Cytuj:
gdzie i tak traktuje dyskusję emocjonalnie, a racje drugiej strony bierze tylko na wyrywki, które mu pasują do udowodnienia jego tezy. Uwielbia też walić Straw man'ami na lewo i prawo.
Pokaż mi jednego Stracha na Wróble którego robię.
Pokaż mi gdzie biorę wyrywki argumentów, olewając to, co mi nie pasuje.
Ten cały post w odniesieniu do mnie jest własnie wielkim Straw Manem. Owszem, może byłem taki - kilka lat temu. Obecnie wasze antagonistyczne nastawienie jest... co najmniej nie trafione. Po co...?
Odniosę się do treści merytorycznej i zapewniam - poza odwołaniami do logiki - zero straw man'ów

Cytuj:
nie będę z tym nawet polemizował
Odnośnie uzasadniania pozycji "W rzeczywistości kwantowej nie istnieje logika dwuwartościowa" v "W rzeczywistości kwantowej istnieje jakaś logika dwuwartościowa, tylko nie mamy do niej dostępu"
To mój rozum, tak sądzę, że druga opcja ma większy sens. Ale staram się być ostrożny, nie jestem fizykiem, ale wspieram w tym rozumowania Lawrence'a Kraussa i jego "Something from Nothing" - sądzę, że to daje do myślenia i naprawdę no nie wiem. Coś więcej może?
Cytuj:
W tym, rzecz, że to co mówisz nie jest zgodne z prawdą. I nawet nie chodzi o to, że my nie mamy narzędzi służących poznaniu czy jesteśmy za mało inteligentni (co do ostatniego nie jestem pewien) ale nie potrafimy biologicznie dostrzec czy przeanalizować rzeczywistości. Teorie którymi raczą nas naukowcy są w większości hipotezami.
Jak to się ma do istnienia obiektywnej rzeczywistości?
Na mój piwniczany rozum, istnieje spora różnica między teorią a hipotezą. I teoria ewolucji dla przykładu, jest znakomicie uargumentowana. Mam sądzić, że jest tylko hipotezą bo zasadniczo, to nawet to, że istnieję jest tylko hipotezą?
Mam wrażenie, że to jakiś wielki bezsensowny trolling. Rok temu się emocjonowałem i złościłem; przeszło mi. Pozostawię kwestię zamkniętą:
Cytuj:
Być może nigdy nie poznamy prawdy taką jaka jest. Być może nauka asymptotycznie dąży do celu jakim jest poznanie. Ja rozumiem ludzie są fajni, mają te cywilizacje, religie ect. ale egoistyczne jest założenie, że mamy nieograniczone możliwości.
No i to piękne podsumowanie, które prowadzi do nikąd, jest krzywdzące dla całej rzeszy odkrywców i naukowców oraz kończy dialog definitywnie.
Nawet nie chce mi się wymieniać, w ilu punktach te zdania są błędne (bo i tak zostanę zakwalifikowany jako GIMB) [to słowo to już tak przeraźliwy przeżytek...]
Zostawię to jednak z drobnym komentarzem.
1) Nikt tu u diabła nie twierdzi, że mamy nieograniczone możliwości
2) Kwestia "Nigdy nie poznamy prawdą taka jaką jest" jest najbardziej emo tekstem jaki słyszałem. Nic to, palnąć sobie w łeb. Bo przecież de facto, nigdy nie poznamy prawdy.
3) Poznanie jest wnioskowaniem opartym na empirycznych dowodach, które prowadzi do stawiania twierdzeń - które udowodnione stają się następująco: Hipotezami i teoriami. Dobrze uzasadnione teorie nazywa się faktami, jak np. teoria kulistej Ziemi, albo teoria heliocentryczna.
That's all.
To jest sposób działania nauki. A działanie nauki jest takie a nie inne, bo jej teorie sprawdzają się w praktyce. I tyle.
Tym samym standardom podlegają twierdzenia nadzwyczajne.
Pisałeś, że sprowadzam istotę boga do logiki dwuwartościowej: nie. Ale sprowadzam WSZYSTKIE TWIERDZENIA na jego temat do poziomu logiki dwuwartościowej. Bo jeśli nie można Go poznać za sprawą logiki, to nie można poznać go w ogóle.
Tyle, żałuję że dałem się znów wciągnąć w takie opluwanie mnie. Raz mi nie wystarczyło? Gee, idę na fora katolickie, tam przynajmniej są ludzie lubiący sobie podyskutować