* Zarejestruj  * FAQ    * Szukaj   * Zaloguj 



Nazwa użytkownika:
Hasło:

Zapamiętaj mnie


Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
 
PostNapisane: niedziela, 28 kwietnia 2013, 19:10 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 października 2011, 16:55
Wiek: 32
Posty: 340

Lokalizacja: Lublę (Lubilin)
Online: 7d 11m 18s
GG: 886330
Witam.
Nie będę długo piała o mojej decyzji, ani o szansach lub proroctwach znajomych nt. mojego startowania i ew. dostania się akademię muzyczną. po prostu mam ambicję na akademię muzyczną, ale wiemy wszyscy (nie tylko zainteresowani), że wiąże się to z egzaminami wstępnymi, które polegają na wykonaniu jakiegoś repertuaru oraz (w drugiej części egzaminu) zaprezentowaniu swoich zdolności aktorskich, czyli odpowiednie wyrecytowanie wiersza i fragmentu prozy z interpretacją. Dochodzi także kształcenie słuchu, ale ja (jako osoba, która szkoły muzycznej II st. NIE UKOŃCZYŁA) zaliczam się do osób bez przygotowania muzycznego, czyli moje kształcenie słuchu będzie polegało mniej więcej na tym, na czym polega egzamin z kształcenia przy zapisach do szkoły muzycznej II st. bez przygotowania muzycznego, tylko trochę rozszerzony (np. zaśpiewać melodycznie trójdźwięk, który został zagrany harmonicznie, etc.; nic skomplikowanego). Teraz moje pytania (do osób, które się w tym orientują, z resztą inne i tak mi nie odpowiedzą) brzmią:
1. Co mam począć w momencie, gdy 19.06. jest ostatnim dniem egzaminów na jednej akademii i za razem pierwszym na innej ? Mam ogromny dylemat!
2. Czy macie do polecenia jakichś nauczycieli śpiewu z Poznania, Bydgoszczy, Wrocławia, Łodzi ?
3. Czy na osobę bez skończonego II st. następujące utwory nie będą uznane za zbyt mało wymagające od osoby wykonującej jako sopran (z tym, że taki ze mnie sopran jak z koziej d**y trąba, póki co, bo dźwięków powyżej a2-h2 się BOJĘ i nie zaśpiewam ich w utworze...) (wg. Waszej opinii): Paisiello `Chi voul la zingarella`, Moniuszko `Pieśń wieczorna`, ew. Chopin `Dumka` lub `Gdzie lubi` , Mozart `Voi che sapete` ?
4. Jakie uczelnie wśród Poznania, Bydgoszczy, Wrocławia, Krakowa i Łodzi polecacie wg. tego, co o nich wiecie, a nie `słyszałem/-am od kolegi/koleżanki, że...` ?

Będę naprawdę bardzo wdzięczna za każdy sensowny odzew. ; )

_________________
Zaczęłam się dopiero uczyć w szkole muzycznej, więc proszę, bez krytyki.
---
`Thine voice is, oh so sweet, I speer thine pine. Ryking for me. Ryking for thee...`
---
Min mannen vil v?re en tenor!
(Mój mąż będzie tenorem!)


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: niedziela, 28 kwietnia 2013, 19:25 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 24 kwietnia 2010, 01:13
Wiek: 34
Posty: 471

Lokalizacja: Perła Polskich Uzdrowisk
Online: 73d 2h 18m 50s
GG: 0
Sigyn napisał(a):
Dochodzi także kształcenie słuchu, ale ja (jako osoba, która szkoły muzycznej II st. NIE UKOŃCZYŁA) zaliczam się do osób bez przygotowania muzycznego, czyli moje kształcenie słuchu będzie polegało mniej więcej na tym, na czym polega egzamin z kształcenia przy zapisach do szkoły muzycznej II st. bez przygotowania muzycznego, tylko trochę rozszerzony (np. zaśpiewać melodycznie trójdźwięk, który został zagrany harmonicznie, etc.; nic skomplikowanego).

A to nie jest przypadkiem tak, że takie łatwy egzamin z kształcenia mają tylko osoby, które nigdy do szkoły muzycznej nie chodziły? Ty chodzisz niecały rok (albo dwa, nie pamiętam już), więc mogą uznać, że wiesz coś tam więcej.

Sigyn napisał(a):
1. Co mam począć w momencie, gdy 19.06. jest ostatnim dniem egzaminów na jednej akademii i za razem pierwszym na innej ? Mam ogromny dylemat!

Jeśli nie szkoda Ci kasy na opłaty rekrutacyjne (jak się składa na kilka uczelni to spora kwota wychodzi), to ja bym na Twoim miejscu złożyła papiery tu i tu - jeśli będziesz wiedziała, że na tym egzaminie, który się konczy 19.06 nie poszło Ci najlepiej, to olej ostatni etap i jedź dalej.

Sigyn napisał(a):
3. Czy na osobę bez skończonego II st. następujące utwory nie będą uznane za zbyt mało wymagające od osoby wykonującej jako sopran (z tym, że taki ze mnie sopran jak z koziej d**y trąba, póki co, bo dźwięków powyżej a2-h2 się BOJĘ i nie zaśpiewam ich w utworze...) (wg. Waszej opinii): Paisiello `Chi voul la zingarella`, Moniuszko `Pieśń wieczorna`, ew. Chopin `Dumka` lub `Gdzie lubi` , Mozart `Voi che sapete` ?

Lepiej przygotować coś łatwego i zaśpiewać to świetnie niż wziąć coś trudniejszego i zaśpiewać to w połowie dobrze. Lepiej też unikać bardzo znanego repertuaru, bo to - jakby nie było - świadczy o kreatywności.

Sigyn napisał(a):
4. Jakie uczelnie wśród Poznania, Bydgoszczy, Wrocławia, Krakowa i Łodzi polecacie wg. tego, co o nich wiecie, a nie `słyszałem/-am od kolegi/koleżanki, że...` ?

Nie polecam Krakowa. O Poznaniu słyszałam, że jest najbardziej przychylny osobom bez szkół muzycznych. I nawet można znaleźć na ich stronie takie coś:
Cytuj:
Studentami Wydziału Wokalnego, pod warunkiem zdania dodatkowego egzaminu wstępnego, mogą zostać osoby bez przygotowania wokalnego
i muzycznego, ale dysponujące wyjątkowymi walorami głosowymi. Wszystkie niezbędne na ten temat informacje uzyskać można podczas ?Dni Otwartych? Wydziału.


A nie myślałaś, żeby się wybrać na konsultacje na jakąś uczelnie?

_________________
If it's loudly sung and in a foreign tongue, it's just the sort of story audiences adore, in fact, a perfect opera!

Sowa Opery


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: poniedziałek, 29 kwietnia 2013, 10:28 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 października 2011, 16:55
Wiek: 32
Posty: 340

Lokalizacja: Lublę (Lubilin)
Online: 7d 11m 18s
GG: 886330
Zaczynamy od początku. ; D
Mlle_Em napisał(a):
A to nie jest przypadkiem tak, że takie łatwy egzamin z kształcenia mają tylko osoby, które nigdy do szkoły muzycznej nie chodziły? Ty chodzisz niecały rok (albo dwa, nie pamiętam już), więc mogą uznać, że wiesz coś tam więcej.

Byłam w Poznaniu na dniach otwartych (masz także w połowie odpowiedź na Twoje ostatnie pytanie) i dowiedziałam się tam, że wg. nich `osoba z przygotowaniem muzycznym` to taka, która skończyła II st., osoby, które są w 1, 2, 3 klasie II st. na wokalu czy instrumencie (obojętne) są dla nich traktowane jako `osoby bez przygotowania muzycznego`. Tylko absolwenci lub uczniowie ostatniego roku II st., czyli 4 klasy są dla nich `przygotowani muzycznie`.

Mlle_Em napisał(a):
Jeśli nie szkoda Ci kasy na opłaty rekrutacyjne (jak się składa na kilka uczelni to spora kwota wychodzi), to ja bym na Twoim miejscu złożyła papiery tu i tu - jeśli będziesz wiedziała, że na tym egzaminie, który się konczy 19.06 nie poszło Ci najlepiej, to olej ostatni etap i jedź dalej.

Trochę szkoda tej kasy zawsze, ale jestem osobą straszliwie niecierpliwą, to dlatego wybieram się na akademię w tym roku. Mogłabym poczekać aż muzyka skończę, ale mam przez to wrażenie, że tracę czas, nawet jeśli tak nie jest (a prawdopodobnie nie jest).

Mlle_Em napisał(a):
Lepiej przygotować coś łatwego i zaśpiewać to świetnie niż wziąć coś trudniejszego i zaśpiewać to w połowie dobrze. Lepiej też unikać bardzo znanego repertuaru, bo to - jakby nie było - świadczy o kreatywności.

Rozumiem, o co chodzi i dlatego pytam, czy to nie wydaje się oklepane. Poza tym, przecież nie wyjdę i nie zaśpiewam im `O mio bambbino caro` z dwóch powodów: 1. myślę, że to jest bardziej oklepane, niż wszystko co podałam w jednym, 2. nie na moje możliwości na dzień dzisiejszy. Wiem, że należy wybrać coś niezbyt oklepanego (dlatego m. in. zrezygnowałam z `Życzenia` Chopina), ale i ocenić obiektywnie swoje możliwości i dlatego na tej podstawie wybrałam te oto utwory. Mam jeszcze dylemat... uznałam, po głębszym namyśle i badaniu sprawy z terminami i moimi możliwościami, iż wybieram się do Poznania, Bydgoszczy (tutaj jest to utrudnienie w postaci tego jednego dnia...) i Krakowa (mimo, że tutaj widzę najmniejsze szanse, to zawsze jakieś...). I teraz dylemat polega na tym, że każą mi śpiewać na każdej z tych uczelni pieśń romantyczną i nie mogę się zdecydować czy ma to być `Pieśń wieczorna`, `Dumka` (która wg. mojej nauczycielki jest prościutka, a śpiewana przeze mnie brzmi prześlicznie) czy `Gdzie lubi` ?

Mlle_Em napisał(a):
Nie polecam Krakowa.

O. Proszę mi powiedzieć, dlaczego ? : )
Mlle_Em napisał(a):
O Poznaniu słyszałam, że jest najbardziej przychylny osobom bez szkół muzycznych. I nawet można znaleźć na ich stronie takie coś:
Cytuj:
Studentami Wydziału Wokalnego, pod warunkiem zdania dodatkowego egzaminu wstępnego, mogą zostać osoby bez przygotowania wokalnego
i muzycznego, ale dysponujące wyjątkowymi walorami głosowymi. Wszystkie niezbędne na ten temat informacje uzyskać można podczas ?Dni Otwartych? Wydziału.

Da. To prawda, właśnie o tym było najwięcej mowy podczas dni otwartych, na których byłam w Poznaniu. Poza tym, kobieta od kształcenia słuchu została z interesantami jak już sobie rektor i dziekani pogadali i odpowiadała na nasze pytania, ale jedno zadała ona. Dotyczyło tego, ile osób jest z tym tzw. `przygotowaniem muzycznym` (czyli, jak sama powiedziała, po skończonym II st., ew. kto w marcu był w 4 klasie II st. zalicza się do nich, bo w czerwcu, czyli podczas egzaminów będzie już z ukończonym II st) i naprawdę nieduża garstka osób zgłosiła się jako absolwenci II st., ew. uczniowie 4 klasy II st. Były nawet ze 2-3 osoby tylko po I st. i kobieta mówiła, że (mimo, iż to wg. niej samej nie jest sprawiedliwe, ale nic nie poradzi) będą oni traktowani jako osoby BEZ PRZYGOTOWANIA mimo, że często osoby po I st. mają większe obeznanie w interwałach i trójdźwiękach, niż osoby po II st., które nie skończyły I st. i taka prawda... Dlatego, co napisali i czego sama się nasłuchałam, stwierdzam, iż do Poznania mam największe szanse się dostać mimo, iż nie będę jedyna `bez przygotowania muzycznego`, ale z zaczętym II st.

Mlle_Em napisał(a):
A nie myślałaś, żeby się wybrać na konsultacje na jakąś uczelnie?

Wiesz, jak mi to szczerze mówiąc wygląda ? Jak włażenie w dupę swojemu przyszłemu nauczycielowi śpiewu. Byłam na konsultacjach u jednej kobiety (niestety, zdążyłam tylko do jednej, bo miałam zaraz autobus powrotny : c) od śpiewu, przemaglowała mnie od góry do dołu, że się tak wyrażę i nawet kazała przynieść nuty (które zostawiłam w szatni), żebym jej coś zaśpiewała. Zaczęła się cieszyć z mojego (cytuję ją) `pięknego głosu o nietuzinkowej barwie` (koniec cytatu), zanotowała moje dane w jakimś kajeciku i kazała (znowu cytat) `koniecznie przyjeżdżać na egzaminy!` (koniec cytatu) oraz (cytat ponownie) `śpiewać na egzaminie `Voi che sapete`, bo brzmi pięknie!` (koniec cytatu). Opowiadali nam również o możliwości doszkalania się w tym i tamtym, ale uważam, że moje lekcje śpiewu mi wystarczą + to, co robię sama, a także (odnośnie aktorstwa) konsultacje u mojego gościa od dykcji, który jest aktywnym zawodowo aktorem, a raczej śpiewakiem-aktorem. ; ) Nie uznaję po prostu takiego wchodzenia w dupsko nauczycielom i jeszcze płacenia za to grubej kasy za same lekcje, a także dojazdy i noclegi.

_________________
Zaczęłam się dopiero uczyć w szkole muzycznej, więc proszę, bez krytyki.
---
`Thine voice is, oh so sweet, I speer thine pine. Ryking for me. Ryking for thee...`
---
Min mannen vil v?re en tenor!
(Mój mąż będzie tenorem!)


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: poniedziałek, 29 kwietnia 2013, 17:26 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 24 kwietnia 2010, 01:13
Wiek: 34
Posty: 471

Lokalizacja: Perła Polskich Uzdrowisk
Online: 73d 2h 18m 50s
GG: 0
Sigyn napisał(a):
Mlle_Em napisał(a):
Jeśli nie szkoda Ci kasy na opłaty rekrutacyjne (jak się składa na kilka uczelni to spora kwota wychodzi), to ja bym na Twoim miejscu złożyła papiery tu i tu - jeśli będziesz wiedziała, że na tym egzaminie, który się konczy 19.06 nie poszło Ci najlepiej, to olej ostatni etap i jedź dalej.

Trochę szkoda tej kasy zawsze, ale jestem osobą straszliwie niecierpliwą, to dlatego wybieram się na akademię w tym roku. Mogłabym poczekać aż muzyka skończę, ale mam przez to wrażenie, że tracę czas, nawet jeśli tak nie jest (a prawdopodobnie nie jest).

Dolicz jeszcze jedną rzecz związaną z czasem - niektóre Akademie (jak np. ta w Krakowie) wymagają wcześniejszej próby z akompaniatorem. Pisząc "wcześniejszej" mam na myśli kilka dni przed egzaminem.

Sigyn napisał(a):
Mlle_Em napisał(a):
Lepiej przygotować coś łatwego i zaśpiewać to świetnie niż wziąć coś trudniejszego i zaśpiewać to w połowie dobrze. Lepiej też unikać bardzo znanego repertuaru, bo to - jakby nie było - świadczy o kreatywności.

Rozumiem, o co chodzi i dlatego pytam, czy to nie wydaje się oklepane. Poza tym, przecież nie wyjdę i nie zaśpiewam im `O mio bambbino caro` z dwóch powodów: 1. myślę, że to jest bardziej oklepane, niż wszystko co podałam w jednym, 2. nie na moje możliwości na dzień dzisiejszy. Wiem, że należy wybrać coś niezbyt oklepanego (dlatego m. in. zrezygnowałam z `Życzenia` Chopina), ale i ocenić obiektywnie swoje możliwości i dlatego na tej podstawie wybrałam te oto utwory. Mam jeszcze dylemat... uznałam, po głębszym namyśle i badaniu sprawy z terminami i moimi możliwościami, iż wybieram się do Poznania, Bydgoszczy (tutaj jest to utrudnienie w postaci tego jednego dnia...) i Krakowa (mimo, że tutaj widzę najmniejsze szanse, to zawsze jakieś...). I teraz dylemat polega na tym, że każą mi śpiewać na każdej z tych uczelni pieśń romantyczną i nie mogę się zdecydować czy ma to być `Pieśń wieczorna`, `Dumka` (która wg. mojej nauczycielki jest prościutka, a śpiewana przeze mnie brzmi prześlicznie) czy `Gdzie lubi` ?

Ta pieśń romantyczna ma być polska, tak? Bo jeśli nie to może warto by było poszukać np. w repertuarze niemieckim czegoś ciekawego? Ale jeśli akurat pieśń ma być polska (z tego, co pamiętam, to jeden utwór musi być polski i w sumie łatwiej znaleźć fajną polską pieśń niż arię), to ja bym na Twoim miejscu wzięła tę "Dumkę" z dwóch powodów - jest najmniej oklepana z tych wszystkich trzech, które podałaś, oraz Twoja nauczycielka mówi, że Ci świetnie wychodzi, a to jest przecież ważne. ;)

Sigyn napisał(a):
Mlle_Em napisał(a):
Nie polecam Krakowa.

O. Proszę mi powiedzieć, dlaczego ? : )

Po pierwsze dlatego, że to najsłabsza uczelnia muzyczna w Polsce. Po drugie baaardzo ciężko się tam dostać bez wcześniejszego chodzenia na lekcje do któregoś z profesorów. Lepiej do Katowic próbować.

Mogłabyś mi coś więcej powiedzieć o Poznaniu i o tym "dodatkowym egzaminie wstępnym dla osób bez przygotowania wokalnego"? Bo jestem strasznie ciekawa, czy to pic na wodę, czy naprawdę tak jest.

Sigyn napisał(a):
Mlle_Em napisał(a):
A nie myślałaś, żeby się wybrać na konsultacje na jakąś uczelnie?

Wiesz, jak mi to szczerze mówiąc wygląda ? Jak włażenie w dupę swojemu przyszłemu nauczycielowi śpiewu. (...) Nie uznaję po prostu takiego wchodzenia w dupsko nauczycielom i jeszcze płacenia za to grubej kasy za same lekcje, a także dojazdy i noclegi.

Tak szczerze mówiąc, to wątpię, żeby była inna droga dostania się na AM. I nie tylko na AM, bo to tyczy się też innych uczelni artystycznych (no, może poza teatralnymi). Osoby "z ulicy" naprawdę mają małe szanse się dostać. Nie mówię, że szanse są zerowe. Mam dokładnie takie same zdanie jak Ty, ale cóż, tak jest i wydaje mi się, że nie da się tego zmienić.

I tak z ciekawości - w jaki sposób wybierałaś uczelnie?

_________________
If it's loudly sung and in a foreign tongue, it's just the sort of story audiences adore, in fact, a perfect opera!

Sowa Opery


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: wtorek, 30 kwietnia 2013, 15:14 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 października 2011, 16:55
Wiek: 32
Posty: 340

Lokalizacja: Lublę (Lubilin)
Online: 7d 11m 18s
GG: 886330
Mlle_Em napisał(a):
Dolicz jeszcze jedną rzecz związaną z czasem - niektóre Akademie (jak np. ta w Krakowie) wymagają wcześniejszej próby z akompaniatorem. Pisząc "wcześniejszej" mam na myśli kilka dni przed egzaminem.

O cholera, serio ? Nie widziałam nigdzie takiej wzmianki, w Krakowie również...

Mlle_Em napisał(a):
Ta pieśń romantyczna ma być polska, tak? Bo jeśli nie to może warto by było poszukać np. w repertuarze niemieckim czegoś ciekawego? Ale jeśli akurat pieśń ma być polska (z tego, co pamiętam, to jeden utwór musi być polski i w sumie łatwiej znaleźć fajną polską pieśń niż arię), to ja bym na Twoim miejscu wzięła tę "Dumkę" z dwóch powodów - jest najmniej oklepana z tych wszystkich trzech, które podałaś, oraz Twoja nauczycielka mówi, że Ci świetnie wychodzi, a to jest przecież ważne. ;)

Niekoniecznie, ale mają być 3 lub 4 utwory (zależnie od uczelni i etapu egzaminu), w tym jeden w języku polskim, a jako że (jak sama powiedziałaś) trudno znaleźć coś ładnego, niezbyt trudnego, co jest arią i jest po polsku, to lepiej śpiewać po polsku pieśń romantyczną. Poza tym, niekoniecznie chciałabym coś po niemiecku, trudno mi się to śpiewa, chociaż faktycznie moje koleżanki ze szkoły śpiewają na egzaminach końcowych jakieś niemieckie pieśni, typu kołysanki romantyczne. Z tym, że to nie brzmi jak kołysanka, tylko rozkaz rozstrzelania. ; D

Mlle_Em napisał(a):
Po pierwsze dlatego, że to najsłabsza uczelnia muzyczna w Polsce. Po drugie baaardzo ciężko się tam dostać bez wcześniejszego chodzenia na lekcje do któregoś z profesorów. Lepiej do Katowic próbować.

Słyszałam, że niby najsłabsza, a z drugiej strony mam tam znajomego na kompozycji, który uczelnię zachwala i wybrał ją spośród trzech, na które się dostał, w tym Katowice. Oprócz tego dostał się jeszcze do Łodzi (chyba).

Mlle_Em napisał(a):
Mogłabyś mi coś więcej powiedzieć o Poznaniu i o tym "dodatkowym egzaminie wstępnym dla osób bez przygotowania wokalnego"? Bo jestem strasznie ciekawa, czy to pic na wodę, czy naprawdę tak jest.

Nie wydaje mi się, by było picem na wodę, gdy na `drzwi otwarte` przychodzi 90% osób bez przygotowania po to, by dowiedzieć się o zasadach przyjmowania takich jak oni.
Egzamin dla osób z przygotowaniem muzycznym, czyli ze skończonym II st. na byle czym polega na po pierwsze: zgadywaniu interwałów, trójdźwięków. Po drugie, badaniu słuchu melodycznego: zaśpiewanie zadanych interwałów (prostych lub złożonych) od jakiegoś tam podanego dźwięku, śpiewając nazwami literowymi. To samo dotyczy trójdźwięków w postaci zasadniczej, w przewrotach oraz zmniejszonych/zwiększonych - osoba egzaminująca podaje dźwięk i mówi, czy jest to dźwięk skrajny (górny/dolny) czy środkowy i na tej podstawie należy sobie `dorobić` dwa inne, `wymyślić` zadany trójdźwięk i go zaśpiewać nazwami literowymi. Później następuje egzamin sprawdzający pamięć muzyczną: zagranie jakiejś niezbyt znanej melodyjki, ale z zakresu muzyki klasycznej i powtórzenie jej oraz wyklaskanie podanego rytmu. Następnie jest egzamin sprawdzający słuch harmoniczny: trójdźwięki i interwały grane harmonicznie należy powtórzyć melodycznie, (chyba) literowo; grany jest jakiś dźwięk w np. oktawie trzykreślnej, a Ty masz go powtórzyć w takim rejestrze, by Tobie było go wygodnie powtórzyć, to samo z dźwiękami z oktawy np. kontra.
Egzamin dla osób bez przygotowania muzycznego jest trochę krótszy, niż ten dla tych niby przygotowanych, a polega badaniu słuchu melodycznego: zaśpiewanie interwału, który się najpierw słyszy grany, należy go zaśpiewać od dolnego/górnego dźwięku (zależnie od polecenia), to samo z trójdźwiękami (wszystko raczej na zasadzie `la, la, la`, bo przecież teoretycznie nie znasz się na tym do tego stopnia, by zaśpiewać choćby solmizacją ; >), a także pamięć muzyczna: to samo, co u `przygotowanych muzycznie`. Słuch harmoniczny: to samo, nie literowo.
Wydaje mi się, że to o wiele prostsze i różnica jest znaczna.

Mlle_Em napisał(a):
Tak szczerze mówiąc, to wątpię, żeby była inna droga dostania się na AM. I nie tylko na AM, bo to tyczy się też innych uczelni artystycznych (no, może poza teatralnymi). Osoby "z ulicy" naprawdę mają małe szanse się dostać. Nie mówię, że szanse są zerowe. Mam dokładnie takie same zdanie jak Ty, ale cóż, tak jest i wydaje mi się, że nie da się tego zmienić.

Proszę, nie róbmy już z tego kraju takiej szmaty, w której nie dostaniesz się na uczelnię artystyczną bez kontaktów. Nie wierzę, że osoby studiujące na akademiach to tylko te, które mają odpowiednie kontakty i `plecy` w postaci jakichś ważniaków z tych uczelni, jest naprawdę wiele po prostu zdolnych osób, które się dostają. Ja mam zamiar próbować, nie raz, nie dwa, jeśli będzie trzeba. Poza tym, wg. mojej nauczycielki śpiewu (osoba po grańskiej AM) każdy `z ulicy` ma takie same szanse. Tylko później, przy wyborze nauczyciela śpiewu nie jest tak łatwo, ale to wszędzie tak, bo przecież nie wcisną mnie np. do kobiety, która uczy po 10 osób z każdego roku, tylko do takiej, która uczy np. po 4 osoby z każdego roku.

Mlle_Em napisał(a):
I tak z ciekawości - w jaki sposób wybierałaś uczelnie?

Po pierwsze, wg. tego, gdzie mam największe szanse się dostać. Nie oszukujmy się, nie będę startowała do Gdańska czy Wrocławia, w których to trzeba zdać egzamin z kształcenia słuchu na poziomie II st. SM oraz `kolokwium wiedzy o kulturze` jak i `egzamin ustny z historii muzyki`, no błagam... A po drugie, wg. miasta, w którym wiem, że dobrze by mi się mieszkało. Idiotyczne ? Może trochę, ale moje `szlacheckie` manie nie pozwoliłyby mi mieszkać podczas studiów np. w Katowicach, bo to miasto wzbudza we mnie obrzydzenie i jakieś nastroje depresyjne. W Poznaniu, który mnie nie przytłacza tak, jak np. Warszawa mam brata ciotecznego, a w Czarnkowie (ok. 60 km od Poznania) chrzestną, która jest siostrą mojej mamy, czyli bliska rodzina. Za to np. w Bydgoszczy mam sporo znajomych jeszcze z liceum oraz siostrę bliskiej przyjaciółki, z którą się znam i lubię. W Krakowie natomiast mam znajomych, a samo miasto b. mi się podoba, zawsze chciałam mieszkać w Krakowie.

_________________
Zaczęłam się dopiero uczyć w szkole muzycznej, więc proszę, bez krytyki.
---
`Thine voice is, oh so sweet, I speer thine pine. Ryking for me. Ryking for thee...`
---
Min mannen vil v?re en tenor!
(Mój mąż będzie tenorem!)


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: wtorek, 30 kwietnia 2013, 19:12 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 24 kwietnia 2010, 01:13
Wiek: 34
Posty: 471

Lokalizacja: Perła Polskich Uzdrowisk
Online: 73d 2h 18m 50s
GG: 0
Sigyn napisał(a):
Mlle_Em napisał(a):
Dolicz jeszcze jedną rzecz związaną z czasem - niektóre Akademie (jak np. ta w Krakowie) wymagają wcześniejszej próby z akompaniatorem. Pisząc "wcześniejszej" mam na myśli kilka dni przed egzaminem.

O cholera, serio ? Nie widziałam nigdzie takiej wzmianki, w Krakowie również...

Razem z terminem egzaminu, dostajesz nazwisko i numer telefonu akompaniatora, którego Ci przydzielili, i musisz się z nim skontaktować i umówić na próbę. Ale w sumie myślę, że jakbyś powiedziała, że masz egzaminy w innych miastach, to może dałoby się umówić dzień przed albo nawet w dniu egzaminu.

Sigyn napisał(a):
Mlle_Em napisał(a):
Po pierwsze dlatego, że to najsłabsza uczelnia muzyczna w Polsce. Po drugie baaardzo ciężko się tam dostać bez wcześniejszego chodzenia na lekcje do któregoś z profesorów. Lepiej do Katowic próbować.

Słyszałam, że niby najsłabsza, a z drugiej strony mam tam znajomego na kompozycji, który uczelnię zachwala i wybrał ją spośród trzech, na które się dostał, w tym Katowice. Oprócz tego dostał się jeszcze do Łodzi (chyba).

O studiowaniu kompozycji w Polsce wiem tylko tyle, że w Gdańsku jest słaba.

Sigyn napisał(a):
Mlle_Em napisał(a):
Tak szczerze mówiąc, to wątpię, żeby była inna droga dostania się na AM. I nie tylko na AM, bo to tyczy się też innych uczelni artystycznych (no, może poza teatralnymi). Osoby "z ulicy" naprawdę mają małe szanse się dostać. Nie mówię, że szanse są zerowe. Mam dokładnie takie same zdanie jak Ty, ale cóż, tak jest i wydaje mi się, że nie da się tego zmienić.

Proszę, nie róbmy już z tego kraju takiej szmaty, w której nie dostaniesz się na uczelnię artystyczną bez kontaktów. Nie wierzę, że osoby studiujące na akademiach to tylko te, które mają odpowiednie kontakty i `plecy` w postaci jakichś ważniaków z tych uczelni, jest naprawdę wiele po prostu zdolnych osób, które się dostają. Ja mam zamiar próbować, nie raz, nie dwa, jeśli będzie trzeba. Poza tym, wg. mojej nauczycielki śpiewu (osoba po grańskiej AM) każdy `z ulicy` ma takie same szanse. Tylko później, przy wyborze nauczyciela śpiewu nie jest tak łatwo, ale to wszędzie tak, bo przecież nie wcisną mnie np. do kobiety, która uczy po 10 osób z każdego roku, tylko do takiej, która uczy np. po 4 osoby z każdego roku.

Heh, ja słyszałam coś zupełnie odwrotnego i to też od kobiety, która uczy śpiewu i skończyła gdański AM. To samo zresztą powiedziała mi studentka wokalu w Warszawie - że ludzie z ulicy mają małe szanse. Pytanie tylko, jak rozumiemy "osobę z ulicy" - czy jest to osoba bez przygotowania muzycznego, czy jednak z. Wiesz, ja myślę, że podstawową rzeczą tutaj jest jednak to przygotowanie muzyczne. Fakt, uczelnie niby mówią, że przyjmują osoby bez przygotowania, ale w rzeczywistości to wygląda zupełnie inaczej (no, może poza Poznaniem). Oni wolą przyjąć osobę z dyplomem szkoły muzycznej (chociażby I stopnia), która ma wiedzę teoretyczną i której nie muszą doszkalać potem na pierwszym roku (wiem to od osoby, która na AM pracuje). A co do znajomości, to powiem tak. Słyszałam ludzi, którzy naprawdę genialnie śpiewali, próbowali się na AM dostać i się nie dostali, ale miałam też okazję słuchać osób, które były studentami pierwszego albo drugiego roku, i które były tak fatalne, że nie dało się ich słuchać. A do tego robili sporo błędów, które były po prostu podstawowe. Ta pierwsza grupa osób biła ich na głowę i to bez studiowania na AMie, ale cóż, nie dostali się. Inaczej niż znajomościami tego nie potrafię wytłumaczyć, bo jeśli taka osoba po jakimś tam czasie studiowania śpiewa tak bardzo źle, to ja sobie nawet nie chcę wyobrażać, jak śpiewała na egzaminach.

A uczelnie wybierałaś bardzo dobrze. Nie rozumiem ludzi, których nie interesuje w jakim mieście jest dana uczelnia, bo miasto to cholernie ważna rzecz. W końcu trzeba tam mieszkać przez 3 albo nawet i 5 lat.

_________________
If it's loudly sung and in a foreign tongue, it's just the sort of story audiences adore, in fact, a perfect opera!

Sowa Opery


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: środa, 1 maja 2013, 13:00 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 października 2011, 16:55
Wiek: 32
Posty: 340

Lokalizacja: Lublę (Lubilin)
Online: 7d 11m 18s
GG: 886330
Mlle_Em napisał(a):
Razem z terminem egzaminu, dostajesz nazwisko i numer telefonu akompaniatora, którego Ci przydzielili, i musisz się z nim skontaktować i umówić na próbę. Ale w sumie myślę, że jakbyś powiedziała, że masz egzaminy w innych miastach, to może dałoby się umówić dzień przed albo nawet w dniu egzaminu.

Mówimy cały czas o Krakowie, tak ? Bo w Poznaniu z tego, co mi powiedziano (i z tego, co zrozumiałam) to przychodzi się tego pierwszego dnia egzaminu, losuje numerki i wg. nich wchodzi się na egzamin ze śpiewu, czyli np. jak jest chętnych dajmy na to 500 osób, a ja mam numer 371 to wiem, że mam pół dnia wolnego i mogę sobie stamtąd iść i przyjść koło południa, jeśli nie później. Nawet nam to samo powiedziała ta babeczka od kształcenia słuchu, która została i odpowiadała na pytania.

Mlle_Em napisał(a):
Heh, ja słyszałam coś zupełnie odwrotnego i to też od kobiety, która uczy śpiewu i skończyła gdański AM. To samo zresztą powiedziała mi studentka wokalu w Warszawie - że ludzie z ulicy mają małe szanse. Pytanie tylko, jak rozumiemy "osobę z ulicy" - czy jest to osoba bez przygotowania muzycznego, czy jednak z. Wiesz, ja myślę, że podstawową rzeczą tutaj jest jednak to przygotowanie muzyczne. Fakt, uczelnie niby mówią, że przyjmują osoby bez przygotowania, ale w rzeczywistości to wygląda zupełnie inaczej (no, może poza Poznaniem). Oni wolą przyjąć osobę z dyplomem szkoły muzycznej (chociażby I stopnia), która ma wiedzę teoretyczną i której nie muszą doszkalać potem na pierwszym roku (wiem to od osoby, która na AM pracuje). A co do znajomości, to powiem tak. Słyszałam ludzi, którzy naprawdę genialnie śpiewali, próbowali się na AM dostać i się nie dostali, ale miałam też okazję słuchać osób, które były studentami pierwszego albo drugiego roku, i które były tak fatalne, że nie dało się ich słuchać. A do tego robili sporo błędów, które były po prostu podstawowe. Ta pierwsza grupa osób biła ich na głowę i to bez studiowania na AMie, ale cóż, nie dostali się. Inaczej niż znajomościami tego nie potrafię wytłumaczyć, bo jeśli taka osoba po jakimś tam czasie studiowania śpiewa tak bardzo źle, to ja sobie nawet nie chcę wyobrażać, jak śpiewała na egzaminach.

Moja nauczycielka to osoba, która skończyła po prostu II st. na wokalu w tej szkole, w której teraz uczy i mnie, a później gdańską AM. Jest jeszcze jedna taka, która również uczyła się w tej szkole (u jednej z nauczycielek, która uczy do tej pory) i jest po Bydgoszczy, jej mąż również (teraz facet śpiewa w teatrze muzycznym w moim mieście). Wątpię, by były to osoby z jakimiś KONTAKTAMI wśród profesorów, bo obie uważają, że osoby `bez przygotowania` to osoby `z ulicy` i obie twierdzą, że takie osoby mają teraz naprawdę duże szanse na dostanie się, pod warunkiem, że są faktycznie dobre. Sądzę, że w opinii wszystkich tych profesorów i innych ważniaków z uczelni `osoba bez przygotowania muzycznego` to taka, która po prostu nie zna teorii, ale śpiewać musi nadzwyczajnie, że pcha się na uczelnie. Ja nie uważam, bym śpiewała nadzwyczajnie, ale skoro słyszę od nauczycieli, którzy mnie wcale nie uczą, że byłam na egzaminach osobą, która z marszu dostała ocenę 5+ za śpiew (jako jedyna w całej szkole w ciągu 3 ostatnich lat) wykonując utwór wcale nie z zakresu muzyki klasycznej (śpiewałam `Sleeping sun` Nightwish), że najlepiej zapamiętali mnie z egzaminów, a od nauczycielki akademickiej z Łodzi, która przyjechała do nas na warsztaty, że `mam ogromny głos o nietuzinkowej barwie` i w końcu od nauczycielki akademickiej z Poznania z 40 letnim doświadczeniem zawodowym, że ``Voi che sapete` idzie mi świetnie i żebym koniecznie przybywała na egzaminy i to śpiewała!` to myślę, że jakieś choćby najmniejsze szanse mam. Myślę też, że wszędzie kontakty bardzo pomagają w dostaniu się choćby do szkoły średniej (gdy szłam do liceum, nie dostałam się do jednego, a chciałam tam chodzić ze swoją przyjaciółką, za to dostała się - jak się później okazało - jedna totalnie tępa dziewczyna, która miała ledwie ok. 97 pkt, gdy do szkoły przyjmowano od 115 i więcej; ja miałam ok. 120; dziewucha dostała się, bo v-ce dyrektor to jej wujek), ale nie uważam, by to przeważało, bo przecież podostawały się osoby, które były po prostu dobre, co pokazały w swoich ocenach z przedmiotów szkolnych oraz z tych całych egzaminów gimbazjalnych. Tak jak już powiedziałam, wątpię, by przyjęli totalne beztalencie, które z ocenami dostatecznymi skończyło II st. albo i nawet nie tylko dlatego, że tata zna profesora. A co do Warszawy - owszem, tutaj ludzie `z ulicy` mają nikłe szanse faktycznie, podobnie jak we Wrocławiu czy Gdańsku imho. Osoba `z ulicy` nie zda dodatkowego egzaminu z historii muzyki, bo nie ma o tym pojęcia... Poza tym, `napaliłam się` na Poznań i Bydgoszcz, bo tak jak już mówiłam, widzę tutaj największe szanse na dostanie się, gdyż przyjmują ludzi `z ulicy` z czym się nie kryją, a potwierdzają to tym, że ich egzamin z kształcenia słuchu nie jest tak rozbudowany jak ten we Wrocławiu czy Gdańsku, jest taki, jak pisałam przy Poznaniu.

Mlle_Em napisał(a):
A uczelnie wybierałaś bardzo dobrze. Nie rozumiem ludzi, których nie interesuje w jakim mieście jest dana uczelnia, bo miasto to cholernie ważna rzecz. W końcu trzeba tam mieszkać przez 3 albo nawet i 5 lat.

Dokładnie. Dlaczego miałabym wybrać się np. do Łodzi czy Katowic, gdzie dostałabym jakiejś depresji w pierwszym tygodniu mieszkania tam! Dla mnie b. ważna jest okolica, w której mieszkam, jak i architektura miasta. ; )
A Ty się gdzieś wybierasz w tym roku czy może przyszłym.. lub kiedykolwiek ? : )

_________________
Zaczęłam się dopiero uczyć w szkole muzycznej, więc proszę, bez krytyki.
---
`Thine voice is, oh so sweet, I speer thine pine. Ryking for me. Ryking for thee...`
---
Min mannen vil v?re en tenor!
(Mój mąż będzie tenorem!)


Góra
 Zobacz profil  
 
 
PostNapisane: środa, 1 maja 2013, 18:47 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 24 kwietnia 2010, 01:13
Wiek: 34
Posty: 471

Lokalizacja: Perła Polskich Uzdrowisk
Online: 73d 2h 18m 50s
GG: 0
Sigyn napisał(a):
Mlle_Em napisał(a):
Razem z terminem egzaminu, dostajesz nazwisko i numer telefonu akompaniatora, którego Ci przydzielili, i musisz się z nim skontaktować i umówić na próbę. Ale w sumie myślę, że jakbyś powiedziała, że masz egzaminy w innych miastach, to może dałoby się umówić dzień przed albo nawet w dniu egzaminu.

Mówimy cały czas o Krakowie, tak ? Bo w Poznaniu z tego, co mi powiedziano (i z tego, co zrozumiałam) to przychodzi się tego pierwszego dnia egzaminu, losuje numerki i wg. nich wchodzi się na egzamin ze śpiewu, czyli np. jak jest chętnych dajmy na to 500 osób, a ja mam numer 371 to wiem, że mam pół dnia wolnego i mogę sobie stamtąd iść i przyjść koło południa, jeśli nie później. Nawet nam to samo powiedziała ta babeczka od kształcenia słuchu, która została i odpowiadała na pytania.

Tak, tak, o Krakowie mówiłam. Czyli w Poznaniu w ogóle nie ma próby z akompaniatorem? Ciekawe.

Sigyn napisał(a):
Osoba `z ulicy` nie zda dodatkowego egzaminu z historii muzyki

Tutaj bym się kłóciła. Do egzaminu z historii muzyki można się przygotować we własnym zakresie, a jeśli jest on na poziomie matury z historii muzyki, to jest on naprawdę prosty. Poza tym ja uważam, że jeśli ktoś się na AM wybiera, to powinien coś o historii muzyki wiedzieć. I o teorii również. Nie mówię tutaj o jakiś super trudnych rzeczach, ale okropnie mnie denerwuje, jak ludzie na AM traktują osoby bez przygotowania muzycznego, jako takie, które nie znają nawet nut. I stwierdzają to oczywiście z góry, bez jakichkolwiek pytan, jakby nuty i teoria w ogóle to była jakaś wiedza tajemna, której się samemu nie można nauczyć. To jakiś absurd jest dla mnie.

Sigyn napisał(a):
A Ty się gdzieś wybierasz w tym roku czy może przyszłym.. lub kiedykolwiek ? : )

Jasne, że tak. ;) Wybieram się na musical theatre do Londynu. Czy na pełne 3- albo 4-letnie studia, czy tylko na roczny intensywny kurs - tego jeszcze nie wiem, będę wiedzieć, jak wrócę z Londynu w wakacje. Myślałam też, żeby spróbować jeszcze raz podejść do egzaminów na AM, bo to jak śpiewałam dwa lata temu na egzaminach, a jak śpiewam teraz to jest niebo a ziemia, ale obawiam się, że to nie ma sensu. Na mój wymarzony UMFC nie mam najmniejszych szans się dostać, więc chyba lepiej sobie odpuścić i trzymać się tego Londynu, skoro się już zdecydowałam. Tym bardziej, że chyba jednak musical jest mi bliższy niż opera. ;)

_________________
If it's loudly sung and in a foreign tongue, it's just the sort of story audiences adore, in fact, a perfect opera!

Sowa Opery


Góra
 Zobacz profil  
 

Drukuj 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 

 * Zarejestruj  * FAQ    * Szukaj   * Zaloguj 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2010 & SEO Group
TMOL Style by NinhAnh Update by Luzaki.org