Dowiedziałem się, że mój głos jest zapowietrzony. O ile dobrze wiem, to wynik niedostatecznego domknięcia strun. Moje pytanie, primo: ma to większy wpływ na jakość śpiewania? W sumie nie męczy mnie to, a mój głos jest bardzo mocny i głośny, a czytałem, że przez to głos nie jest dostatecznie głośny, mocny itd., a czasem słyszę nawet to powietrze i myślę, że dzięki temu mam fajniejszą barwę, taki efekt 'suchego głosu', do którego mam słabość ( u innych

), secundo: ma to wpływ na skalę głosu? bodajże nie można dobrze 'wyciągać' odpowiednio wysokich dźwięków rejestrem głowowym? ponadto mój falset w oktawie razkreślnej brzmi normalnie, ale w dwukreślnej, czasem 'na czuja' uda mi się jakoś wszystko 'ułożyć'-(wszystko jeszcze robię nieświadomie), to delikatniej mogę wyciągnąć wysokie dźwięki, ale jest już problem z czystym przechodzeniem między nimi, czasem skrzeczę, zafałszuję i zdarza się, że ten wysoki falset momentalnie miesza się z rejestrem piersiowym i powoli przechodzi w jakieś dźwięki oktawy małej. A mój rejestr gwizdkowy to jakby nie gwizdek - więcej słychać powietrza niż dźwięku. Czasem uda mi się wypiszczeć C czterokreślne, ale najczęściej tylko A trzykreślne. Nie chodzi tu już o 'te kilka tonów wyżej', ale ogółem o cały problem. Znacie jakieś skuteczne ćwiczenia na domknięcie strun głosowych? I o ile gdzieś wyciągnęła się Wam skala w górę rejestrem głowowym? Czasami uda mi się wyciągnąć B razkreślne, z wielkim trudem i tutaj pewnie z 90% głowy C dwukreślne, a najczęściej Ais razkreślne to taki mój max.
Jeżeli komuś chce się to czytać i mi odpowiedzieć, to z góry wielkie dzięki

EDIT
Ludzie, ktoś mi pomoże? Na pewno ktoś zna jakieś ćw.