Postanowiłem założyć taki temat, bo w ostatnim czasie szperając po strefie głosu oraz easyvoice natknąłem się na kilka rzeczy, które mnie zaintrygowały. Być może taki temat już był ale na pewno nie zaszkodzi poczytać w rozbudowanej wersji. Temat rzecz jasna można podpiąć, co by to poszukiwacze prawdy nie mieli pod górkę, jeżeli nie zostanie podpięty to też nie będzie problemu, bo na pewno ktoś sobie go kiedyś tam znajdzie. Ok no to tyle preludium, przejdźmy do rzeczy.
1.Motywy rockowych chrypek, rockowych głosów.
Od zawsze kontrowersyjny temat, jednak te kontrowersje znikają w chwili zapoznania się ze śpiewem od strony technicznej. Najważniejsze jest uświadomienie sobie, że owe chrypy nie biorą się z "przepicia czy z przepalenia". Papierosy i alkohol niszczą struny głosowe ale nie prowadzą do chrypek takich jak się wielu może wydawać. Efektem regularnego używania owych dodatków może być utrata głosu, matowienie barwy, zawężanie się skali głosu itd. Także ostatecznie:
Papierosy i Wódka nie wywołują estetycznej rockowej chrypy.2.Talent, brak talentu...
Talent to zjawisko, które tak na prawdę w obecnych czasach jest bardzo mało funkcjonalne biorąc pod uwagę jedną z jego definicji. Często się mówi, że ktoś nie nauczy się śpiewać, bo nie ma talentu. Patrząc na Talent jako zespół wrodzonych cech ciężko cofnąć się w czasie i urodzić się jeszcze raz znowu krzyżując geny. W takim przypadku należy po prostu poszerzyć horyzonty myślowe i zrozumieć, że talent to tak na prawdę zespół wrodzonych LUB nabytych cech. Wielu ludzi bez żadnych lekcji śpiewu potrafi zgrabne wydobyć z siebie dźwięk i jest w stanie operować swoim głosem, co nie zmienia faktu, że drugie tyle potrafi to zrobić po skorzystaniu z pomocy nauczyciela, bądź samodzielnym, regularnym treningu. Wyobraźmy sobie, że dobre śpiewanie to 10 cech, które należy zdobyć. Jak człowiek się urodzi z 5 cechami to musi zdobyć 5 i już jest na najwyższej belce. Ktoś inny się może urodził z 2, musi zdobyć dodatkowo 8. Jeszcze inny śpiewak urodził się z 8 cechami, musi zdobyć dodatkowe dwie. Tak to wszystko wygląda. Świadomie wyznaczając sobie cel i dążąc do niego pomagamy sobie zdobyć te 10 cech, także ostatecznie:
Śpiewu da się nauczyć, bo to tylko odpowiednie używanie kilku mięśni.
3.Jestem basem...
Zanim ktoś napiszę, że jego głos jest głosem basowym powinien się dobrze nad tym zastanowić. Panie od śpiewu, które uczą w szkołach muzycznych oraz są reprezentantkami technik bel canto często indoktrynują swoich uczniów. Ja osobiście jestem regularnym tenorem a jak zaśpiewałem kilka dołów Pani od śpiewu odkryła we mnie bas. W praktyce pomyliła się, bo mam diametralnie inny głos. Wielu młodych wokalistów idzie na lekcje do podobnych pań i jest uczona, że w śpiewie rozrywkowym krtań musi być niska, gardło musi być otwarte i koniecznie trzeba możliwie najbardziej ciemno brzmieć. To, że ktoś obniży krtań, otworzy gardło i zaśpiewa jakiś niski dźwięk nie robi wcale z niego basa. Głos basowy brzmi tak:
http://www.youtube.com/watch?v=Gvh0KsCOpzY Ten Pan na filmiku ma już jakąś technikę ale słychać, że jego naturalnym głosem jest raczej bas. Sposób śpiewania to nie to samo co posiadanie danego rodzaju głosu. To, że śpiewam w chórze basy nie robi ze mnie basa, często niski tenor śpiewa w chórach sekcje basowe, ponieważ może mu pozwalać na to skala czy też sama w sobie wysokość niskich dźwięków.
4.Jaki mam rodzaj głosu?
To pytanie też często się pojawia. Byłbym hipokrytą gdybym to krytykował, bo sam na początkach mojej drogi byłem tego ciekawy. Postaram się w miarę możliwości troszkę wytłumaczyć, że to tak na prawdę nie jest łatwe do określenia i NIE JEST KONIECZNE. Masę ludzi pyta o swój rodzaj głosu zaczynając przygodę z muzyką. Często słyszą jesteś tenorem, barytonem, wysokim tenorem, niskim tenorem.... itd. itd. Młody artysta poznaje swój rodzaj głosu i sobie mówi: "aha, więc jestem tenorem, czyli nie mogę śpiewać, nisko, muszę wysoko", ewentualnie "jestem barytonem, nie zaśpiewam nigdy wysokiego c". Wniosek nasuwa się taki, że niewłaściwa interpretacja samego w sobie rodzaju głosu prowadzi do tworzenia blokad psychologicznych. O tyle problem jest poważny, że w wielu przypadkach ocena głosu na podstawie amatorskiego nagrania jest mylna, no i co wtedy? Jestem tenorem a powiedział mi kolega i Pani od chóru, że jestem basem, więc muszę ich słuchać i być basem. Blokady psychologiczne to sprawa bardzo poważna, bo ciężko sobie z nimi poradzić. Nawet jak już dowiadujemy się jaki mamy rodzaj głosu musimy być świadomi, że nie ogranicza nas to w żaden sposób. Tenor może zaśpiewać niskie dźwięki a bas wysokie. Popatrzmy na Axla Rosa z Guns'n roses, jego naturalny głos to bas/niski baryton. Na koncertach regularnie w niemalże każdej piosence przekracza c2, dlaczego? Bo na początku kariery (a może i nawet teraz) nie był świadomy jaki głos ma, kombinował, bawił się z różnymi ustawieniami i wymyślił jak śpiewać wysoko i jak śpiewać nisko oraz nie był ograniczony wiedzą na temat rodzaju swojego głosu.
5.Nie mam słuchu muzycznego...
Słuch muzyczny to coś co można nabyć poprzez rozwijanie swoich zainteresowań muzycznych. Najlepsza recepta to skołowanie sobie gitary i stroika, który ma wskazówkę, która po uderzeniu danej struny pokazuje czy trzeba podkręcić dźwięk do góry czy na dół. Bierzemy taką właśnie gitarkę, stroimy ja wspomnianym stroikiem, szukamy w internecie jakiejś piosenki na podstawowych akordach i sobie ją gramy. Jak już się nauczymy grać to zaczynamy śpiewać. Z czasem ucho się "rozciągnie", co za tym idzie zaczniemy słyszeć różnice w wysokościach poszczególnych dźwięków. Jest to tak banalny sposób, że aż trudno uwierzyć, że jest tak cholernie skuteczny. Polecam, wypróbowałem to na sobie i ogromnie mi to pomogło. Pointa jest taka, że
Słuch muzyczny da się zdobyć.
6.Filozofia a praktyka.
Na forum można spędzić wiele godzin. Można wymieniać doświadczenia, czytać skomplikowane rozkminy techniczne, poznać wszelakie teorie. Jest to oczywiście pomocne, jednak nie gwarantuje to nauczenia się śpiewu. Śpiew to dziedzina wymagająca śpiewania. Nauczenie się operowania głosem jest możliwe tylko poprzez trening. Paplanie na forum głupot jak ja za dawnych lat nic nie pomaga. Można słuchać 500 wokalistów, opisywać jak śpiewają, co robią nie da tak dobrego efektu jak próba naśladowania ich czy też zwykłe szukanie stylu, także
nauka śpiewu wymaga treningu praktycznego, trzeba po prostu regularnie raz dziennie znaleźć trochę czasu i pośpiewać.
7.Trema, sposoby radzenia sobie z nia.
Trema jak wiadomo jest czynnikiem nieodzownym. Jak to ładnie ujął Artur Rojek w jednej ze swoich pieśni "bez mroku przecież nie ma snu". Jedyne co można zrobić to zmienić swoje nastawienie. Wychodząc na scenę artysta musi być pewny siebie. Nikt nie chce słuchać dziewczynki z Domu Kultury, która niemalże szeptem śpiewa jakąś piosenkę o kotku srającym na pustyni, patrzy w dół i zamyka oczy, żeby nie widzieć ludzi. Nie tędy droga pasterzu! Wychodząc na scenę czy nawet na próbę z zespołem trzeba sobie powiedzieć, że jestem w stanie to zaśpiewać, jestem w stanie to zrobić, po to tutaj jestem, żeby czerpać z tego przyjemność. Zredukowanie tremy to tak na prawdę dobre przygotowanie. Przed występem trzeba sobie prześpiewać piosenki, oczywiście nie należy się za to brać dzień przed, bo dzień przed to trzeba sobie to poukładać w głowie i dać głosowi odpocząć. Do prezentacji publicznej swojego wokalu należy skrupulatnie się przygotowywać miesiąc wcześniej. Jak będę ćwiczył regularnie przez miesiąc dany utwór, to na 95% się nie pomylę no a jak się nie pomylę to nie zrobię z siebie pośmiewiska no a jak nie zrobię z siebie pośmiewiska to nie mam się czego bać. Taki krótki ale jakże treściwy łańcuszek

To, że gdzieś występujecie, dostaliście jakąś szansę, śpiewanie to znak, że coś jednak umiecie, że ktoś wam zaufał i zobaczył w was coś fajnego. Należy zawsze wykorzystywać swoją szansę i dawać z siebie możliwie najwięcej.
8.Mama, ciocia i wujek mówią, że śpiewam pięknie...
Mówią, bo się nie znają, tak na prawdę niemiłosiernie ryjesz a nikt Ci tego nie powie w twarz, bo się na niego pogniewasz... Szukanie doradców wokalnych w babci, ciociach, wujkach i rodzicach nie jest najlepszym rozwiązaniem. Matka chodzi do roboty, podobnie ojciec, zapierdzielają po 12 godzin, także jak wracają do domu zwykle zawsze Ci powiedzą, że śpiewasz ładnie, robią to dla świętego spokoju, poza tym co Ci powiedzą, że jesteś pod dźwiękiem ciut? Czy może nie jesteś w centrum modu? Oczywiście, że nie bo jesteś ich dzieckiem i zawsze będą w Tobie widzieć utalentowanego artystę, który ma piękny głos, ewentualnie może być na odwrót i mogą Cię dołować i mówić, że się nie nadajesz. Rzetelną ocenę otrzymasz wrzucając nagranie na forum. Robisz sobie temat w dziale Ocena nagrań, dajesz tytuł wg regulaminu [wykonawca] - [tytuł] i kulturalnie czekasz aż ktoś się wypowie. Śmiało można zadawać pytania, zawsze ktoś coś mądrego powie. Obiektywna ocena na temat śpiewu to ocena osób z zewnątrz, nie koleżanki, nie kolegi ale kogoś, kto Cię nie zna a odpala sobie jakieś nagranie i go słucha.
9.Niepowodzenia, martwe okresy w nauce, znaki z góry!
Kolokwialnie rzecz ujmując wypadałoby powiedzieć przysłowie o muchach i wiośnie... Ja osobiście nie jestem człowiekiem wierzącym w żadne rzeczy metafizyczne. Nie ma dla mnie żadnych znaków, przeznaczenia i tym podobnych. Po co mam się ograniczać tym, że kopnął mnie prąd w wargę na próbie od mikrofonu albo myśleć, że czas skończyć ćwiczenie bo niebiański gołąb osrał mój parapet? Przeciwności losu są czynnikiem losowym, nie jest to działanie jakieś siły wyższej. No ale w to się nie będziemy zagłębiać, bo to kwestia bardziej ideologiczne i indywidualne. Chodzi mi tylko o to, że nie należy traktować śpiewu jako czegoś, co jest dla wybranych, bo jest dla każdego. To troszkę się wiąże z fragmentem dotyczącym talentu. Martwe okresy w nauce i brak postępu to znak, że może trzeba troszkę odpocząć i wyłączyć motyw rzemieślnika. Może nawet ten tydzień na regeneracje głosu da więcej niż 12 godzin dziennie ćwiczenia?
10.Porobię se na pałę ćwiczenia sls to będę umiał śpiewać!
Taa... Robienie ćwiczeń na pałę nie przynosi żadnych efektów. Cudowne ćwiczenia to tak na prawdę motyw, który przynosi korzyści... ale finansowe dla autorów takich właśnie zestawów. Całe zestawy z ćwiczeniami oczywiście są dobre na rozgrzewkę, są dobre na przećwiczenie czegoś czy przypomnienie ale robienie ich na pałę jest zwykłą stratą czasu, bo 80% przypadków ludzi, którzy taki SLS wykonują nie jest świadome na czym to polega. To, że sobie pośpiewam 30 minut to jedno a to, że jak zacznę śpiewać piosenkę i wiedzy z ćwiczenia nie zastosuję to drugie. Śpiew to także myślenie, trzeba myśleć i kombinować jak by to zaśpiewać, żeby było dobrze. Drę japę i nie chce wejść wysoki dźwięk? Może trzeba bardziej otworzyć buzię, dać więcej twangu i trochę płaczu? Może trzeba zrobić lepiej oddech, masę rzeczy, które składają się na brzmienie dźwięku można obsłużyć z taką samą trudnością jak kiwnięcie palcem, także polecam myśleć nad tym co się robi i nabierać świadomości, bo śpiew to przede wszystkim świadomość.
11.Czy mam ładny głos?
Z natury każdy głos jest ładny, problem w tym, że nie zawsze potrafimy go używać. Często ludzie mówią czy słyszą "nie masz głosu do śpiewania", otóż nic bardziej mylnego. Mam głos, tylko nie umiem go użyć, co wtedy? Ćwiczę i zaczynam się uczyć jak poprawnie wydobywać go z mojej paszczy. Regularny, świadomy trening może zdecydowanie polepszyć jakość naszej mowy czy też śpiewu. Bardzo ważne jest uświadomić sobie, że "mam brzydki głos" znaczy dokładnie to samo co "nie umiem go użyć". Wniosek jest taki, że naturalnie każdy głos jest ładny a brzydkie bywa jego użycie, co jest oczywiście czynnikiem, który da się zmienić. Często też wiele osób mówi, że ma nosową barwę, bo mówi przez nos. Ja osobiście także mówię przez nos i śpiewam też, co nie zmienia faktu, że jestem w stanie to wyłączyć i robię odpowiednie ćwiczenia. Może jeszcze mi się nie udało ale prędzej czy później to poprawię. Prawda jest taka, że możecie mówić nawet przez oczy a jak wam zależy na poprawieniu tego to jedyna droga to ćwiczenia i kombinowanie z ustawieniem, gwarantuję, że odpowiednio dobrane ćwiczenia i świadomość tego co się robi prędzej czy później przyniesie oczekiwany skutek.
12.Artystyczne traktowanie śpiewu
Cóż tutaj powiedzieć, śpiew jest dziedzina bardzo artystyczną i można na to patrzeć także od tej strony, co nie zmienia faktu, że wokalista-rzemieślnik ma taką samą budowę gardła jak wokalista-artysta. Pewnie wielu z czytających artykuł spotkało się z wokalistami artystami, którzy pięknie śpiewają, nigdy nie brali lekcji śpiewu i chrzanią całe CVT, SLS, Hubbie92 i wiele innych genialnych wynalazków. Cóż, można i tak, zależy jaka metoda jest dla kogo skuteczna. Patrząc jednak prawdzie w oczy jak pięknie ktoś śpiewa to tak na prawdę stosuje to co w takiej nauce CVT jest zawarte, jak trafia w dźwięki (śpiewa czysto), potrafi zaryczeć potężna górę, nałożyć na to chrypy i nie robi sobie krzywdy to poprawnie używa twangu, jest w centrum modu, ma dobre podparcie i umie skierować strumień powietrza na tzw. false vocal chords. Cała technika wokalna taka jak chociażby CVT jest już spisana i zawarta w pewnej książce. Nie zabija to duszy artystycznej, tylko po prostu wyjaśnia jak ten głos od fizjologicznej strony funkcjonuje. Techniki opisują śpiew na podstawie śpiewu, nie jest tak, że ktoś na pałę postawił kilka tez i każe się nimi posługiwać. Przeponowy oddech, opuszczanie żuchwy to rzeczy, które ułatwiają śpiewanie. Czasami jakiś niemiłośnik nauki śpiewu skrytykuje wszystko o czym się mu napisze, jednak jeżeli brzmi on dobrze to i tak tych zasad się trzyma i je regularnie stosuje. Podstawowa zasada jest taka, że ma być zdrowo, reszta to takie troche róbta co chceta.
13.Dobór metody nauczania.
W skrócie i schematycznie:
a)SLS - delikatny popik
b)CVT - i pop i rock
c)Bel Canto - OPERA (NIE ROZRYWKA!)
Ja osobiście popieram metodę nr 2, czyli CVT. W na prawdę krótkim czasie można pojąć 2 rzeczy: ten wałkowany od niepamiętnych czasów twang i podparcie. Jak zrozumiemy te 2 rzeczy to brzmimy o niebo lepiej. Co więcej CVT nie patrzy na śpiew filozoficznie jak SLS, że jakiś dziadek stawia kilka tez i się ich ortodoksyjnie trzyma nie fatygując się niestety do zagłębienia w jakieś inne motywy, z innych technik. CVT po prostu zagląda do gardła, tam widzi wszystkie mięśnie i obserwuje jak one pracują w czasie śpiewu. Metoda Bel Canto, czyli szkoła muzyczna to śpiew Operowy, coś pięknego, jednak w muzyce rozrywkowej tak na prawdę kompletnie dziwacznego i zwykle dającego brzmienie połączenia wokalisty, który chce śpiewać rozrywkę z chłopcem, któremu się mówi, że jest basem i nienaturalnie zaciemnia, bo Pani z chóru kazała. CVT jest o tyle dobre, że pozwala wybrać wokaliście jak chce brzmieć. Bel canto to jedna droga emisji głosu, niska krtań, wysokie podniebienie, takie trochę śpiewanie jakby się ziewało, szerokie otwieranie buzi w formie pionowego jajka. SLS uczy także tego samego, bo ustawia głos wokaliście według pewnego schematu. W CVT jest książka, jest kilkaset stron, każda opisuje jakiś inny czynnik, autorka daje taką książeczkę do ręki za pewną opłatą i jest takie "rób se co chcesz, tam masz wszystko opisane", dzięki czemu młody/a ambitny/a śpiewak/śpiewaczka może dobrać takie brzmienie jakie mu/jej odpowiada. Może brzmieć ciemno, jasno, przez nos, przez du... znaczy przez dużo czasu wysoko lub nisko..., używać chrypek, robić po prostu z głosem co mu się rzewnie podoba i do tego ZDROWO!
14.Skala głosu
To, że masz albo ktoś Ci powiedział, że masz 3 oktawy, 4 oktawy, 10 oktaw nie sprawia, że jesteś zajebisty lub zajebista. Trzeba po prostu zrozumieć, że ktoś kto słucha Twojego śpiewu, czyli słuchacz nie siedzi z małym pianinkiem i nie podlicza Ci czy dasz rade zaśpiewać C6 czy C1. Jeżeli śpiewasz niskie dźwięki i wysokie dźwięki, tak że brzmią one prawidłowo, masz nad nimi pełną kontrolę to wtedy możesz komukolwiek zaimponować. Sama w sobie skala głosu powinna być rozumiana jako te dźwięki, które jesteś sprawnie używać w śpiewaniu. Definicja tego pojęcia jest troszkę nieprecyzyjna, bo poprzez skalę rozumiemy w przypadku głosu odległość pomiędzy najniższym możliwym do wydobycia dźwiękiem a najwyższym. Prawidłowe rozumienie w umyśle wokalisty powinno być takie, że skala głosu to odległość pomiędzy najniższym a najwyższym dźwiękiem, którym jestem w stanie swobodnie operować i mogę wyjść na scenę i zaśpiewać piosenkę, która ma i jakieś niby wysokie albo tam jakieś niskie dźwięki tak, że one będą brzmiały dobrze i nie będą mi się wymykały spod kontroli. Jak masz już jakiś warsztat, masz jakąś technikę to wtedy możesz się zająć ocenianiem skali głosu. Większa skala = większa świadomość + lepsza technika. Moje zdanie jest takie, że porykiwanie dźwięków do pianina na początku drogi wokalnej to bezsensowny, totalnie do niczego nie prowadzący zabieg, który w żadnym stopniu nie ocenia umiejętności wokalnych. Wniosek jest taki, że najpierw zdobywam brzmienie i jakieś umiejętności a później mierzę sobie skale głosu.
Dziękuje za uwagę, mam nadzieję, że kilka rad o 20letniego rockmana przeżywającego kryzys wieku starczego komuś pomogło, rock'n roll!