
Wiek: 31
Posty: 237

Online: 6d 6h 42m 6s
GG: 0
Cytuj:
jest/nie jest, to kwestia tylko i wyłącznie tego, jak kto je sobie sam pod siebie przełoży, bo tak naprawdę jest to 50/50.
Tak jak z orłem i reszką na bilonie. Albo wyrzucisz to, albo wyrzucisz tamto.


No, powiedzmy.
I co, już wiara ma sens? Nie, nie ma.

Cytuj:
PS. A tylko spróbuj powiedzieć, że jest słaba. Przeżyła w życiu 20 razy więcej od ciebie, łącznie z wojną i śmiercią bliskich. Ma tak mocną psychę, jak żadna osoba, którą znam. I z pewnością jesteś ostatnią osobą, której musi to "udowadniać", bo zrobiła to już miliard razy.


Właśnie przez takie złe rzeczy, które dzieją się w naszym życiu, często by nadać mu sens, uciekamy do wiary. Tak samo jak wielu zapaleńców ateistów, na łożu śmierci nagle decyduje, że chce jednak przyjąć ostatnie namaszczenie, że wiara musi mieć sens, bo jak to możliwe, że on umrze i już go nie będzie???

Dokładnie, nie potrzebuję badań naukowych, że wierząc w boga/ów żyje się w wielu przypadkach łatwiej. I może nawet przyjemniej. I oto właśnie chodzi, ja nie chcę żyć łatwo i przyjemnie, tylko świadomie. Najgorszą stratą czasu jaką można sobie wyobrazić, jest utrzymywanie wierzeń w coś, co może wcale nie istnieć.

Przeżyć to co przeżyła twoja babcia bez wiary - to by była siła.
Jeśli jej to pomaga, to z jej subiektywnego punktu widzenia, wiara ma sens.
Ale obiektywnie i tak nie ma, ponieważ obiekt wierzeń jest nieodróżnialny od fałszu.

Ryjciu - i o tym właśnie mówiłem. Myślę, że na tym poście skończymy naszą rozmowę.

Cytuj:
Twoja wiara w to, że przedstawiłeś coś sensownego też jest zupełnie niezasadna.


Twoja wiara w to, że przedstawiłeś coś sensownego, też jest zupełnie niezasadna.

Cytuj:
Brawo, 10 punktów dla Gryfindoru za drugie sensowne zdanie przez 9 stron.


haha. <lol> <lol> <lol> <sciana>

A jeśli wiarygodność wszystkich bogów jest równa, to teista aby nie być hipokrytą, powienien uznawać ich wszystkich za prawdę. Co jest oczywiście niemożliwe. Mało tego, szansa, że po śmierci bóg takiego teisty nie rozszarpie, wynosi 1/liczby wszystkich bogów. Dlaczego? Dlatego że zdecydowana większość bogów karze wiecznymi cierpieniami i za najwyższy grzech podaje innowierstwo. Dlatego właśnie teista ma przechlapane na samym wejściu.
Widzisz absurd postawy teistycznej?
Pewnie nie, i już przestało mnie to nawet bawić. Dlatego nie odpiszę ci już więcej, chyba że odniesiesz się konkretnie do moich słów, przedstawiając mi dlaczego się mylę.

Cytuj:
Wyszło szydło z worka. Póki Cię życie nie kopnie w dupę i się pokory nie nauczysz pewnie będzie dalej uważał, że Twoja postawa jest jedyną słuszną.


Wyszło szydło z worka, jeśli kiedyś życie kopnie cię w dupę, to nauczysz się, czym jest ateizm i dlaczego jest jedyną słuszną postawą.

Cytuj:
Okej, czyli koślawe opisy ludzi są dowodem na to, że nie ma siły wyższej. Co za brednie


Dobra, podaj mi przykład wyznania, które nie pochodzi od ludzi, i nie jest ich wymysłem.
Jeśli takich nie znajdziesz, to te koślawe opisy ludzi są jedynym opisem znanych nam bogów.

I nie, koślawe opisy ludzi nie są dowodem na to, że nie ma siły wyższej. Są dowodem na głupotę teistów, bo wierzą oni w konkretnego boga na podstawie koślawych, pełnych sprzeczności opisach innych ludzi.

Cytuj:
Wiara nie wyklucza akceptacji stanu faktycznego.


Czyli, "mam głęboką wiarę w to, że znowu będę chodził mimo że lekarze twierdzą że nie ma na to szans, ale akceptuję że nie mogę chodzić i nigdy nie będę chodził"

Cytuj:
Dobrze, że byś nie podszedł, bo gadanie bzdur osobie o zwichniętej psychice szkodzi.


Niewarte komentarza...

Cytuj:
O, i to jest hipokryzja. Bo nie masz żadnych dowodów na to, że Bóg nie istnieje, a mimo to głęboko w to wierzysz Twoja wiara w nieistnienie Boga nie ma sensu, nie masz to żadnych dowodów


...kretynizm w najczystszej postaci, niewarte komentarza...

Wobec każdego twierdzenia można zająć trzy pozycje:
1. Tak, przyjmuję to za prawdę.
2. Nie, nie przyjmuję tego za prawdę.
3. Przyjmuję to za nieprawdę.

ale po co ja to piszę

Cytuj:
Jakiej gradacji, co Ty chrzanisz panie, zajrzyj że do słownika, a nie własne pojęcia wymyślasz:
http://sjp.pl/wiara
http://sjp.pwn.pl/slowniki/wierzenie.html
http://sjp.pl/wierzy%E6


Definicje słów opisują w jaki sposób są używane. I jeżeli zerkniesz na prawie* każdy przypadek używania słowa „wiara”, to zauważysz że właśnie w ten sposób jest ono używane. I to wystarczy by uznać taką a nie inną gradacje wierzeń, z mojego postu z drugiej strony.
A żeby było zabawniej, Biblia w ten właśnie sposób definiuje wiarę: (List do Hebrajczyków 11:1).

Są pewne względy praktyczne: bez zaprezentowanego podziału tonęlibyśmy w absurdach, w którym wierzenie w grawitację, powietrze i okrągła Ziemię stałoby na równi z wierzeniem w boga, mistycyzm i smoki.

* - wyjątkiem są powiedzenia wynikające z nieadekwatnego posługiwania się słowem „wiara”, tajkie jak np. „wiara we własne siły”

Cytuj:
Aha, i na podstawie tego, że coś tam ludzie nabazgrali o Jahwe odrzucasz absolutnie wszystko inne
?

Nie utrzymuję wierzeń w żadnych bogów, bo nie ma na ich istnienie nawet cienia dowodów.
Jahwe odrzucam podwójnie, bo nie dość, że nie ma dowodów na jego istnienie, to jeszcze na dodatek jest sprzeczny wewnętrznie.

Cytuj:
Jest absolutnie rozróżnialne od fałszu, a że Ty sobie to tak skróciłeś to Twój problem. Przeczysz logice na każdym kroku, odkurz wreszcie ten podręcznik od matmy i powtórz to do matury, to może ją zdasz.

Chyba, że już logikę z liceum wycięli, wtedy jesteś poniekąd usprawiedliwiony.


...Niewarte komentarza...

Cytuj:
Nie jest. Na założeniu, że prąd płynie od plusa do minusa oparto całą współczesną elektronikę, do tego wszelkie wyliczenia się zgadzają i układy działają, mimo, że było to oparte na bezsensownej wierze, a nie na jakimś badaniu.

Po czym się okazało, że jest dokładnie odwrotnie, ale... Układy i tak działają. I tak oto bezsensowna wiara sprawiła, że możesz teraz siedzieć przed komputerem i pisać te swoje brednie oraz że śpiewasz do mikrofonu, a nie do patyka


Bredzisz ;) Jeśli okazało się że jest zupełnie odwrotnie, ale układy i tak działają, to należy szukać przyczyny takiego stanu rzeczy. Ponieważ obecnie, wierzeniem uzasadnionym jest jedynie wierzenie, że czy prąd przepływa od plusa do minusa odworotnie, jest nieistotne.

Cytuj:
Twój tok rozumowania neguje wiarę, więc o czym my to rozmawiamy, skoro podstawowej koncepcji nie rozumiesz?


Obawiam się, że ty jej nie rozumiesz ;)

Cytuj:
Czyli opowiadasz się za tym, że nie istnieje, bo nie wiesz, czy istnieje. Czyli wykluczasz jego istnienie dlatego, że nie wiesz, czy istnieje. I to jest absolutnie bezzasadne.


Ryjcio... Kończę rozmowę z tobą, bo widzę, że ty po prostu zwyczajnie nie chcesz zrozumieć pewnych spraw.
Kto do jasnego *** wyklucza jego istnienie?
Kto?

Cytuj:
Wiara w COKOLWIEK ma sens, jeśli daje POZYTYWNE rezultaty. Nawet jeśli wierzysz, że rządzi nami wielka zapieka
nka która każe karmić ubogich.


Aha, a ten pozytywny rezultat jest taki, że wierzysz w wielką zapiekankę, a przy okazji dajesz jedzenie biednym?
To się leczy, ziomuś.

Ja tam nie potrzebuję wierzyć w wielką zapiekankę, żeby czasem dać trzy złote komuś biednemu, albo wziąć udział w akcjach charytatywnych.

Cytuj:
TAK.


Dziękuję.

Cytuj:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dowodzenie_istnienia_Boga


Zbaraniałem. Naprawdę. Jesteś naprawdę kretynem, jeśli według ciebie zaprezentowane tam argumenty prowadzą do wniosku, że bóg istnieje.

Weźmy tylko jeden, losowy, tak dla zabawy

Dowód Ontologiczny za istnieniem boga.

1. Mówiąc "bóg" myślismy o najdoskonalszej istocie, tak doskonałej, że bardziej doskonałej być nie może
2. Coś co jest "rzeczywiste" jest doskonalsze od czegoś, co jest "wymyślone"
3. Jeśli bóg jest najdoskonalszy (z definicji), to nie może być on wymyślony - wtedy doskonalsza byłaby istota rzeczywista.
4. Bóg jest rzeczywisty

Jeśli jeszcze nie widzisz absurdu tego argumentu...

To za jego pomocą udowodnię ci istnienie smoka Smauga, albo dojdę do tego, że jesteś bogiem.

Ontologiczny argument za istnieniem boga pod postacią ryjcia

1. Mówiąc "bóg ryjcio" myślimy o najdoskonalszej istocie, tak doskonałej, że bardziej doskonałej być nie może.
2. Coś co jest "rzeczywiste" jest doskonalsze od czegoś, co jest "wymyślone"
3. Jeśli bóg ryjcio jest najdoskonalszy (z definicji), to nie może być on wymyślony - wtedy doskonalsza byłaby istota rzeczywista.
4. Bóg ryjcio jest rzeczywisty

1. Mówiąc Odyn myślimy o najdoskonalszej istocie, tak doskonałej, że bardziej doskonałej być nie może.
2. Coś co jest "rzeczywiste" jest doskonalsze od czegoś, co jest "wymyślone"
3. Jeśli Odyn jest najdoskonalszy (z definicji), to nie może być on wymyślony - wtedy doskonalsza byłaby istota rzeczywista.
4. Odyn jest rzeczywisty

Podobnie ma się sprawa, ze wszystkimi argumentami które przytacza wikipedia.

Cytuj:
Dane twierdzenie jest tak samo nieodróżnialne od fałszu, jak nieodróżnialne od prawdy, więc dlaczego nie utrzymywać w nie wierzenia?


Ponieważ nie ma sensu utrzymywać wierzenia w coś, na co nie ma dowodów. Dlatego nie wierzysz w jednorożce w mojej piwnicy, mimo że zgodnie z twoim tokiem rozumowania, jest to wyrażenie nieodróżnialne od fałszu i od prawdy, wiec czemu nie utrzymywać wierzenia, że w mojej piwnicy naprawdę są jednorożce?
Ryjcio...

Cytuj:
PS.
Misiu szarobury, nie jesteś żadnym ateistą, tylko antyteistą agnostykiem.


Pysiaczku różowy, póki nie uzasadnisz tego twierdzenia, jest ono warte mniej niż twoje poprzednie posty.

BONUS:

Cytuj:
Wiedza to tylko nasza ocena rzeczywistości obiektywnej. Aby było inaczej, musielibyśmy posiadać dostęp do wiedzy absolutnej. A ta niestety jest nieosiągalna. Dlatego też wszystko (od wiedzy i aksjomatów logicznych , po wiarę) jest rodzajem wierzenia.


.

Pozdro.

_________________
You can't ever say I'm breaking the rules If I can glue them back togather!


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: wtorek, 24 lutego 2015, 13:51 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 20 lipca 2013, 22:52
Posty: 973

Online: 134d 23h 34m 36s
GG: 1397451
noONE napisał(a):
Cytuj:
jest/nie jest, to kwestia tylko i wyłącznie tego, jak kto je sobie sam pod siebie przełoży, bo tak naprawdę jest to 50/50.
Tak jak z orłem i reszką na bilonie. Albo wyrzucisz to, albo wyrzucisz tamto.


No, powiedzmy.
I co, już wiara ma sens? Nie, nie ma.

Ma, opisała to Simonja bardzo dokładnie. Niezależnie od tego, czy bóg istnieje czy nie.

Cytuj:
Cytuj:
PS. A tylko spróbuj powiedzieć, że jest słaba. Przeżyła w życiu 20 razy więcej od ciebie, łącznie z wojną i śmiercią bliskich. Ma tak mocną psychę, jak żadna osoba, którą znam. I z pewnością jesteś ostatnią osobą, której musi to "udowadniać", bo zrobiła to już miliard razy.


Właśnie przez takie złe rzeczy, które dzieją się w naszym życiu, często by nadać mu sens, uciekamy do wiary. Tak samo jak wielu zapaleńców ateistów, na łożu śmierci nagle decyduje, że chce jednak przyjąć ostatnie namaszczenie, że wiara musi mieć sens, bo jak to możliwe, że on umrze i już go nie będzie???

Wiara ma sens, bo daje ludziom siłę do życia, nie zależnie od tego, czy bóg istnieje.

Cytuj:
Dokładnie, nie potrzebuję badań naukowych, że wierząc w boga/ów żyje się w wielu przypadkach łatwiej. I może nawet przyjemniej. I oto właśnie chodzi, ja nie chcę żyć łatwo i przyjemnie, tylko świadomie. Najgorszą stratą czasu jaką można sobie wyobrazić, jest utrzymywanie wierzeń w coś, co może wcale nie istnieć.

To jest twój problem, dla ciebie wiara nie ma sensu, ale ogólny sens odnoszący się do pojedynczej jednostki istnieje. A że jesteś egocentrykiem, to ni wacka tego nie rozumiesz.

Cytuj:
Przeżyć to co przeżyła twoja babcia bez wiary - to by była siła.

O, to widzę, że brak wiary stał się dla ciebie argumentem bezsprzecznej siły! Bo ateizm przyniósł nam tyle dobrego. Jak choćby stalinizm :D

Cytuj:
Jeśli jej to pomaga, to z jej subiektywnego punktu widzenia, wiara ma sens.
Ale obiektywnie i tak nie ma, ponieważ obiekt wierzeń jest nieodróżnialny od fałszu.

Obiektywizm nie istnieje w twojej subiektywnej rzeczywistości. Już o tym pisałem, ale wyciąłeś to z mojego posta przy odpowiedzi. A sam wcześniej bidulku płakałeś, że Ci odpowiadamy tylko na to, co chcemy :<

Cytuj:
Ryjciu - i o tym właśnie mówiłem. Myślę, że na tym poście skończymy naszą rozmowę.

Myślę, że nie, bo jesteś zawziętym durniem.

Cytuj:
Cytuj:
Twoja wiara w to, że przedstawiłeś coś sensownego też jest zupełnie niezasadna.

Twoja wiara w to, że przedstawiłeś coś sensownego, też jest zupełnie niezasadna.

Mam 10 stron dowodów potwierdzających, że sporo osób myśli podobnie, co też pokazuje, że są racjonalne przesłanki do tego, że moje poglądy są sensowne, bo potwierdzają je również inni.

Mamy za to 10 stron dowodów na to, że nikt się z tobą nie zgadza, co czyni twoje gadki potencjalnie dużo mniej sensowne. Skoro więc nie ma dowodów na to, że gadasz sensownie, to jest to nieodróżnialne od fałszu.

Cytuj:
Cytuj:
Brawo, 10 punktów dla Gryfindoru za drugie sensowne zdanie przez 9 stron.


A jeśli wiarygodność wszystkich bogów jest równa, to teista aby nie być hipokrytą, powienien uznawać ich wszystkich za prawdę. Co jest oczywiście niemożliwe. Mało tego, szansa, że po śmierci bóg takiego teisty nie rozszarpie, wynosi 1/liczby wszystkich bogów. Dlaczego? Dlatego że zdecydowana większość bogów karze wiecznymi cierpieniami i za najwyższy grzech podaje innowierstwo. Dlatego właśnie teista ma przechlapane na samym wejściu.

Jesteś idiotą, czy tylko udajesz? Jest zasadnicza różnica między wiarą w istnienie boga, a nadawanie mu jednej z form wynikających z religii.

Dialog ekumeniczny opiera się na tym, że jest jeden bóg, tylko różne religie różnie go nazywają i różnymi wartościami się kierują w jego interpretacji.

Cytuj:
Widzisz absurd postawy teistycznej?
Pewnie nie, i już przestało mnie to nawet bawić. Dlatego nie odpiszę ci już więcej, chyba że odniesiesz się konkretnie do moich słów, przedstawiając mi dlaczego się mylę.

Oczywiście, że nie, bo jestem agnostykiem. Tylko do tego też się jakoś nie odniosłeś w moim przypadku :) Wycinamy niewygodne fragmenty? :)

Cytuj:
Cytuj:
Wyszło szydło z worka. Póki Cię życie nie kopnie w dupę i się pokory nie nauczysz pewnie będzie dalej uważał, że Twoja postawa jest jedyną słuszną.


Wyszło szydło z worka, jeśli kiedyś życie kopnie cię w dupę, to nauczysz się, czym jest ateizm i dlaczego jest jedyną słuszną postawą.

Nie jest.

Cytuj:
Cytuj:
Okej, czyli koślawe opisy ludzi są dowodem na to, że nie ma siły wyższej. Co za brednie


Dobra, podaj mi przykład wyznania, które nie pochodzi od ludzi, i nie jest ich wymysłem.
Jeśli takich nie znajdziesz, to te koślawe opisy ludzi są jedynym opisem znanych nam bogów.

CAŁY CZAS MÓWIĘ O WIERZĘ W BOGA! A Ty znowu w to wciskasz wyznania. Mam w nosie wyznania, rozmawiamy chyba o istnieniu boga, a nie o wyobrażeniach ludzkich o bogu?

Cytuj:
I nie, koślawe opisy ludzi nie są dowodem na to, że nie ma siły wyższej. Są dowodem na głupotę teistów, bo wierzą oni w konkretnego boga na podstawie koślawych, pełnych sprzeczności opisach innych ludzi.

Super, tylko ja w ogóle nie do tego piłem. Tylko widzisz, znowu poleciałeś w swój temat, a ja Ci dwa posty temu napisałem, że nie mówię o RELIGII ani o WYZNANIACH. Podawanie mi więc argumentów z tych dziedzin jest bezcelowe, bo to nie jest zakres, o którym dyskutuję.

Cytuj:
Cytuj:
Wiara nie wyklucza akceptacji stanu faktycznego.

Czyli, "mam głęboką wiarę w to, że znowu będę chodził mimo że lekarze twierdzą że nie ma na to szans, ale akceptuję że nie mogę chodzić i nigdy nie będę chodził"

Bardzo ładny paradoks, tylko rozwiązywalny. Jak się doda jeden brakujący element: CZAS.

Lekarze na ten moment twierdzą, że nie ma szans, więc akceptuje stan faktyczny, że musi się nauczyć żyć nie chodząc, ale wierzy, że pewnego dnia znajdą sposób, żeby przywrócić mu sprawność.

Cytuj:
Cytuj:
O, i to jest hipokryzja. Bo nie masz żadnych dowodów na to, że Bóg nie istnieje, a mimo to głęboko w to wierzysz Twoja wiara w nieistnienie Boga nie ma sensu, nie masz to żadnych dowodów


...kretynizm w najczystszej postaci, niewarte komentarza...

Wobec każdego twierdzenia można zająć trzy pozycje:
1. Tak, przyjmuję to za prawdę.
2. Nie, nie przyjmuję tego za prawdę.
3. Przyjmuję to za nieprawdę.

ale po co ja to piszę

Nie mam bladego pojęcia, bo to jakieś twoje dyrdymały.

Wystarczy podstawić inną wartość początkową, żeby twoje implikacje się rozjechały i były sprzeczne w sobie, ba, już się nawet z nimi nie zgadzasz wtedy. Ale dalej drążysz. Brawo, jestem pełen podziwu jak wielki BETONEM trzeba być.

Potwórzę jeszcze raz:
Cytuj:
nie masz żadnych dowodów na to, że Bóg nie istnieje, a mimo to głęboko w to wierzysz, że bóg nie istnieje

I to jest bezsensowne wierzenie.

Cytuj:
Definicje słów opisują w jaki sposób są używane. I jeżeli zerkniesz na prawie* każdy przypadek używania słowa „wiara”, to zauważysz że właśnie w ten sposób jest ono używane. I to wystarczy by uznać taką a nie inną gradacje wierzeń, z mojego postu z drugiej strony.

Dobra, to może słowo gradacja też CI trzeba. http://sjp.pl/gradacja
Masz wyraźnie napisane, że wierzenie to coś, co wynika z wiary.

Gdzie tu według ciebie jest stopniowanie?

Cytuj:
A żeby było zabawniej, Biblia w ten właśnie sposób definiuje wiarę: (List do Hebrajczyków 11:1).

A ja po raz kolejny powtarzam, że odrzucam kwestię wyznań. Naprawdę muszę coś pisać 20 razy, żebyś to zaczaił?

Cytuj:
Są pewne względy praktyczne: bez zaprezentowanego podziału tonęlibyśmy w absurdach, w którym wierzenie w grawitację, powietrze i okrągła Ziemię stałoby na równi z wierzeniem w boga, mistycyzm i smoki.

I tonęliśmy i pewnie będziemy tonęli przez tysiące lat. Tylko na ten moment nie wiesz, że to absurdy, co nie wyklucza ich faktycznego stanu, którego nie jesteśmy w stanie na ten moment poznać.

Cytuj:
Cytuj:
Aha, i na podstawie tego, że coś tam ludzie nabazgrali o Jahwe odrzucasz absolutnie wszystko inne
?

Nie utrzymuję wierzeń w żadnych bogów, bo nie ma na ich istnienie nawet cienia dowodów.
Jahwe odrzucam podwójnie, bo nie dość, że nie ma dowodów na jego istnienie, to jeszcze na dodatek jest sprzeczny wewnętrznie.

Super, tylko znowu, użyłeś tego do argumentacji przeciw, a ja nie mówię o wyznaniach! Numer 21.

Cytuj:
Cytuj:
Jest absolutnie rozróżnialne od fałszu, a że Ty sobie to tak skróciłeś to Twój problem. Przeczysz logice na każdym kroku, odkurz wreszcie ten podręcznik od matmy i powtórz to do matury, to może ją zdasz.

Chyba, że już logikę z liceum wycięli, wtedy jesteś poniekąd usprawiedliwiony.


...Niewarte komentarza...

Zupełnie jak twoja alternatywna logika.

Cytuj:
Cytuj:
Nie jest. Na założeniu, że prąd płynie od plusa do minusa oparto całą współczesną elektronikę, do tego wszelkie wyliczenia się zgadzają i układy działają, mimo, że było to oparte na bezsensownej wierze, a nie na jakimś badaniu.

Po czym się okazało, że jest dokładnie odwrotnie, ale... Układy i tak działają. I tak oto bezsensowna wiara sprawiła, że możesz teraz siedzieć przed komputerem i pisać te swoje brednie oraz że śpiewasz do mikrofonu, a nie do patyka


Bredzisz ;) Jeśli okazało się że jest zupełnie odwrotnie, ale układy i tak działają, to należy szukać przyczyny takiego stanu rzeczy. Ponieważ obecnie, wierzeniem uzasadnionym jest jedynie wierzenie, że czy prąd przepływa od plusa do minusa odworotnie, jest nieistotne.

Z perspektywy dzisiejszej - nieistotne. Ale kiedy to powstawało, wierzenie w to, że płynie od plusa do minusa było kompletnie nieuzasadnione, to był czysty strzał. Gdyby nie było tego założenia, to nauka nie posunęła by się do przodu. Z perspektywy "wczorajszej", kiedy było to dopiero odkrywane, było to szalenie istotne dla wstępnych obliczeń. I tak ludzie na wierze, że coś działa w dany sposób zbudowali elektronikę. Z dzisiejszej perspektywy ich błąd wydaje ci się nieistotny, tyle, że gdyby nieznane wtedy prawa fizyki nie okazały by się tak tolerancyjne na ten błąd, to dziś byś gadał głupoty na forum w stylu antycznym. Ich WIARA w to, że to tak działa nadała sens całemu odkryciu.

...A potem by cię najprawdopodobniej ukamienowali.

Cytuj:
Cytuj:
Twój tok rozumowania neguje wiarę, więc o czym my to rozmawiamy, skoro podstawowej koncepcji nie rozumiesz?


Obawiam się, że ty jej nie rozumiesz ;)

Co tu rozumieć? Rozmijasz się z logiką na każdym kroku, w ogóle nie czytasz co się do ciebie pisze, tylko powtarzasz jak mantrę te swoje brednie.

Cytuj:
Cytuj:
Czyli opowiadasz się za tym, że nie istnieje, bo nie wiesz, czy istnieje. Czyli wykluczasz jego istnienie dlatego, że nie wiesz, czy istnieje. I to jest absolutnie bezzasadne.

Ryjcio... Kończę rozmowę z tobą, bo widzę, że ty po prostu zwyczajnie nie chcesz zrozumieć pewnych spraw.
Kto do jasnego *** wyklucza jego istnienie?
Kto?

Ty. Twierdzisz, że nie masz podstaw do tego, żeby wierzyć, więc nie wierzysz. Chyba, że przy swoim brakuje wiary nie wykluczasz jego istnienia. A wtedy tak jak mówiłem, jesteś AGNOSTYKIEM ANTYTEISTĄ, a nie ATEISTĄ.

Cytuj:
Cytuj:
Wiara w COKOLWIEK ma sens, jeśli daje POZYTYWNE rezultaty. Nawet jeśli wierzysz, że rządzi nami wielka zapieka
nka która każe karmić ubogich.


Aha, a ten pozytywny rezultat jest taki, że wierzysz w wielką zapiekankę, a przy okazji dajesz jedzenie biednym?
To się leczy, ziomuś.

Dlaczego? Zakonnice karmiące ubogich w imię Pana też byś leczył? :D
Niezależnie od wyznania robią coś dobrego. Chcesz wierzyć w swój "nieskończony umysł", to sobie wierz. Dalej przeciętna zakonnica jest dla mnie lepszym człowiekiem od ciebie :)

Cytuj:
Ja tam nie potrzebuję wierzyć w wielką zapiekankę, żeby czasem dać trzy złote komuś biednemu, albo wziąć udział w akcjach charytatywnych.

Rozumiem, że dobrze się czujesz, jak wrzucisz komuś 3 złote do puszeczki? O wielki zbawco narodów.
A niektórzy potrzebują drogowskazu moralnego i znaleźli go w wierze.

Cytuj:
Cytuj:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dowodzenie_istnienia_Boga


Zbaraniałem. Naprawdę. Jesteś naprawdę kretynem, jeśli według ciebie zaprezentowane tam argumenty prowadzą do wniosku, że bóg istnieje.

A prowadzą do wniosku, że bóg nie istnieje?


Weźmy tylko jeden, losowy, tak dla zabawy

pquote]
Dowód Ontologiczny za istnieniem boga.
1. Mówiąc "bóg" myślismy o najdoskonalszej istocie, tak doskonałej, że bardziej doskonałej być nie może
2. Coś co jest "rzeczywiste" jest doskonalsze od czegoś, co jest "wymyślone"
3. Jeśli bóg jest najdoskonalszy (z definicji), to nie może być on wymyślony - wtedy doskonalsza byłaby istota rzeczywista.
4. Bóg jest rzeczywisty
Jeśli jeszcze nie widzisz absurdu tego argumentu...[/quote]
To co? Ty masz problem z logiką na poziomie liceum, a mnie chcesz się czepiać o kwestie, których filozofia przez kilka tysięcy lat nie wyjaśniła? :D

Cytuj:
To za jego pomocą udowodnię ci istnienie smoka Smauga, albo dojdę do tego, że jesteś bogiem.

Ontologiczny argument za istnieniem boga pod postacią ryjcia

1. Mówiąc "bóg ryjcio" myślimy o najdoskonalszej istocie, tak doskonałej, że bardziej doskonałej być nie może.
2. Coś co jest "rzeczywiste" jest doskonalsze od czegoś, co jest "wymyślone"
3. Jeśli bóg ryjcio jest najdoskonalszy (z definicji), to nie może być on wymyślony - wtedy doskonalsza byłaby istota rzeczywista.
4. Bóg ryjcio jest rzeczywisty

No i super, ale zmiana nazwy nie sprawia, że obiekt rzeczywisty przestaje istnieć. Zdajesz sobie sprawę, że bóg w jakimś tam języku lub wierze mógł się rzeczywiście nazywać ryjcio i nie zmienia to kwestii istnienia samego absolutu? :D

Jeszcze raz powtórzę: zabawa słowem nic tu nie da

Cytuj:
1. Mówiąc Odyn myślimy o najdoskonalszej istocie, tak doskonałej, że bardziej doskonałej być nie może.
2. Coś co jest "rzeczywiste" jest doskonalsze od czegoś, co jest "wymyślone"
3. Jeśli Odyn jest najdoskonalszy (z definicji), to nie może być on wymyślony - wtedy doskonalsza byłaby istota rzeczywista.
4. Odyn jest rzeczywisty

Patrz powyżej.

Cytuj:
Podobnie ma się sprawa, ze wszystkimi argumentami które przytacza wikipedia.

Znowu, operujesz na kwestii wyznania. A JA JĄ ODRZUCIŁEM Z SAMEGO POCZĄTKU. Numer 22.

Cytuj:
Cytuj:
Dane twierdzenie jest tak samo nieodróżnialne od fałszu, jak nieodróżnialne od prawdy, więc dlaczego nie utrzymywać w nie wierzenia?


Ponieważ nie ma sensu utrzymywać wierzenia w coś, na co nie ma dowodów.

No, więc nie ma sensu utrzymywać wierzenia, że coś nie istnieje, skoro nie ma na to dowodów.

Cytuj:
Dlatego nie wierzysz w jednorożce w mojej piwnicy, mimo że zgodnie z twoim tokiem rozumowania, jest to wyrażenie nieodróżnialne od fałszu i od prawdy, wiec czemu nie utrzymywać wierzenia, że w mojej piwnicy naprawdę są jednorożce?

No właśnie. A prawda jest taka, że najfajniej byłoby zejsć do twojej piwnicy i się przekonać. Jest to stosunkowo prostsze od poznania boga.

I tak, w momencie, kiedy mnie poinformujesz, że w twojej piwnicy są jednorożce jest to tak samo nierozróżnialne od fałszu, jak i od prawdy, więc w tym momencie nie jest ani prawdą, ani fałszem. Mogę ci albo uwierzyć, albo nie.

Cytuj:
PS.
Misiu szarobury, nie jesteś żadnym ateistą, tylko antyteistą agnostykiem.


Pysiaczku różowy, póki nie uzasadnisz tego twierdzenia, jest ono warte mniej niż twoje poprzednie posty.
[/quote]
To ****** przeczytaj co to jest Agnostycyzm Antyteiczny, co ja mam Ci uzasadniać niby?

Kod:
Antyteista agnostyk – nie wierzy w żadnego Boga mimo braku możliwości udowodnienia tego



Cytuj:
BONUS:
Cytuj:
Wiedza to tylko nasza subiektywna ocena rzeczywistości obiektywnej. Aby było inaczej, musielibyśmy posiadać dostęp do wiedzy absolutnej. A ta niestety jest nieosiągalna. Dlatego też wszystko (od wiedzy i aksjomatów logicznych , po wiarę) jest rodzajem wierzenia.


Pozdro.

FTFY

_________________
Pusto.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: wtorek, 24 lutego 2015, 14:01 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 26 lutego 2012, 19:20
Wiek: 30
Posty: 103

Online: 44d 15h 23m 57s
GG: 0
noOne - dlaczego uważasz, że to strata czasu? Przecież żyjesz wykonując różne czynności i wierząc jednocześnie, nie zabiera to czasu. Czas poświęcasz na modlitwę, a dla osoby wierzącej nie jest to strata czasu. Ba, jest to dobrze wykorzystany czas.
Dla mnie stratą czasu jest spędzanie 4 godzin dziennie w autobusie bo mam daleko do szkoły, mnóstwo rzeczy mogłabym w tym czasie zrobić. Za to czas na modlitwę wybieram ja i modlę się tyle ile mam chęć. Mogę się nawet modlić w myślach jadac tym autobusem. Naprawdę nie wiem, skąd wzięła Ci się strata czasu.

napisałam jaki jest sens, przeczytaj.
Weźmy pod uwagę że dla CIEBIE to NIE MA sensu. Dla WIELU LUDZI NIE MA sensu. Czy to prawda? A no prawda.
Weźmy pod uwagę, że jednocześnie dla innej grupy wielu ludzi to ma sens.
1.Religia to system.
2.Wiara to wierzenie w coś.
Czyli można wierzyć w Boga bez przynależenia do religii.

Kiedyś mi jedna muzułmanka powiedziała:
"Moim zdaniem wierzymy w tego samego, jedynego Boga. Tylko nazywamy go innym imieniem. To nie jest mój Bóg. To jest nasz, wspólny Bóg, Jedynie nasza religia jest inna. Dlatego ciebie zaproszę do mojego domu bo kochasz Boga tak jak ja. Ateistę będę szanować, jako człowieka ale dla mnie zbłądził on i odrzucił Boga, dlatego nie będzie u mnie mile widziany." Także jak widać w religiach chodzi o inne rzeczy, ale wiara w Boga daje nam to samo.


Ostatnio edytowano wtorek, 24 lutego 2015, 14:35 przez simonja, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 

Drukuj 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 201 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13 ... 21  Następna strona

 * Zarejestruj  * FAQ    * Szukaj   * Zaloguj 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2010 & SEO Group
TMOL Style by NinhAnh Update by Luzaki.org