noONE napisał(a):
Cytuj:
jest/nie jest, to kwestia tylko i wyłącznie tego, jak kto je sobie sam pod siebie przełoży, bo tak naprawdę jest to 50/50.
Tak jak z orłem i reszką na bilonie. Albo wyrzucisz to, albo wyrzucisz tamto.
No, powiedzmy.
I co, już wiara ma sens? Nie, nie ma.
Ma, opisała to Simonja bardzo dokładnie. Niezależnie od tego, czy bóg istnieje czy nie.
Cytuj:
Cytuj:
PS. A tylko spróbuj powiedzieć, że jest słaba. Przeżyła w życiu 20 razy więcej od ciebie, łącznie z wojną i śmiercią bliskich. Ma tak mocną psychę, jak żadna osoba, którą znam. I z pewnością jesteś ostatnią osobą, której musi to "udowadniać", bo zrobiła to już miliard razy.
Właśnie przez takie złe rzeczy, które dzieją się w naszym życiu, często by nadać mu sens, uciekamy do wiary. Tak samo jak wielu zapaleńców ateistów, na łożu śmierci nagle decyduje, że chce jednak przyjąć ostatnie namaszczenie, że wiara musi mieć sens, bo jak to możliwe, że on umrze i już go nie będzie???
Wiara ma sens, bo daje ludziom siłę do życia, nie zależnie od tego, czy bóg istnieje.
Cytuj:
Dokładnie, nie potrzebuję badań naukowych, że wierząc w boga/ów żyje się w wielu przypadkach łatwiej. I może nawet przyjemniej. I oto właśnie chodzi, ja nie chcę żyć łatwo i przyjemnie, tylko świadomie. Najgorszą stratą czasu jaką można sobie wyobrazić, jest utrzymywanie wierzeń w coś, co może wcale nie istnieć.
To jest twój problem, dla ciebie wiara nie ma sensu, ale ogólny sens odnoszący się do pojedynczej jednostki istnieje. A że jesteś egocentrykiem, to ni wacka tego nie rozumiesz.
Cytuj:
Przeżyć to co przeżyła twoja babcia bez wiary - to by była siła.
O, to widzę, że brak wiary stał się dla ciebie argumentem bezsprzecznej siły! Bo ateizm przyniósł nam tyle dobrego. Jak choćby stalinizm

Cytuj:
Jeśli jej to pomaga, to z jej subiektywnego punktu widzenia, wiara ma sens.
Ale obiektywnie i tak nie ma, ponieważ obiekt wierzeń jest nieodróżnialny od fałszu.
Obiektywizm nie istnieje w twojej subiektywnej rzeczywistości. Już o tym pisałem, ale wyciąłeś to z mojego posta przy odpowiedzi. A sam wcześniej bidulku płakałeś, że Ci odpowiadamy tylko na to, co chcemy :<
Cytuj:
Ryjciu - i o tym właśnie mówiłem. Myślę, że na tym poście skończymy naszą rozmowę.
Myślę, że nie, bo jesteś zawziętym durniem.
Cytuj:
Cytuj:
Twoja wiara w to, że przedstawiłeś coś sensownego też jest zupełnie niezasadna.
Twoja wiara w to, że przedstawiłeś coś sensownego, też jest zupełnie niezasadna.
Mam 10 stron dowodów potwierdzających, że sporo osób myśli podobnie, co też pokazuje, że są racjonalne przesłanki do tego, że moje poglądy są sensowne, bo potwierdzają je również inni.
Mamy za to 10 stron dowodów na to, że nikt się z tobą nie zgadza, co czyni twoje gadki potencjalnie dużo mniej sensowne. Skoro więc nie ma dowodów na to, że gadasz sensownie, to jest to
nieodróżnialne od fałszu.
Cytuj:
Cytuj:
Brawo, 10 punktów dla Gryfindoru za drugie sensowne zdanie przez 9 stron.
A jeśli wiarygodność wszystkich bogów jest równa, to teista aby nie być hipokrytą, powienien uznawać ich wszystkich za prawdę. Co jest oczywiście niemożliwe. Mało tego, szansa, że po śmierci bóg takiego teisty nie rozszarpie, wynosi 1/liczby wszystkich bogów. Dlaczego? Dlatego że zdecydowana większość bogów karze wiecznymi cierpieniami i za najwyższy grzech podaje innowierstwo. Dlatego właśnie teista ma przechlapane na samym wejściu.
Jesteś idiotą, czy tylko udajesz? Jest zasadnicza różnica między wiarą w istnienie boga, a nadawanie mu jednej z form wynikających z religii.
Dialog ekumeniczny opiera się na tym, że jest jeden bóg, tylko różne religie różnie go nazywają i różnymi wartościami się kierują w jego interpretacji.
Cytuj:
Widzisz absurd postawy teistycznej?
Pewnie nie, i już przestało mnie to nawet bawić. Dlatego nie odpiszę ci już więcej, chyba że odniesiesz się konkretnie do moich słów, przedstawiając mi dlaczego się mylę.
Oczywiście, że nie, bo jestem agnostykiem. Tylko do tego też się jakoś nie odniosłeś w moim przypadku

Wycinamy niewygodne fragmenty?

Cytuj:
Cytuj:
Wyszło szydło z worka. Póki Cię życie nie kopnie w dupę i się pokory nie nauczysz pewnie będzie dalej uważał, że Twoja postawa jest jedyną słuszną.
Wyszło szydło z worka, jeśli kiedyś życie kopnie cię w dupę, to nauczysz się, czym jest ateizm i dlaczego jest jedyną słuszną postawą.
Nie jest.
Cytuj:
Cytuj:
Okej, czyli koślawe opisy ludzi są dowodem na to, że nie ma siły wyższej. Co za brednie
Dobra, podaj mi przykład wyznania, które nie pochodzi od ludzi, i nie jest ich wymysłem.
Jeśli takich nie znajdziesz, to te koślawe opisy ludzi są jedynym opisem znanych nam bogów.
CAŁY CZAS MÓWIĘ O WIERZĘ W BOGA! A Ty znowu w to wciskasz wyznania. Mam w nosie wyznania, rozmawiamy chyba o istnieniu boga, a nie o wyobrażeniach ludzkich o bogu?
Cytuj:
I nie, koślawe opisy ludzi nie są dowodem na to, że nie ma siły wyższej. Są dowodem na głupotę teistów, bo wierzą oni w konkretnego boga na podstawie koślawych, pełnych sprzeczności opisach innych ludzi.
Super, tylko ja w ogóle nie do tego piłem. Tylko widzisz, znowu poleciałeś w swój temat, a ja Ci dwa posty temu napisałem, że nie mówię o RELIGII ani o WYZNANIACH. Podawanie mi więc argumentów z tych dziedzin jest bezcelowe, bo to nie jest zakres, o którym dyskutuję.
Cytuj:
Cytuj:
Wiara nie wyklucza akceptacji stanu faktycznego.
Czyli, "mam głęboką wiarę w to, że znowu będę chodził mimo że lekarze twierdzą że nie ma na to szans, ale akceptuję że nie mogę chodzić i nigdy nie będę chodził"
Bardzo ładny paradoks, tylko rozwiązywalny. Jak się doda jeden brakujący element: CZAS.
Lekarze na ten moment twierdzą, że nie ma szans, więc akceptuje stan faktyczny, że musi się nauczyć żyć nie chodząc, ale wierzy, że pewnego dnia znajdą sposób, żeby przywrócić mu sprawność.
Cytuj:
Cytuj:
O, i to jest hipokryzja. Bo nie masz żadnych dowodów na to, że Bóg nie istnieje, a mimo to głęboko w to wierzysz Twoja wiara w nieistnienie Boga nie ma sensu, nie masz to żadnych dowodów
...kretynizm w najczystszej postaci, niewarte komentarza...
Wobec każdego twierdzenia można zająć trzy pozycje:
1. Tak, przyjmuję to za prawdę.
2. Nie, nie przyjmuję tego za prawdę.
3. Przyjmuję to za nieprawdę.
ale po co ja to piszę
Nie mam bladego pojęcia, bo to jakieś twoje dyrdymały.
Wystarczy podstawić inną wartość początkową, żeby twoje implikacje się rozjechały i były sprzeczne w sobie, ba, już się nawet z nimi nie zgadzasz wtedy. Ale dalej drążysz. Brawo, jestem pełen podziwu jak wielki BETONEM trzeba być.
Potwórzę jeszcze raz:
Cytuj:
nie masz żadnych dowodów na to, że Bóg nie istnieje, a mimo to głęboko w to wierzysz, że bóg nie istnieje
I to jest bezsensowne wierzenie.
Cytuj:
Definicje słów opisują w jaki sposób są używane. I jeżeli zerkniesz na prawie* każdy przypadek używania słowa „wiara”, to zauważysz że właśnie w ten sposób jest ono używane. I to wystarczy by uznać taką a nie inną gradacje wierzeń, z mojego postu z drugiej strony.
Dobra, to może słowo gradacja też CI trzeba.
http://sjp.pl/gradacjaMasz wyraźnie napisane, że wierzenie to coś, co wynika z wiary.
Gdzie tu według ciebie jest stopniowanie?
Cytuj:
A żeby było zabawniej, Biblia w ten właśnie sposób definiuje wiarę: (List do Hebrajczyków 11:1).
A ja po raz kolejny powtarzam, że odrzucam kwestię wyznań. Naprawdę muszę coś pisać 20 razy, żebyś to zaczaił?
Cytuj:
Są pewne względy praktyczne: bez zaprezentowanego podziału tonęlibyśmy w absurdach, w którym wierzenie w grawitację, powietrze i okrągła Ziemię stałoby na równi z wierzeniem w boga, mistycyzm i smoki.
I tonęliśmy i pewnie będziemy tonęli przez tysiące lat. Tylko na ten moment nie wiesz, że to absurdy, co nie wyklucza ich faktycznego stanu, którego nie jesteśmy w stanie na ten moment poznać.
Cytuj:
Cytuj:
Aha, i na podstawie tego, że coś tam ludzie nabazgrali o Jahwe odrzucasz absolutnie wszystko inne
?
Nie utrzymuję wierzeń w żadnych bogów, bo nie ma na ich istnienie nawet cienia dowodów.
Jahwe odrzucam podwójnie, bo nie dość, że nie ma dowodów na jego istnienie, to jeszcze na dodatek jest sprzeczny wewnętrznie.
Super, tylko znowu, użyłeś tego do argumentacji przeciw, a ja nie mówię o wyznaniach! Numer 21.
Cytuj:
Cytuj:
Jest absolutnie rozróżnialne od fałszu, a że Ty sobie to tak skróciłeś to Twój problem. Przeczysz logice na każdym kroku, odkurz wreszcie ten podręcznik od matmy i powtórz to do matury, to może ją zdasz.
Chyba, że już logikę z liceum wycięli, wtedy jesteś poniekąd usprawiedliwiony.
...Niewarte komentarza...
Zupełnie jak twoja alternatywna logika.
Cytuj:
Cytuj:
Nie jest. Na założeniu, że prąd płynie od plusa do minusa oparto całą współczesną elektronikę, do tego wszelkie wyliczenia się zgadzają i układy działają, mimo, że było to oparte na bezsensownej wierze, a nie na jakimś badaniu.
Po czym się okazało, że jest dokładnie odwrotnie, ale... Układy i tak działają. I tak oto bezsensowna wiara sprawiła, że możesz teraz siedzieć przed komputerem i pisać te swoje brednie oraz że śpiewasz do mikrofonu, a nie do patyka
Bredzisz

Jeśli okazało się że jest zupełnie odwrotnie, ale układy i tak działają, to należy szukać przyczyny takiego stanu rzeczy. Ponieważ obecnie, wierzeniem uzasadnionym jest jedynie wierzenie, że czy prąd przepływa od plusa do minusa odworotnie, jest nieistotne.
Z perspektywy dzisiejszej - nieistotne. Ale kiedy to powstawało, wierzenie w to, że płynie od plusa do minusa było kompletnie nieuzasadnione, to był czysty strzał. Gdyby nie było tego założenia, to nauka nie posunęła by się do przodu. Z perspektywy "wczorajszej", kiedy było to dopiero odkrywane, było to szalenie istotne dla wstępnych obliczeń. I tak ludzie na wierze, że coś działa w dany sposób zbudowali elektronikę. Z dzisiejszej perspektywy ich błąd wydaje ci się nieistotny, tyle, że gdyby nieznane wtedy prawa fizyki nie okazały by się tak tolerancyjne na ten błąd, to dziś byś gadał głupoty na forum w stylu antycznym. Ich WIARA w to, że to tak działa nadała sens całemu odkryciu.
...A potem by cię najprawdopodobniej ukamienowali.
Cytuj:
Cytuj:
Twój tok rozumowania neguje wiarę, więc o czym my to rozmawiamy, skoro podstawowej koncepcji nie rozumiesz?
Obawiam się, że ty jej nie rozumiesz

Co tu rozumieć? Rozmijasz się z logiką na każdym kroku, w ogóle nie czytasz co się do ciebie pisze, tylko powtarzasz jak mantrę te swoje brednie.
Cytuj:
Cytuj:
Czyli opowiadasz się za tym, że nie istnieje, bo nie wiesz, czy istnieje. Czyli wykluczasz jego istnienie dlatego, że nie wiesz, czy istnieje. I to jest absolutnie bezzasadne.
Ryjcio... Kończę rozmowę z tobą, bo widzę, że ty po prostu zwyczajnie nie chcesz zrozumieć pewnych spraw.
Kto do jasnego *** wyklucza jego istnienie?
Kto?
Ty. Twierdzisz, że nie masz podstaw do tego, żeby wierzyć, więc nie wierzysz. Chyba, że przy swoim brakuje wiary nie wykluczasz jego istnienia. A wtedy tak jak mówiłem, jesteś AGNOSTYKIEM ANTYTEISTĄ, a nie ATEISTĄ.
Cytuj:
Cytuj:
Wiara w COKOLWIEK ma sens, jeśli daje POZYTYWNE rezultaty. Nawet jeśli wierzysz, że rządzi nami wielka zapieka
nka która każe karmić ubogich.
Aha, a ten pozytywny rezultat jest taki, że wierzysz w wielką zapiekankę, a przy okazji dajesz jedzenie biednym?
To się leczy, ziomuś.
Dlaczego? Zakonnice karmiące ubogich w imię Pana też byś leczył?

Niezależnie od wyznania robią coś dobrego. Chcesz wierzyć w swój "nieskończony umysł", to sobie wierz. Dalej przeciętna zakonnica jest dla mnie lepszym człowiekiem od ciebie

Cytuj:
Ja tam nie potrzebuję wierzyć w wielką zapiekankę, żeby czasem dać trzy złote komuś biednemu, albo wziąć udział w akcjach charytatywnych.
Rozumiem, że dobrze się czujesz, jak wrzucisz komuś 3 złote do puszeczki? O wielki zbawco narodów.
A niektórzy potrzebują drogowskazu moralnego i znaleźli go w wierze.
Cytuj:
Cytuj:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dowodzenie_istnienia_Boga
Zbaraniałem. Naprawdę. Jesteś naprawdę kretynem, jeśli według ciebie zaprezentowane tam argumenty prowadzą do wniosku, że bóg istnieje.
A prowadzą do wniosku, że bóg nie istnieje?
Weźmy tylko jeden, losowy, tak dla zabawy
pquote]
Dowód Ontologiczny za istnieniem boga.
1. Mówiąc "bóg" myślismy o najdoskonalszej istocie, tak doskonałej, że bardziej doskonałej być nie może
2. Coś co jest "rzeczywiste" jest doskonalsze od czegoś, co jest "wymyślone"
3. Jeśli bóg jest najdoskonalszy (z definicji), to nie może być on wymyślony - wtedy doskonalsza byłaby istota rzeczywista.
4. Bóg jest rzeczywisty
Jeśli jeszcze nie widzisz absurdu tego argumentu...[/quote]
To co? Ty masz problem z logiką na poziomie liceum, a mnie chcesz się czepiać o kwestie, których filozofia przez kilka tysięcy lat nie wyjaśniła?

Cytuj:
To za jego pomocą udowodnię ci istnienie smoka Smauga, albo dojdę do tego, że jesteś bogiem.
Ontologiczny argument za istnieniem boga pod postacią ryjcia
1. Mówiąc "bóg ryjcio" myślimy o najdoskonalszej istocie, tak doskonałej, że bardziej doskonałej być nie może.
2. Coś co jest "rzeczywiste" jest doskonalsze od czegoś, co jest "wymyślone"
3. Jeśli bóg ryjcio jest najdoskonalszy (z definicji), to nie może być on wymyślony - wtedy doskonalsza byłaby istota rzeczywista.
4. Bóg ryjcio jest rzeczywisty
No i super, ale zmiana nazwy nie sprawia, że obiekt rzeczywisty przestaje istnieć. Zdajesz sobie sprawę, że bóg w jakimś tam języku lub wierze mógł się rzeczywiście nazywać ryjcio i nie zmienia to kwestii istnienia samego absolutu?

Jeszcze raz powtórzę: zabawa słowem nic tu nie da
Cytuj:
1. Mówiąc Odyn myślimy o najdoskonalszej istocie, tak doskonałej, że bardziej doskonałej być nie może.
2. Coś co jest "rzeczywiste" jest doskonalsze od czegoś, co jest "wymyślone"
3. Jeśli Odyn jest najdoskonalszy (z definicji), to nie może być on wymyślony - wtedy doskonalsza byłaby istota rzeczywista.
4. Odyn jest rzeczywisty
Patrz powyżej.
Cytuj:
Podobnie ma się sprawa, ze wszystkimi argumentami które przytacza wikipedia.
Znowu, operujesz na kwestii wyznania. A JA JĄ ODRZUCIŁEM Z SAMEGO POCZĄTKU. Numer 22.
Cytuj:
Cytuj:
Dane twierdzenie jest tak samo nieodróżnialne od fałszu, jak nieodróżnialne od prawdy, więc dlaczego nie utrzymywać w nie wierzenia?
Ponieważ nie ma sensu utrzymywać wierzenia w coś, na co nie ma dowodów.
No, więc nie ma sensu utrzymywać wierzenia, że coś nie istnieje, skoro nie ma na to dowodów.
Cytuj:
Dlatego nie wierzysz w jednorożce w mojej piwnicy, mimo że zgodnie z twoim tokiem rozumowania, jest to wyrażenie nieodróżnialne od fałszu i od prawdy, wiec czemu nie utrzymywać wierzenia, że w mojej piwnicy naprawdę są jednorożce?
No właśnie. A prawda jest taka, że najfajniej byłoby zejsć do twojej piwnicy i się przekonać. Jest to stosunkowo prostsze od poznania boga.
I tak, w momencie, kiedy mnie poinformujesz, że w twojej piwnicy są jednorożce jest to tak samo nierozróżnialne od fałszu, jak i od prawdy, więc w tym momencie nie jest ani prawdą, ani fałszem. Mogę ci albo uwierzyć, albo nie.
Cytuj:
PS.
Misiu szarobury, nie jesteś żadnym ateistą, tylko antyteistą agnostykiem.
Pysiaczku różowy, póki nie uzasadnisz tego twierdzenia, jest ono warte mniej niż twoje poprzednie posty.
[/quote]
To ****** przeczytaj co to jest Agnostycyzm Antyteiczny, co ja mam Ci uzasadniać niby?
Kod:
Antyteista agnostyk – nie wierzy w żadnego Boga mimo braku możliwości udowodnienia tego
Cytuj:
BONUS:
Cytuj:
Wiedza to tylko nasza subiektywna ocena rzeczywistości obiektywnej. Aby było inaczej, musielibyśmy posiadać dostęp do wiedzy absolutnej. A ta niestety jest nieosiągalna. Dlatego też wszystko (od wiedzy i aksjomatów logicznych , po wiarę) jest rodzajem wierzenia.
Pozdro.
FTFY