Cytuj:
To nic, podaję to jako argument przeciwstawny do tego, że ateizm jest jedynym słusznym poglądem. Jak widać, gówno dupa cycki, potrafi wyrządzi tyle złego, co znienawidzona przez ciebie "religia Jahwe".
Ateizm niczego nie powoduje sam w sobie, ponieważ jest on brakiem twierdzeń, a nie twierdzeniem.
Hitler miał też wąsy, Stalin też. Obydwoje mordowali, czyli posiadanie wąsów może wyrządzić tyle złego ile bycia ateistą czy teistą? HEHEHEH.
Ateizm jako taki do niczego nie prowadzi. Natomiast teizm jest zbiorem twierdzeń a księgi religijne (flagowy przykład naszej biblii) zawierają liczne nakazy i zakazy, które są zwyczajnie głupie/bestialskie/zwyczajnie złe, i z powodzeniem możnaby uznać, że szanujący siebie i swojego boga chrześcijanin, powinien mordować, palić i gwałcić (Nie ocenia boga, wierzy w jego nieskończoną dobroć, przyjmuje biblię i nauki boga na wiarę nie posługując się logiką ani racjonalną oceną rzeczywistości, bo bóg jest poza logiką [ryjcio zaraz pięknie nam to wyłoży])
Uważam, że nie ma takiego podziału postaw jak Ateizm Agnostycyzm i Teizm. O wiele sensowniej jest podzielić je tak:
1. Teizm to wiara w bogów.
2. Ateizm jest brakiem teizmu.
3. Agnostycyzm jest brakiem twierdzenia o wiedzy n/t obiektu wierzeń – Więc agnostykiem (lub gnostykiem) można być tylko względem wierzenia
logicznie pozytywnego, czyli np.
a) teizmu (wierzenie w istnienie boga)
b) lub antyteizmu (wierzenie w nieistnienie boga).
1.Teista gnostyk - wierzę w istnienie boga i twierdzę, że wiem że on istnieje (potrafię to udowodnić).
2.Teista agnostyk - wierzę w istnienie boga, jednak nie roszczę sobie wiedzy n/t jego istnienia (nie twierdzę, że potrafię to udowodnić).
3.Ateista – brak wierzenia w istnienie boga.
4.Antyteista agnostyk - wierzę w nieistnienie boga, jednak nie roszczę sobie wiedzy n/t jego istnienia (nie twierdzę, że potrafię to udowodnić).
5.Antyteista gnostyk - wierzę w nieistnienie boga i twierdzę, że wiem że on nie istnieje (potrafię to udowodnić).
Postawię ci piwo, jeśli uznasz że ten podział nie ma sensu i to udowodnisz. Tylko nie przytaczaj innych definicji, bo internet się od nich roi. Wybierz sobie np. jakąś inną definicję i wykaż, że jest lepsza od tej, którą przytoczyłem.
Postawię ci drugie piwo, jeśli zacytujesz mnie mówiącego, że boga nie ma.
Cytuj:
No własnie stworzył, a potem go podniósł. Na tym polega wszechmoc. Nie na tym, że się bóg zamknie w twoje ograniczone pojmowanie czasu i przestrzeni, tylko na tym, że złamie twoje logiczne zasady.
I o to tu chodzi. Bóg nie jest logiczny. Jest wszechmocny, po co ludzka logika?
No tak, stworzył kamień którego nie będzie mógł NIGDY PÓŹNIEJ PODNIEŚĆ, podnosi go więc chwilę później, bo może, bo jest wszechmogący, ale jednak nie, bo nie potrafił stworzyć kamienia którego jednak nie będzie mógł NIGDY PÓŹNIEJ PODNIEŚĆ, ale nie, jednak go podnosi chwilę później bo jest wszechmogoący... I tak do usranej śmierci.
Jasne, po co mu nasza logika. Jeśli w samym koncepcie bóg jest sprzeczny i jest jednym wielkim paradoksem, to po co stosować logikę? Lepiej ślepo uwierzyć, że mimo iż cała istota boska wydaje się być kompletnie bez sensu, to trzeba założyć, że jest ona idealna (i w ogóle istnieje) bo jest wszechmocna i jest poza logiką.
Tak samo jak tatuś Muminka i Spider-Man.
Poza tym, jeżeli bóg jest poza logiką i naszą zdolnością pojmowania, czemu przypisujemy tej istocie jakiekolwiek cechy?
To trochę tak jak ksiądz, z którym gadałem niedawno: "Nie oceniam boga, on jest niepojęty, nie odważyłbym się go ocenić. Wierzę że jest miłościwy".
Cytuj:
o to w takim razie zatrzymałeś się na poziomie płodu, bo niestety tworzysz absolutnie alternatywną logikę. Jak chcesz rozmawiać poważnie, to zainteresuj się pojęciem metajęzyka, a nie robisz gównoburze i nawet nie chcesz zagłębić tematów, które ci podrzucamy pod nos. Na razie pokazujesz, że jesteś po prostu leniwym, pryszczatym gnojem, który próbuje udowodnić swoją rację zlewając kompletnie jakąkolwiek argumentacje drugiej strony.
Uważam, że po prostu nie wiesz dlaczego w pewne rzeczy nie warto utrzymywać wiarzeń, nawet jeśli wierzących utrzymujących tę wiarę jest dziesięć milionów.
Nie poruszam wielu tematów które podtykacie mi pod nos, z racji tego że
a) Mam inne zajęcia
b) odpowiedzi i hejtów było sporo, merytorycznej dyskusji n/t zasadności wiary w boga... niewiele
c) A to jest głównie to, co mnie interesuje.
Proszę: poważnie, proszę: wybierz jakiś temat którego nie poruszyłem, podaj mniej więcej kontekst w którym była tamta wymiana zdań i zastanowimy się nad tym. Jeśli dotyczy tego tematu. Czyli czy wiara ma sens, czym jest ateizm, czy są podstawy do uznania istnienie boga za prawdę, czy biblijny bóg jest bogiem dobrym itd.
Cytuj:
Dwoma słowy: jesteś zerem. I to takim prymitywnym zerem, żerującym na swoich rodzicach, a opowiadającym cholerne bzdury w internetach jakbyś wciągnął duszę mędrców razem z ich życiowym doświadczeniem
Jakże pięknie, ty rumcajsie ty.
Dwoma słowy - uważam, że jesteś żerującym na zarobkach twojej dziewczyny zerem (TAK, TAK WŁAŚNIE UWAŻAM!), który jedyne co robi w swoim życiu, to chodzenie po internetach, i obrażanie ludzi, ponieważ jego opanowanie jest na poziomie rozjuszonego nosorożca. Przy okazji jesteś gejem. Bo tak. xD
nie żebym miał coś do gejów.
Te wszystkie wycieczki są tak nudne, i tak nie wnoszą niczego do tematu, że po prostu chce mi się płakać, jak widzę kolejne następne, w których wykonywaniu jesteś absolutnym mistrzem, ryjciu.
Cytuj:
Nie pytałeś się o dowody, tylko o szanse na to, że bóg istnieje. To ci podaje, dlaczego uważam, że są szanse. Nie, że to są dowody.
Nosz k*** [tyle z mojego opanowania xD]
Cytuj:
1. Brak żadnych dowodów na prawdziwość teorii ewolucji. Bardziej prawdopodobny jest więc kreacjonizm.
To. Jest. Twierdzenie.Zawiera. Ono. Wyrażenie: "BRAK DOWODÓW".
A zatem moja odpowiedź też zawiera to wyrażenie.
Cytuj:
Czy brak dowodów na jedną teorię udowadnia prawdziwość innej teorii?
Cytuj:
Brzydzę się kłamstwem, więc brzydzę się i toba.
Brzydzę się głupotą, więc brzydzę się i tobą.
Bo tak najłatwiej, nie?
Czekam na odpowiedź.
Cytuj:
Właściwie to wspólne koncepty na rozmnażanie, wspólne koncepty w budowie anatomicznej zwierząt, wspólne koncepty w pracy mózgu tych stworzeń i wszelkie aspekty biologiczne przemawiają za tym, że wszystko zostało "zaprojektowane" przez "jedną osobę". Na tym się opiera kreacjonizm.
W jaki sposób fakt, ze miliony lat ewolucji wykształciły u nas kciuki wskazuje na to, że jesteśmy zaprojektowani przez staruszka z brodą?
Albo magiczne kucyki?
Super, to nie jest dowód. To jest przesłanka, która pokazuje, że istnieje szansa. Ale ta szansa odnosi się do nieskończenie wielu innych konceptów. Jest szansa, że stworzyły nas Wielkie Draże MMs. Jest szansa, że żyjemy w Matrixie, albo że Władca Pierścieni nami rządzi. Tylko po co utrzymywać w te koncepty wierzenia, skoro wszystkie są równie uzasadnione? Czy nie lepiej powiedzieć "nie wiem co nas stworzyło" i koniec, zamiast "nie wiem co nas stworzyło, wierzę więc że to był bóg" ? O TAKIE podejście mi cały czas chodzi. Czego ty po prostu nie chcesz zrozumieć.
Cytuj:
A czy ja mówiłem, że bóg istnieje naprawdę? Już nie mówiąc, że porównanie jest z dupy, bo ja mówiłem o zdarzeniu (Poo miejscu. Porównanie do spidermana jest kompletnie z dupy, bo nawet nie przyrównałeś podobnych rzeczy.topie), a nie
Cytuj:
3. 95% skamielin znajdowana na Ziemi to stworzenia morskie. Wskazuje to na to, że mimo, że Biblia może być tylko książką historyczną, to jednak opisuje faktyczne wydarzenia. Jak choćby potop. To znaczy, że jest źródłem historycznym.
Pomijając fakt, że twój punkt trzeci jest tak wielkim, tak beznadziejnym, tak okropnym absurdem, którego nie chce mi się już analizować - to nadal porównanie to ma sens.
1. To jest kolejna, wg ciebie przesłanka, że są szanse na istnienie boga. Tak?
2. Mówisz, że biblia opisuje wydarzenia historyczne (nie zgodziłbym się, ale załóżmy nawet, że tak jest) Tak?
3. A więc jest, jak stwierdzasz, swego rodzaju źródłem historycznym. Tak?
4.
Fakt, że jest źródłem historycznym nie dowodzi w żaden sposób istnienia boga. I nie jest też przesłanką zwiększającą szansę że on istnieje.1. W komiksie ze Spider Manem, była seria w której pojawiła się bardziej marvelowska wersja ataku na World Trade Center.
2. Czyli komiks ze spider manem jest w pewnym sensie źródłem historycznym, bo pojawiają się tam historyczne wydarzenia (już tutaj widać absurd twojego stwierdzenia? Ale to nieważne..)
3. Czy fakt, że pojawiają się tam historyczne wydarzenia wskazuje na to, że są szanse, że Spider Man istnieje?
Ponieważ rozmawiamy o zasadności wiary, czy ma ona sens, i czy są dowody (lub chociaż te twoje przesłanki) na istnienie boga.
Ryjciu.
Cytuj:
No i to pokazuje, że Biblie znasz tylko z pierdół, które przeczytałeś w internecie i absolutnie dyskwalifikuję cię z jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji.
Jesteś nieopisany. Brak mi słów na twoją agresję, wycieczki w moją stronę, wulgarny i agresywny ton. A przy okazji na to, co wypisujesz, a na co poparcie nie masz żadnych dowodów.
Biblia Tysiąclecia, Księga Rodzaju, Rozdział 9, wers 28
"Noe żył po Potopie trzysta pięćdziesiąt lat. I umarł Noe w wielku lat dziewięciuset pięćdziesięciu"
O, sorry, pomyliłem się o parę setek lat.
Cytuj:
4. Naukowcy zbadali "datę ważności" ludzkiego organizmu, i wyszło im... 120 lat. Zgadnij, co jest napisane w Biblii? To znaczy, Biblia opisuje mechanizmy biologiczne prawidłowo
No zaraz nie wytrzymie, no normalnie po ludzku nie wytrzymie.
W biblii jest napisane, że Noe żył 950 lat. A ty twierdzisz, że w biblii jest napisane, że 120. Może jest! No to która wersja? Ta twoja, ze 120 latami, czy moja z 950 latami? Czy obie?
To jest właśnie dobry przykład na absurd chrześcijaństwa i ich świetej książki. I na to, że istnienie boga Jahwe jest jeszcze mniej prawdopodobne niż istnienie innych bogów. Bo są bogowie których koncepty nie są wcale sprzeczne wewnętrznie; i nie trzeba odwoływac się do kompletnie nieuzasadnionych wierzeń w to, że bóg wcale nie jest sprzeczny wewnętrznie, jest po prostu niepojęty, i ponad naszą logiką. Zresztą... "Wierzę w to, że stworzył nas Gandalf i Frodo jednocześnie. Ja wiem, że to się wydaje bez sensu, ale pojmij, że oni są ponad naszą logiką i w swej wszechmocy mogli to zrobić!"
Odnoszę się czysto do twoich wypowiedzi. Ach, przy okazji twojego stwierdzenia, że Biblia opisuje mechanizmy biologiczne prawidłowo wspomnę że to - jedno, wielkie, gigantyczne - kłamstwo.
Znasz przypowieść o pasterzu i kozach w ciapki? (biologia wg Jezusa) xD ?
Cytuj:
Cały czas pisałem o przesłankach podkreślających szanse. A ty moje argumenty sprowadzasz do absurdu zmieniając absolutnie kontekst. Życzę mniej pryszczy na twarzy i więcej rozumu w głowie.
Pojmij, że fakt, że niektóre fakty z biblii są faktami naprawdę... Tak samo jak niektóre zdarzenia i postaci z innych dzieł... Nie wskazują że inne wydarzenia i osoby występujące w nich istnieją naprawdę. Mówisz o przesłankach a ja udowadniam, że te przesłanki nie mają sensu. Zbijam je identycznie jak nieudane dowody, ponieważ w gruncie rzeczy sam proces wykazywania debilizmu jest podobny w każdym przypadku, czy mówimy o przekonaniach, czy dowodach... argumentach itd.
J
Cytuj:
a myślę, że po prostu pierdzielisz farmazony, boś się na religię obraził, bo się do kościoła z rodzinką na 11.00 w niedziele zasuwać nie chciało i teraz upatrujesz w kościele całe zło wszechświata
.
A ja myślę, że jesteś idiotą. Serio.
Zagadnienie działalności kościoła oraz kościoła jako wspólnoty ludzi lub/i konstytucji, interesuje mnie marginalnie.
Nie nienawidzę religii, nie nienawidzę konceptu boga. On mi sie podoba! Chciałbym uwierzyć, bo wiele rzeczy byłoby wtedy prostsze, poza tym, kto nie chciałby trafić do nieba po śmierci i wieść wieczne po-życie?
Nie nienawidzę boga. Ja po prostu w niego nie wierzę. Nie możesz nienawidzić czegoś, w co nie wierzysz że istnieje. (Ewentualnie koncept). Nie nienawidzę również jednorożców.
Problem z tobą polega na tym, że nie umiem dobrze rozmawiać z osobami o poglądach "średniookreślonych". Bo jak gdzieś jest niewygodnie, to rzucasz, że nie interesują cię wyznania, ale bóg jako koncept ma sens, gdzieś tam nadmienisz, że nie ma dowodów na istnienie boga, ale ich nie trzeba bo bóg jest poza logiką czy coś w tym stylu (jeśli mi się mylą osoby, to wybacz)
Ale w ostatnim poście skupiłem się na tych twoich "przesłankach". Napisałeś je, jak rasowy katol, jako logiczne zdania prowadzące do wniosku, że bóg istnieje. Tak je potraktowałem.
I już.
Więc w swoim nst poście postaraj się mniej nazywać mnie zerem i pryszczatym bachorem ( wiem, że trochę musisz sobie poużywać, ale ogranicz się) a więcej porozmawiajmy o tych twoich przesłankach wskazujących na szansę istnienia boga.