* Zarejestruj  * FAQ    * Szukaj   * Zaloguj 



Nazwa użytkownika:
Hasło:

Zapamiętaj mnie


Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 201 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11 ... 21  Następna strona
Autor Wiadomość
 
Nieprzeczytany postNapisane: niedziela, 22 lutego 2015, 19:25 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 27 listopada 2011, 16:52
Posty: 455

Lokalizacja: Grudziądz
Online: 29d 10h 3m 55s
GG: 10793951
Dobra, porzucam mój oczywisty troll bo jest zbyt oczywisty.

Widzisz, problem z postem Pinata polega na tym, że naprawdę różnica nie istnieje. Nie chodzi o to, że na, nazwijmy to, zerowym poziomie abstrakcji jedno i drugie jest nienamacalne więc jeden pies. Na pewnym poziomie abstrakcji ta różnica się pojawia, bo jesteśmy w stanie obserwować skutki fal elektromagnetycznych niosących pakiety internetowe, a co do Boga... Widzisz, na pewnym wyższym poziomie abstrakcji i rozbijania wszystkiego racjonalnie na czynniki pierwsze, różnica znika. Wystarczy zrozumieć, że nie każdy musi mieć takie samo myślenie. Wszystko, cała nasza rzeczywistość, sprowadza się do bodźców, zmysłów i odczuć. Pani Grażka z kółka różańcowego podczas odmawiania modlitw czuje radosne ciepło w sercu i obecność zbawiciela obok. I możemy teraz zabawiać się w naukę, bo przecież to oczywiste, że to tylko placebo, że ona to sobie wmawia, że jej odczucia są złudne. Ale do takich samych absurdów możemy sprowadzić wszystko, gdy tylko dobrze się postaramy. Stosunkowo łatwo dojść do skrajnie nihilistycznych wniosków, że to wszystko to jakaś bujda, że nigdy nie mamy pewności, czy cokolwiek co czujemy, jest prawdziwe. Że samo nasze istnienie jest jakimś chorym absurdem, że całe moje "Ja" to złożony mechanizm obronny stworzony przez ewolucję, różniący się od wywołanych elektrodami podrygiwań martwej żaby tylko stopniem złożoności. I kiedy zrozumiesz, że nie ma różnicy, czy zaprzeczasz istnieniu bogów, duchów i czajniczków Russela, czy burzysz cały konstrukt rzeczywistości idąc na skraj schizofrenii - zrozumiesz, że nie ma sensu zabraniać komukolwiek metafizycznych przekonań, dopóki nie prowadzą do bezpośredniej krzywdy. Zaangażowany, pragnący nawrócenia wszystkich wokół ateizm różni się od religii tylko kosmetyczną otoczką. Żaden z poglądów religijnych nie ma monopolu na moralność.

No i odbijając od tematu, sam poruszyłeś pewien temat, więc:
1. twój post w moim temacie jest pierwszym przykładem tak perfidnego wyśmiania jaki widziałem na tym forum
2. nie raczyłeś nawet przeczytać mojej odpowiedzi na twoją "krytykę", gdzie odniosłem się do drugiej próbki w tym samym wątku
3. nawet nie mogłeś zaangażować się w "krytykę" na tyle, żeby przejrzeć temat (bo zobaczyłbyś drugą próbkę) czy przypomnieć sobie osobę (bo skojarzyłbyś, że moje poprzednie nagranie ci się podobało i wiedziałbyś że to spadek formy raczej niewart aż tak długiej linijki śmiechu)
Innymi słowy jesteś według mnie strasznym fiutem i poziom mojego talentu nijak tego nie usprawiedliwia. Tym samym bardzo ciekawym odczuciem jest dla mnie czytanie, jak bardzo próbujesz naprawić świat i zbawić go od klątwy religijności, samemu będąc nie najlepszym sortem osoby.
Ale ta mieszanka ad personam i ad hominem pozostaje naszym problemem i nie ma wielkiego związku z tematem. Jedynym wytłumaczeniem dla mnie jest fakt, że sam się o to prosiłeś parę postów wyżej.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: niedziela, 22 lutego 2015, 20:06 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 sierpnia 2014, 12:16
Wiek: 31
Posty: 237

Online: 6d 6h 42m 6s
GG: 0
Cytuj:
Widzisz, problem z postem Pinata polega na tym, że naprawdę różnica nie istnieje. Nie chodzi o to, że na, nazwijmy to, zerowym poziomie abstrakcji jedno i drugie jest nienamacalne więc jeden pies. Na pewnym poziomie abstrakcji ta różnica się pojawia, bo jesteśmy w stanie obserwować skutki fal elektromagnetycznych niosących pakiety internetowe, a co do Boga... Widzisz, na pewnym wyższym poziomie abstrakcji i rozbijania wszystkiego racjonalnie na czynniki pierwsze, różnica znika. Wystarczy zrozumieć, że nie każdy musi mieć takie samo myślenie. Wszystko, cała nasza rzeczywistość, sprowadza się do bodźców, zmysłów i odczuć. Pani Grażka z kółka różańcowego podczas odmawiania modlitw czuje radosne ciepło w sercu i obecność zbawiciela obok. I możemy teraz zabawiać się w naukę, bo przecież to oczywiste, że to tylko placebo, że ona to sobie wmawia, że jej odczucia są złudne. Ale do takich samych absurdów możemy sprowadzić wszystko, gdy tylko dobrze się postaramy. Stosunkowo łatwo dojść do skrajnie nihilistycznych wniosków, że to wszystko to jakaś bujda, że nigdy nie mamy pewności, czy cokolwiek co czujemy, jest prawdziwe. Że samo nasze istnienie jest jakimś chorym absurdem, że całe moje "Ja" to złożony mechanizm obronny stworzony przez ewolucję, różniący się od wywołanych elektrodami podrygiwań martwej żaby tylko stopniem złożoności. I kiedy zrozumiesz, że nie ma różnicy, czy zaprzeczasz istnieniu bogów, duchów i czajniczków Russela, czy burzysz cały konstrukt rzeczywistości idąc na skraj schizofrenii - zrozumiesz, że nie ma sensu zabraniać komukolwiek metafizycznych przekonań, dopóki nie prowadzą do bezpośredniej krzywdy. Zaangażowany, pragnący nawrócenia wszystkich wokół ateizm różni się od religii tylko kosmetyczną otoczką. Żaden z poglądów religijnych nie ma monopolu na moralność.


Dobra. Przeczytałem połowę postu, i już widzę że się nie rozumiemy.

Ja poszukuję działającego, walentnego argumentu, że bóg istnieje.
Czekam na taki.

To ty zacząłeś od żałosnych prób trollingu w temacie. A na temat twojej próbki wydałem swoją opinię do której miałem prawo.
Dziękuję.

Cytuj:
To już nie mój problem. Jak przestaniesz stosować alternatywną logikę, to może go znajdziesz. Chyba, że wyraz "analogia" też jest Ci obcy.


Jest też twoim problemem, że nie widzisz róznicy między wierzeniem w uczucia a sposobem działania obiektywnej rzeczywistości.

Cytuj:
wiara w uczucia? Taaa


Wiara = bezpodstawne wierzenie.

Cytuj:
Jeśli wiara w coś prowadzi do dobrych skutków i negatywnych skutków (tak jest ZAWSZE)


Wiara w bogów to wierzenie pozbawione dowodów, jest więc urojeniem lub naiwnością, a te są negatywne. Wiara upośledza również ośrodki krytycznego myślenia w zakresie twierdzeń z zakresu teizmu, co czyni wszystkich wierzących sprzecznymi wewnętrznie hipokrytami.
Ponieważ wierząc w boga i wybierając go sobie, przy uznaniu faktu że każdy bóg jest jednakowo wiarygodny (czyli w goóle), powinni oni utrzymywać wierzenia we wszystkich tych bogów.
Kolejnym problemem i negatywnym skutkiem jest to, że wiara prowadzi w wielu przypadkach do błednych przekonań o pojęciu dobra i zła, na co flagowym przykładem jest np:

Fakt, że możesz być brutalnym morderca, mordować dzieci i je gwałcić, wysadzać centra handlowe... Jeśli jednak na łożu śmierci poczujesz prawdziwą skruchę, trafisz do nieba razem z zamordowanymi przez ciebie dziećmi i innymi ofiarami.

Samo to założenie biblijne, oraz ludzie przekonani o słuszności tej "metody odkupienia", mają już wypaczone postrzeganie na niektóre aspekty życia w społeczeństwie.

Mało tego, podałem wcześniej link do badania naukowego dotyczącego szkodliwości wiary. Poszukaj.

A zatem mój wywód ma sens.

Cytuj:
Łatwiej rozbić wewnętrznie ateistę niż wierzącego


Błąd. Dopóki nie udowodnisz tego założenia, cały dalszy ewentualny twój wykład na ten temat nie będzie bez sensu, mój ty hipokryto.

Cytuj:
Może i jutro, bo dlaczego nie?


Pewnie - dlaczego nie?
Ale czy w związku z tym jutrzejszy dzień spędzisz w piwnicy, modląc się aby przypadkiem nie rabnął w ciebie meteor? Nie, nie robisz tego, bo zdajesz sobie sprawę jak małe jest prawdopodobieństwo, że twoje wierzenie ma sens.

Cytuj:
Taki śmieszny przykład, kiedyś uważano, że prąd płynie od plusa do minusa, oparto o to setki publikacji a potem... O, hello, jednak nie


No i? Wyjaśniłem już dlaczego wiara nawet w rzeczy istniejące jest błędem, zawsze i wszędzie. Jeśli nie zrozumiałeś, trudno.

Cytuj:
Są stuprocentowo odróżnialne od fałszu. Nie są ani fałszem ani prawdą.

Twoja ulubiona grupa, czyli naukowcy, doskonale rozumieją, że jeśli nie da się czegoś ani obalić, ani udowodnić, to nie można uznawać teorii ani za fałsz, ani za prawdę.


Jeśli twierdzenie, że bóg istnieje nie jest ani fałszem ani prawda, to bóg istnieje, czy nie? Niestety, jeśli na jakieś twierdzenie nie ma dowodów, to jest ono nieodróznialne od twierdzenia fałszywego.

Moja ulubiona grupa naukowców doskonale zna znaczenie słowa teoria, którego ty chyba nie rozumiesz.
Dlatego właśnie ateizm nie jest wierzeniem w nieistnienie boga, tylko brakiem takich wierzeń.

Cytuj:
Ta, rozwiązania, teraz parsknąłem śmiechem


Tak, ponieważ myślę, że kończymy tą rozmowę.

Cytuj:
Ludzie mają dokładnie takie same dowody jak nasz nieszczęsny grek. Na podstawie swoich obserwacji, odczuić i analizy dochodzą do wniosku, że Bóg istnieje. I co?


Odczucia nie służą do udowadniania istnienia czegokolwiek. Nie istnieją żadne obserwacje, które w sposób logiczny i spójny udowadniają istnienie boga.
Brak jest nadal walentnych dowodów na to, że bóg istnieje. Jeśli jakieś masz, czekam na nie z niecierpliwością.

Cytuj:
Jak masz jaką rewelacyjną teorię, to ją postaw kawa na ławę i daj mi te 10 minut, żebym mógł ją obalić, a nie się plączesz w zeznaniach.


Nie posiadam żadnej teorii, ponieważ ateizm nie jest twierdzeniem, tylko brakiem twierdzenia.
Poszukuję działającego, walentnego argumentu teistycznego.
Zapraszam.

Cytuj:
Bo bóg jest jeden- dlatego katolicy tak twierdzą


Na jakiej podstawie twierdzisz, że bóg jest jeden?

Cytuj:
Jeśli nazwiesz mnie smerfem to będę smerfem?


Oczywiście, że nie. Nie widzę związku. Jeśli jednak faktycznie jesteś smerfem, to wówczas będę w stanie wysnuć szereg możliwych wniosków na twój temat.
jeśli zatem bóg może być równie dobrze smerfem jak i smokiem Smaugiem, to teista by nie być wewnętrznie sprzecznym, musi uznać istnienie wszystkich bogów jak i nadnaturalnych bytów za prawdę. Bo są oni równie wiarygodni.

Cytuj:
:,( A ja ci się cały czas staram wytłumaczyć, że boga nie można określić. Na tym polega bóg. (ale, to zależy od taki typ boga wybierzesz)


Właśnie. Ja mówię o bogach z religii naszego świata. jeśli teista wybiera konkretny typ boga i twierdzi, że może go pojąć (bo przypisuje mu pewne atrybuty) pytam się: na jakiej podstawie uznaje, że ma rację i że jego wierzenie jest zasadne.

Cytuj:
Tak i oprócz tego stworzył ludzi na własne prawdopodobieństwo.


heh.

Cytuj:
Skład pierwiastkowy księżyca jest inny niż ziemi powierzchnia to sam tytan, żelazo, itr, beryl (jako, że księżyc według niektórych teorii może być jej częścią) na dodatek zawartość procentowa tych pierwiastków na księżycu jest większa niż ich średnia zawartość w znanym ludziom wszechświecie. inna ciekawa anomalia; pierwiastki o największej gęstości na górze a te o najmniejszej na dole istnieje nawet możliwość, że księżyc jest pusty w środku dlatego. Księżyc jest wolny od wody i tlenu a próbki materiału zawierają utlenione żelazo w postaci tlenków. To wszystko jest prawdziwe i jest akceptowane w świecie naukowym. wystarczy odpowiednia analiza.


spoko = życie pozaziemskie może istnieć, a może nie istnieć. = utrzymywanie wierzeń w to, że istnieje jest tak samo bez sensu, jak wierzenie w to, że na pewno nie istnieje. Ponieważ brak jest dobrych dowodów.

Cytuj:
Mówię o wynalazkach, o tym co zmieniło życie ludzkości, liczą się efekty obserwacji. ja myślę, że wiele osób wie mniej ode mnie na temat teorii śpiewu a robi to znacznie lepiej.
Przecież ludzie nie wiedzieli co to akustyka a z powodzeniem tworzyli instrumenty.
Gdyby nie przyjmować żadnego wierzenia ABSOLUTNIE nic by nie wynaleziono, ty nie masz bladego pojęcia jak działa nauka. TY sam wierzysz, że nie wierzysz bez tego (wiary) nawet nie prowadził byś dyskusji bo uznał byś, że nie przekonasz żadnego z nas do swojego zdania.

Początkowo wierzyłeś, że kogoś przekonasz - wierzenie mało uzasadnione
jak dotąd nikogo nie przekonałeś, ale wierzysz, że jeszcze przekonasz- w wierzenie mocno traci na wartości

Z obserwacji całej dyskusji wynika, że pierwotne założenia są mało uzasadnione.


Hmmm...
dobra, chwilowo wymiękam w tym temacie. Wrócimy do tego, jak porozmawiam na ten temat z innymi osobami, które chętnie mi pomagają w dyskusjach tego typu.

Wierzyłbym w to, że kogoś przekonam, bo mam na to dowody w postaci wcześniejszych dokonań nie tylko moich ale i innych. Niestety frekwencja na tym forum jest na tyle niska, że mam podstawy by sądzić, że raczej nikogo nie przekonam. Prowadzę te rozmowy z chęci doświadczenia czystej rozrywki i być może zmianę myślenia na jakiś temat siebie, lub innych osób.

Ale ziom, nadal - wybierz najlepszy dowód który prowadzi do wniosku: bóg istnieje, i przedstaw go. Załaduj armaty i wal.

_________________
You can't ever say I'm breaking the rules If I can glue them back togather!


Ostatnio edytowano niedziela, 22 lutego 2015, 20:09 przez noONE, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: niedziela, 22 lutego 2015, 20:07 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 27 listopada 2011, 16:52
Posty: 455

Lokalizacja: Grudziądz
Online: 29d 10h 3m 55s
GG: 10793951
Cytuj:
Dobra. Przeczytałem połowę postu, i już widzę że się nie rozumiemy.

Błąd. To ty nie rozumiesz mnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: niedziela, 22 lutego 2015, 20:12 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 15 czerwca 2010, 23:59
Wiek: 33
Posty: 530

Lokalizacja: Łódź
Online: 214d 12h 55m 49s
Cytuj:
Ja poszukuję działającego, walentnego argumentu, że bóg istnieje.

Myślałem, że już skończyłeś podstawówkę i Cię ktoś zdążył uświadomić, że nie ma niczego takiego.

_________________
STONER!!!


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: niedziela, 22 lutego 2015, 20:19 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 sierpnia 2014, 12:16
Wiek: 31
Posty: 237

Online: 6d 6h 42m 6s
GG: 0
Właśnie, pinata, nie ma czegoś takiego. Dlatego wierzenie w istnienie boga jest wiarą czyli wierzeniem pozbawionym dowodów. A wierzenie pozbawione dowodów jest wierzeniem nieodróżnialnym od fałszu, jest wiec głupotą uznawać je za prawdziwe. Ot co.

Ptakuba, mylisz się w każdym kolejnym wersie swojego postu. Niestety dziś nie mam już czasu na odpowiedzi, kopara mi pracuje, a Mikolay chyba mnie chwilowo zagiął. Muszę się przespać, przemyśleć i jutro zweryfikować pewne rzeczy.

Jednak szybciutko:

N
Cytuj:
a pewnym poziomie abstrakcji ta różnica się pojawia, bo jesteśmy w stanie obserwować skutki fal elektromagnetycznych niosących pakiety internetowe, a co do Boga... Widzisz, na pewnym wyższym poziomie abstrakcji i rozbijania wszystkiego racjonalnie na czynniki pierwsze, różnica znika. Wystarczy zrozumieć, że nie każdy musi mieć takie samo myślenie


Nie jestesmy w stanie obserwować żadnych skutków rzekomej interwencji boga. Są tylko osobiste odczucia, które nie służą do oceny rzeczywistości.

Cytuj:
Wszystko, cała nasza rzeczywistość, sprowadza się do bodźców, zmysłów i odczuć. Pani Grażka z kółka różańcowego podczas odmawiania modlitw czuje radosne ciepło w sercu i obecność zbawiciela obok. I możemy teraz zabawiać się w naukę, bo przecież to oczywiste, że to tylko placebo, że ona to sobie wmawia, że jej odczucia są złudne.


Dokładnie. Ponieważ istnienie jakiegoś bytu (w tym wypadku boga) trzeba udowadniać obiektywnie, za pomocą najlepszej znanej nam metodzie - metodzie naukowej. A nie na podstawie odczuć, zmysłów itd. Bo są one mało warte. I znów, rozróżnij wierzenia w uczucia z wierzeniem w istnienie jakiegoś boga.

Cytuj:
Ale do takich samych absurdów możemy sprowadzić wszystko, gdy tylko dobrze się postaramy. Stosunkowo łatwo dojść do skrajnie nihilistycznych wniosków, że to wszystko to jakaś bujda, że nigdy nie mamy pewności, czy cokolwiek co czujemy, jest prawdziwe. Że samo nasze istnienie jest jakimś chorym absurdem, że całe moje "Ja" to złożony mechanizm obronny stworzony przez ewolucję, różniący się od wywołanych elektrodami podrygiwań martwej żaby tylko stopniem złożoności.


Dokładnie tak, nigdy nie mamy pewnośći że cokolwiek czujemy jest prawdziwe. Ale znów musisz odróżnić odczucia od zmysłów i bodźców zewnętrznych.
I gdzie tu dowód na istnienie boga?

Cytuj:
zrozumiesz, że nie ma sensu zabraniać komukolwiek metafizycznych przekonań, dopóki nie prowadzą do bezpośredniej krzywdy


Nie zabraniam mu ich, dyskutuję n/t ich zasadności.

Cytuj:
aangażowany, pragnący nawrócenia wszystkich wokół ateizm różni się od religii tylko kosmetyczną otoczką. Żaden z poglądów religijnych nie ma monopolu na moralność.


Bzdura. Ateizm nie jest zbiorem twierdzen, a ich brakiem. Religia jest czymś zupełnie innym.

_________________
You can't ever say I'm breaking the rules If I can glue them back togather!


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: niedziela, 22 lutego 2015, 20:29 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 20 lipca 2013, 22:52
Posty: 973

Online: 134d 23h 34m 36s
GG: 1397451
noONE napisał(a):
Cytuj:
To już nie mój problem. Jak przestaniesz stosować alternatywną logikę, to może go znajdziesz. Chyba, że wyraz "analogia" też jest Ci obcy.


Jest też twoim problemem, że nie widzisz róznicy między wierzeniem w uczucia a sposobem działania obiektywnej rzeczywistości.

Problem w tym, że dla człowieka nie ma czegoś takiego, jak obiektywna rzeczywistość, bo wszystko poznaje przez swoje subiektywne zmysły.

Cytuj:
Cytuj:
wiara w uczucia? Taaa


Wiara = bezpodstawne wierzenie.

Ta, a cytryna = prom kosmiczny.

Cytuj:
Cytuj:
Jeśli wiara w coś prowadzi do dobrych skutków i negatywnych skutków (tak jest ZAWSZE)


Wiara to wierzenie pozbawione dowodów, jest więc urojeniem lub naiwnością, a te są negatywne. Wiara upośledza również ośrodki krytycznego myślenia w zakresie twierdzeń z zakresu teizmu, co czyni wszystkich wierzących sprzecznymi wewnętrznie hipokrytami.

Błąd, wiara to nie jest wierzenie pozbawione dowodów. Rozumiem, że każdy głośnik to dla Ciebie głośnik do samochodu, tak? :)

Napisanie czegoś innymi słowami to żaden dowód, wiesz? :D

Cytuj:
Ponieważ wierząc w boga i wybierając go sobie, przy uznaniu faktu że każdy bóg jest jednakowo wiarygodny, powinni oni utrzymywać wierzenia we wszystkich tych bogów.

To się czepiasz wreszcie istnienia Boga, czy katolików? Czy może po prostu monoteizm Ci nie pasuje? Zdecyduj się.

Cytuj:
Kolejnym problemem i negatywnym skutkiem jest to, że wiara prowadzi w wielu przypadkach do błednych przekonań o pojęciu dobra i zła, na co flagowym przykładem jest np:
Fakt, że możesz być brutalnym morderca, mordować dzieci i je gwałcić, wysadzać centra handlowe... Jeśli jednak na łożu śmierci poczujesz prawdziwą skruchę, trafisz do nieba razem z zamordowanymi przez ciebie dziećmi i innymi ofiarami.

Jeszcze raz, to zależy od wyznania, nie od istnienia Boga. Zdecyduj się, co negujesz, wiarę w Boga, czy zasadność religii.

Cytuj:
Samo to założenie biblijne, oraz ludzie przekonani o słuszności tej "metody odkupienia", mają już wypaczone postrzeganie na niektóre aspekty życia w społeczeństwie.

Kolejny raz: zdecyduj się, czy negujesz wiarę w Boga, czy religię.

Cytuj:
Mało tego, podałem wcześniej link do badania naukowego dotyczącego szkodliwości wiary. Poszukaj.

A zatem mój wywód ma sens.

Że tak sobie zażartuję, pobożne życzenie.

Cytuj:
Cytuj:
Łatwiej rozbić wewnętrznie ateistę niż wierzącego


Błąd. Dopóki nie udowodnisz tego założenia, cały dalszy ewentualny twój wykład na ten temat nie będzie bez sensu, mój ty hipokryto.

I nie mam zamiaru tego udowadniać, bo to luźno rzucona uwaga i mam w dupie, czy w nią wierzysz czy nie.

Cytuj:
Cytuj:
Może i jutro, bo dlaczego nie?

Pewnie - dlaczego nie?

No słucham, dlaczego nie? :)

Cytuj:
Ale czy w związku z tym jutrzejszy dzień spędzisz w piwnicy, modląc się aby przypadkiem nie rabnął w ciebie meteor? Nie, nie robisz tego, bo zdajesz sobie sprawę jak małe jest prawdopodobieństwo, że twoje wierzenie ma sens.

Oczywiście, że nie, ale nie dlatego, że jest małe prawdopodobieństwo, tylko ze względu na to, że jak walnie Meteor, to raczej przesiadywanie w piwnicy mi nie pomoże i nie ma co się chować przed "nieuniknionym".

Cytuj:
Cytuj:
Taki śmieszny przykład, kiedyś uważano, że prąd płynie od plusa do minusa, oparto o to setki publikacji a potem... O, hello, jednak nie

No i? Wyjaśniłem już dlaczego wiara nawet w rzeczy istniejące jest błędem, zawsze i wszędzie. Jeśli nie zrozumiałeś, trudno.

Czyli generalnie nie należy w nic wierzyć, bo wszystko może być nieprawdziwe? :D

Cytuj:
Cytuj:
Są stuprocentowo odróżnialne od fałszu. Nie są ani fałszem ani prawdą.

Twoja ulubiona grupa, czyli naukowcy, doskonale rozumieją, że jeśli nie da się czegoś ani obalić, ani udowodnić, to nie można uznawać teorii ani za fałsz, ani za prawdę.


Jeśli twierdzenie, że bóg istnieje nie jest ani fałszem ani prawda, to bóg istnieje, czy nie? Niestety, jeśli na jakieś twierdzenie nie ma dowodów, to jest ono nieodróznialne od twierdzenia fałszywego.

Lul, odkurzyłeś ten podręcznik od liceum, czy nie? Oczywistym jest, że się po prostu mylisz. Nie możesz implikować z twierdzenia, którego wartości nie znasz. Po drugie, robisz implikację twierdzenia z jego samego. Czyli próbujesz mi udowodnić, że jeśli nie wiem, czy Bóg istnieje, to znaczy, że nie istnieje, bo nie wiem, czy istnieje. Czysty idiotyzm, żadna zabawa słowem Ci tu nie pomoże.

Cytuj:
Twierdzenie, że bóg istnieje nie jest ani fałszem, ani prawdą.

Jedyne rozsądne zdanie, jakie udało Ci się napisać od 8 stron.

Cytuj:
Moja ulubiona grupa naukowców doskonale zna znaczenie słowa teoria, którego ty chyba nie rozumiesz.
Dlatego właśnie ateizm nie jest wierzeniem w nieistnienie boga, tylko brakiem takich wierzeń.

Dlatego, że rozumieją słowo teoria? :D

Cytuj:
Cytuj:
Ludzie mają dokładnie takie same dowody jak nasz nieszczęsny grek. Na podstawie swoich obserwacji, odczuić i analizy dochodzą do wniosku, że Bóg istnieje. I co?

Odczucia nie służą do udowadniania istnienia czegokolwiek. Nie istnieją żadne obserwacje, które w sposób logiczny i spójny udowadniają istnienie boga.
Brak jest nadal walentnych dowodów na to, że bóg istnieje. Jeśli jakieś masz, czekam na nie z niecierpliwością.

Brawo, odczucia nie służą do udowadniania czegokolwiek. Czyli co, rozumiem, że odrzucamy również zmysł wzroku, słuchu i węchu, bo przekłada się bezpośrednio na odczucia? :)

Widzisz, pomieszczałeś odczucia z uczuciami i teraz masz babo placek :)

Cytuj:
Cytuj:
Jak masz jaką rewelacyjną teorię, to ją postaw kawa na ławę i daj mi te 10 minut, żebym mógł ją obalić, a nie się plączesz w zeznaniach.

Nie posiadam żadnej teorii, ponieważ ateizm nie jest twierdzeniem, tylko brakiem twierdzenia.
Poszukuję działającego, walentnego argumentu teistycznego.
Zapraszam.

Raczej nie jesteś typem poszukiwacza z tego co widzę.

_________________
Pusto.


Ostatnio edytowano niedziela, 22 lutego 2015, 23:18 przez ryjcio, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: niedziela, 22 lutego 2015, 20:37 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 27 listopada 2011, 16:52
Posty: 455

Lokalizacja: Grudziądz
Online: 29d 10h 3m 55s
GG: 10793951
Cytuj:
Bzdura. Ateizm nie jest zbiorem twierdzen, a ich brakiem.

Bardzo ciężko mi pogodzić myślowo brak twierdzeń z twoją krucjatą, która jednak ma cel. Twoim celem jest udowodnić, że nie da się wykazać logicznie istnienia Boga? Swój cel osiągnąłeś dawno - nie ma nikogo, kto by zaprzeczył, wszyscy przytaknęli. A jednak ciągniesz krucjatę dalej.

Resztę napisał ryjcio na początku swojego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: niedziela, 22 lutego 2015, 21:51 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 26 lutego 2012, 19:20
Wiek: 30
Posty: 103

Online: 44d 15h 23m 57s
GG: 0
noOne, tak z innej beczki ale chciałam z ciekawości zapytać o coś. Chodzi mi tu o Twoją opinię i Twoje przekonania na ten temat.

Mamy coś taiego jak marzenia i wierzymy że się spełnią. Czasami są wręcz nierealne do spełnienia z powodu sytuacji finansowej, zdrowotnej i ta dalej... ale próbujemy działać by je zrealizować. Ty twierdzisz, że wiara=bezpodstawne wierzenie. lecz sprecyzuj: czy wiara jako wierzenie w Boga, duchy itd. czy wiara w marzenia np również?
Wiara w jednego stworzyciela, wszechmogącego i wszechwiedzącego Boga nie ma sensu - cały czas to mówisz. A wiara w Szatana i czczenie go, w duszę, aniołów, to co nie jest Bogiem a istotami nadnaturalnymi? Okultyzm? Czy tak jak wspomniałeś, ostatecznie nie ma sensu w Twojej opinii, we wierzenie w coolwie co nie zostało jeszcze naukowo potwierdzone?

Jest sobie gość Stefan. Jest sparaliżowany od kilku lat i obecnie lekarze powiedzieli, że medycyna nie jest w stanie spowodować by znów mógł chodzić. Czy warto, by Stefan wierzył że będzie znowu chodził?

Czy warto by naukowiec wierzył, że pewnego dnia odkryje życie poza Ziemią skoro przeprowadza się takie badania i szuka? Czy miałoby sens jego wierzenie gdyby nauka nie była tak daleko i nie byłyby prowadzone sprawdzenia i badania w danym momencie?

Załóżmy sytuację że naukowo udowodniono istnienie jednego boga i WIEMY że on istnieje, czy w takiej sytuacji jest sens WIARY, skoro nie ma ona sensu obecnie z powodu braku dowodów naukowych?

A jak ma się sprawa ze snami? Masz jaieś zdanie na ten temat skoro są tak zagadkowe? :D


Co wg Ciebie decyduje o tym czy człowiek jest zły czy dobry? Czy wg Ciebie człowiek rodzi się zły lub dobry?

Oczywiście, nie odpowiadaj jeśli nie chcesz bo to tak bonusowo, z ciekawości, dosć popularne pytania :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: poniedziałek, 23 lutego 2015, 01:27 
Offline

Dołączył(a): wtorek, 23 grudnia 2014, 00:02
Posty: 437

Online: 10d 2h 28m 14s
GG: 0
To jest piękne. Po raz pierwszy od 100 lat całe forum zjednoczyło się wobec jednej osoby, która ma inne poglądy.
Po raz ostatni w czymś takim uczestniczyłem, za czasów jak wchodzili tu ludzie od SLS.


Zabawne jest to, że kupa agnostyko/ateistow/poszukiwaczy (mała grupa Kato, pozdrawiam słodziaki :*), zgromadziła się wokół jednego wojującego, żeby sprowadzić go na ziemię i nauczyć go dorosłości. To niestety jest niemożliwe póki nie przekroczy się pewnego poziomu mentalno-emocjonalnego.


Ewentualnie noONE, jest najlepszym trollem w historii forum i kupa osób się na to dała (jeszcze Acari brakuje).

Najlepsze jest to, że ta dyskusja nie ma sensu i nikt nic mu nie udowodni.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: poniedziałek, 23 lutego 2015, 15:58 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 sierpnia 2014, 12:16
Wiek: 31
Posty: 237

Online: 6d 6h 42m 6s
GG: 0
UWAGA POSZEDŁ GIGANTYCZNY EDIT, W ODPOWIEDZI NA POST RYJCIA:


Cytuj:
To jest piękne. Po raz pierwszy od 100 lat całe forum zjednoczyło się wobec jednej osoby, która ma inne poglądy.


I dobrze w sumie :D Gdyby większość się zgadzała, byłoby mało ciekawie.
Rozmowy popłynęły w różne kierunki, jedne ciekawsze drugie mniej.

Cytuj:
To niestety jest niemożliwe póki nie przekroczy się pewnego poziomu mentalno-emocjonalnego.


Którego oczywiście nie przekroczyłem i przez to jestem takim dzieckiem, które nie utrzymuje wierzeń w żadnych bogów, inne sfery, wymiary, mistycyzm, absoluty a zwłaszcza w bogów sprzecznych wewnętrznie, takich jak np Jahwe bo brak jest sensownych dowodów na to, że takie byty w ogóle istnieją.

Wiara w Odyna = wierzenie pozbawione dowodów = zupełnie niezasadne,
Wiara w Jahwe = jakwyżej = jak wyżej
Wiara w <wstawjakiegokolwiekboga>= jak wyżej = jak wyżej.

Czyli wiarygodnośc wszystkich bogów jest równa.
I teraz zwracam się do wszystkich wyznających konkretnego boga: na jakiej podstawie uznajecie, że ten wasz jest tym właściwym? Co do boga w innej... postaci, bo chyba kilku z was (mogę tak mówić chyba, bo zauważyłem, że wszyscy tu się znacie) wierzy w jakiegoś nieokreślonego boga czy coś w tym rodzaju, lub w jakikolwiek byt którego istnienia nie można udowodnić, proszę o wyjaśnienie.

Cytuj:
Ewentualnie noONE, jest najlepszym trollem w historii forum i kupa osób się na to dała (jeszcze Acari brakuje).

Najlepsze jest to, że ta dyskusja nie ma sensu i nikt nic mu nie udowodni.


Zapewniam się, że mój pogląd iż powinno się utrzymywać wierzenie w istnienie tylko tego, na co są dowody nie jest trollingiem, a ateizm jest jedyną słuszną postawą.

Nikt mi nic nie udowodni, bo na istnienie boga brak jest jakichkolwiek dowodów, mało tego, są dowody na jego nieistnienie (chociażby wewnętrzna sprzeczność boga Jahwe, który sam wyklucza swoje istnienie).
Tak samo ma sie rzecz z każdym bogiem, którego określamy jako istniejący byt, wpływajacy lub nie na nasze życie.

Teraz odpowiem na post Simonji bo:

a) Ona jedyna określiła się jeśli chodzi o wyznanie i swoją postawę
b) Zagadnienia które poruszyła są bardzo łatwe do dyskusji, w przeciwienstwie ryjcia który po prostu nie wie co się do niego mówi i Mikolaya, którego chyba nie jestem w stanie w tej chwili pojąć.

A więc lecimy.

Cytuj:
Mamy coś taiego jak marzenia i wierzymy że się spełnią. Czasami są wręcz nierealne do spełnienia z powodu sytuacji finansowej, zdrowotnej i ta dalej... ale próbujemy działać by je zrealizować.


Wszystko zależy od sytuacji. Jeśli marzenia są tj realne (np. zostanę wielką gwiazdą rocka i zrewolucjonizuję rynek muzyczny (;) ) to mają sens - nawet jeśli prawdopodobieństwo, że się spełnią jest niewielkie. Jeśli natomiast marzenie tyczy się czegoś niemożliwego (np. marzę o tym, żeby wyrosły mi skrzydła), albo (zostanę biegaczem, mimo że jestem sparaliżowany do końca życia) no to już sensu nie mają żadnego.
Posiadać marzenia i wyznawać wiarę w bogów, nie mają ze sobą nic wspólnego, chyba że marzenia są właśnie absurdalne. Wracamy do punktu wyjścia:

Wierzę w boga <---naprawdę w niego wierzę, więc wiara miałaby sens, gdyby nie to, że brak jest dowodów na istnienie boga, jest to zatem twierdzenie nieodróżnialne od fałszu
Wierzę/marzę, że zostanę sławnym aktorem <--- naprawdę w to wierzę, a dowody na to, że sławnym aktorem może stać się każdy, jeśli ma talent lub szczęście więc marzenie o zostaniu sławnym muzykiem, mają sens.

Cytuj:
Wiara w jednego stworzyciela, wszechmogącego i wszechwiedzącego Boga nie ma sensu - cały czas to mówisz. A wiara w Szatana i czczenie go, w duszę, aniołów, to co nie jest Bogiem a istotami nadnaturalnymi? Okultyzm? Czy tak jak wspomniałeś, ostatecznie nie ma sensu w Twojej opinii, we wierzenie w coolwie co nie zostało jeszcze naukowo potwierdzone?


Nie wierzę w nic, na co nie ma żadnych dowodów. Nie wierzę w nieistnienie wszystkiego na co nie ma dowodów.
Czczenie szatana = głupota, obecność duszy w naszych ciałach = głupota, anioły = głupota, istoty nadnaturalne... ;)

Dokładnie tak, ostatecznie wiara w cokolwiek jest naiwnością. Nawet wobec rzeczy, które istnieją. Np. nie mam wiary w to, że moja mama mnie kocha. Ja utrzymuję uzasadnione wierzenie, że mnie kocha na podstawie dowodów w postaci jej opieki nade mną, jej czynów, słów i działań które służyły mojemu dobru.
Dlatego właśnie, kiedy spotykasz dowolną osobę na ulicy, nie ufasz jej. A jeśli ufasz, to utrzymujesz wiarę, że jest ona ci przychylna. Czyli jaka jesteś? - NAIWNA. Ponieważ wiara to naiwność i/lub urojenie.

Cytuj:
est sobie gość Stefan. Jest sparaliżowany od kilku lat i obecnie lekarze powiedzieli, że medycyna nie jest w stanie spowodować by znów mógł chodzić. Czy warto, by Stefan wierzył że będzie znowu chodził?


Poprzedni moi rozmówcy, powiedzą ci, że tak wiara ta ma sens, bo dzięki temu że Stefan wierzy że będzie jeszcze chodził, ma siłę do życia, budzi się każdego dnia mając wiarę w to, że kiedyś będzie chodził.

A ja ci mówię, że nie, jego wiara nie ma sensu, nawet jeśli daje mu siłę do życia. To że ją wyznaje świadczy o tym, że jest on słabą psychicznie osobą i nie potrafi pogodzić się ze swoim losem i nieuniknionym. Gdyby się pogodził ze stratą pewnych sfer życia i zrozumiał że na 99,999% chodzić nie będzie, zająłby się czymś produktywnym, a nie utrzymywaniem bezzasadnych wierzeń.

I wyprzedzając, nie, nie jestem wcale fiutem jak sugeruje Ptakuba, i nigdy bym do takiej osoby nie podszedł i nie powiedział: "słuchaj, jesteś naiwniakiem". Co nie zmienia faktu, że stan faktyczny jest taki a nie inny.

Cytuj:
Czy warto by naukowiec wierzył, że pewnego dnia odkryje życie poza Ziemią skoro przeprowadza się takie badania i szuka? Czy miałoby sens jego wierzenie gdyby nauka nie była tak daleko i nie byłyby prowadzone sprawdzenia i badania w danym momencie?


Nie, bo to że prowadzone są badania i poszukiwania czegokolwiek, nie oznacza jeszcze że to "cokolwiek" istnieje.
Mikolay zwrócił uwagę na jakieś-tamdowody (których nie do końca rozumiem, po prostu się nie znam), ale nie zmienia to mojego zdania nawet o krzynę, bo na razie rzeczowych dowodów na istnienie rozwiniętej, obcej cywilizacji nie ma. Jest to więc twierdzenie nieodróżnialne od fałszu na takim samym poziomie, jak twierdzenie, ze gdzieś w galaktyce istnieje dolina moich ukochanych kucyków szetlandzkich.

Cytuj:
Załóżmy sytuację że naukowo udowodniono istnienie jednego boga i WIEMY że on istnieje, czy w takiej sytuacji jest sens WIARY, skoro nie ma ona sensu obecnie z powodu braku dowodów naukowych?


O TO WŁAŚNIE CHODZI! Ponieważ wiara nie ma sensu, nigdy. Jeśli udowdni się istnienie boga, to wiara w niego natychmiastowo zmieni się w wierzenie uzasadnione czyli w wiedzę, i wówczas utrzymywanie wierzenia w tego boga będzie miało sens. Wiara tyczy się tylko rzeczy, których nie można udowodnić.

Cytuj:
A jak ma się sprawa ze snami? Masz jaieś zdanie na ten temat skoro są tak zagadkowe?


Myślę, że są bardzo ciekawym zjawiskiem i mają związek z naszą podświadomością, działającą podczas snu (w odróżnieniu od świadomości). A w takie bzdury jak sny prorocze czy cokolwiek, nie wierzę.

Cytuj:
Co wg Ciebie decyduje o tym czy człowiek jest zły czy dobry? Czy wg Ciebie człowiek rodzi się zły lub dobry?


Bardzo ciekawe pytanie, jednak nie mam jeszcze na nie określonego zdania.

Pozdro ;)

@ Ptakuba, odnieś się do reszty mojego postu do Ciebie jeśli chcesz.

Cytuj:
Bardzo ciężko mi pogodzić myślowo brak twierdzeń z twoją krucjatą, która jednak ma cel. Twoim celem jest udowodnić, że nie da się wykazać logicznie istnienia Boga? Swój cel osiągnąłeś dawno - nie ma nikogo, kto by zaprzeczył, wszyscy przytaknęli. A jednak ciągniesz krucjatę dalej.


Fakt, że prowadzę moją krucjatę, nie definiuje pojęcia ateizmu. Ateizm to po prostu brak wierzenia w bogów.
Ktoś jest nauczycielem języka w szkole ---> hobbystycznie jeździ na nartach ---> nauczyciele języka hobbystycznie jeżdżą na nartach?

Cytuj:
Problem w tym, że dla człowieka nie ma czegoś takiego, jak obiektywna rzeczywistość, bo wszystko poznaje przez swoje subiektywne zmysły.


Odniosę się do tego później.

Cytuj:
Błąd, wiara to nie jest wierzenie pozbawione dowodów. Rozumiem, że każdy głośnik to dla Ciebie głośnik do samochodu, tak?


Czym zatem jest według ciebie wiara, czym różni się od wierzenia? Jak dokonałbyś gradacji wierzeń? Czy wierzenie = czczenie bogów *i koniec" czy może wierzenie to pojęcie najbardziej szerokie, w zakres którego należy umieścić wiedzę, wierzenia uzasadnione, wiarę itd?

Cytuj:
To się czepiasz wreszcie istnienia Boga, czy katolików? Czy może po prostu monoteizm Ci nie pasuje? Zdecyduj się
.

Czepiam się teistów wyznających wiarę w dowolnego boga/bogów lub inne nadnaturalne byty.

Cytuj:
Jeszcze raz, to zależy od wyznania, nie od istnienia Boga. Zdecyduj się, co negujesz, wiarę w Boga, czy zasadność religii.


owszem od wyznania. Wyznanie to pewien zakres twierdzeń. Przykład katolicki podałem, bo po prostu tę religię znam najlepiej z oczywistych względów. Neguję istnienie wszystkich bogów na podstawie braku dowodów, co czyni twierdzenia o ich istnieniu nieodróżnialnymi od fałszu.

Cytuj:
I nie mam zamiaru tego udowadniać, bo to luźno rzucona uwaga i mam w dupie, czy w nią wierzysz czy nie


Spoko. ;)
Nic dziwnego.

Cytuj:
Oczywiście, że nie, ale nie dlatego, że jest małe prawdopodobieństwo, tylko ze względu na to, że jak walnie Meteor, to raczej przesiadywanie w piwnicy mi nie pomoże i nie ma co się chować przed "nieuniknionym".


Idiotyzm w najczystszej postaci.
Aha. Czyli zostajesz za to w domu, i nigdy go nie opuszczasz z obawy przed potrąceniem cie przez samochód? Bo możesz go uniknąć, nie wchodząc na jezdnię? No wiesz, prawdopodobieństwo, że coś cię stuknie zawsze jest. Tak samo, że walnie w nas meteor ;) heh

Cytuj:
Czyli generalnie nie należy w nic wierzyć, bo wszystko może być nieprawdziwe?


Czwarty raz nie będę tłumaczył.
Wówczas ludzie utrzymywali wierzenie, które było uzasadnione licznymi dowodami, oparto o to (przynajmniej tak twierdzisz, setki publikacji). Ktoś kto wówczas, nie majac żadnych dowodów, pomyślałby sobie pod prysznicem "Hmmm, a może jest zupełnie odwrotnie...?" wyznawałby wiarę, czyli wierzenie pozbawione dowodów.
Dlaczego takie podejście ma sens, wyjaśniam na przykładzie teorii heliocentrycznej ileś-tam-postów-temu, ale na pewno po piątej stronie.
EDIT:
Spójrz, wierzysz w to, że prąd przepływa od plusa do minusa. Dlaczego? Bo jest to udowodnione i poparte licznymi dowodami. Nawet się nie zastanawiasz, że za jakiś czas może się okazać, że jednak tamta teoria lub jakaś inna jest prawdziwa! Dlaczego? Bo masz dobre powody, dowody naukowe, że tak jest. Tak jak mieli je ci (lub sądzili, że mieli), którzy wyznawali dokładnie przeciwną teorię wcześniej. I nie zmienia to faktu, że wówczas było to wierzenie uzasadnione. Tak jak teraz jest wierzeniem uzasadnionym coś przeciwnego. A zatem jest dokładnie odwrotnie, to twój tok rozumwania prowadzi do tego, że nie warto wierzyć w nic, bo wszystko może być nieprawdą.
Ja uznaję twierdzenia na które są dobre dowody że są prawdziwe.
Rozumiesz?
Pewnie nie. ;)

Cytuj:
że jeśli nie wiem, czy Bóg istnieje, to znaczy, że nie istnieje, bo nie wiem, czy istnieje. Czysty idiotyzm, żadna zabawa słowem Ci tu nie pomoże.


hmmmm... NIE!

Ten ciąg wniosków powinien wygladać następująco:

Jeśli nie wiem, czy bóg istnieje, to znaczy że może istnieje a może nie, nie wierzę więc że istnieje, bo równie dobrze może nie istnieć.

Nigdzie nie mówię, że bóg na pewno nie istnieje. Podkreślam tylko, że z powodu braku dowodów, to może on równie dobrze nie istnieć. A jaki to ma sens, wierzyć w coś co może (a wręcz prawdopodobnie) nie istnieje?

Cytuj:
Dlatego, że rozumieją słowo teoria?


Oj nie, oczywiście. Źle mi się wkleiło z worda ;)

Cytuj:
Brawo, odczucia nie służą do udowadniania czegokolwiek. Czyli co, rozumiem, że odrzucamy również zmysł wzroku, słuchu i węchu, bo przekłada się bezpośrednio na odczucia?

Widzisz, pomieszczałeś odczucia z uczuciami i teraz masz babo placek


Fakt. Zmień odczucia na uczucia i emocje i będzie cacy prawie. Odczucia pojedyńczych osób, też są mało wiarygodne.

Cytuj:
Raczej nie jesteś typem poszukiwacza z tego co widzę.


Ależ jestem. ;)

_________________
You can't ever say I'm breaking the rules If I can glue them back togather!


Ostatnio edytowano poniedziałek, 23 lutego 2015, 22:04 przez noONE, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 

Drukuj 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 201 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11 ... 21  Następna strona

 * Zarejestruj  * FAQ    * Szukaj   * Zaloguj 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2010 & SEO Group
TMOL Style by NinhAnh Update by Luzaki.org