Cytuj:
Akcent został mu nawet do teraz i jest pewnego rodzaju wyróżnikiem.
Ok, mi chodziło o to, że jednak nie jest taki sam jak zaraz po przyjeździe i nad nim na pewno pracował. A że wyróżnia, to prawda.
(Zresztą pierwsze video i szkoły z zakresu nauki poprawnego akcentu dla aktorów, obcokrajowców etc. to są lata 60/70, więc by się zgadzało).
Cytuj:
tylko przedstawiam Arnolda jako przykład osoby, która potrafiła słabość przekuć w sukces.
A dla mnie osoby, która osiągnęła sukces pomimo tego, że kilku rzeczy mu się nie udało. Tutaj się nie zgadzamy, ale to tylko opinie.
Cytuj:
Co do wieku nie będę polemizował, bo nie znam badań w tej materii (o ile są)
Jak rozszerzę grupę wokalistów ze światowym sukcesem do 200 osób, to błędy będą rzędu 5% (tak przynajmniej było przy badaniach ilościowych jak dobrze pamiętam z zajęć). Możemy wtedy uznać, że będzie pierwsze badanie

Cytuj:
Wydaje mi się, że granica mocno się przesuwa, bo nasycenie muzykami jest znacznie większe niż kiedyś i o sukces znacznie trudniej. Za czasów The Beatles czy Led Zeppelin inaczej było niż obecnie. Teraz poziom musi być wyższy a i to niczego nie gwarantuje. Odnosząc się do wieku odnosiłem się do umiejętności a nie do osiągnięcia sukcesu.
Cytuj:
Obawiam się, że osiągnięcie sukcesu nie zależy od wieku, aczkolwiek wciąż mam pewne przekonanie, że młodzi ludzie, nieobarczeni ciężarami życia (rodzina, dzieci etc.) raczej mają prościej.

Z książki Talent is Overrated, prowadzili badanie na muzykach klasycznych i zależność wynikała od ilości poświęconego czasu. Niestety grupa nauczycieli instrumentu należała do najbardziej leniwych

(8000 do 20000 godzin ćwiczeń u solistów, jak dobrze pamiętam)
Z wiekiem kwestia była taka, że im wcześniej ktoś zaczynał, tym wcześniej osiągał sukces (gdzie średnio to było 5-7 lat do poziomu "mistrza" czyli tak, że jak laik cię zobaczy to uzna za koksa w danej dziedzinie). Czyli np. Mozart miał 4 lata jak zaczynał, pierwsze porządne kompozycje 11 lat. Ktoś zacznie śpiewać mając 18, pierwsze porządne zaśpiewy 25.
A i tu wcale nie chodzi o poziom prawdziwie mistrzowski. Tylko o wyjście widocznie ponad średnią.
Mistrzostwo to roboczogodziny. W dodatku poza strefą komfortu. Rozgrzewka wokalna się nie liczy. Tak samo jak próba gdzie 20 razy śpiewa się to samo.
A co do młodych. Tutaj jest problem motywacyjny. Ciężko się zmusić na porządnie do czegoś przed 20 rokiem życia.
Tak samo pojawił się jeszcze większy problem. Jeśli ktoś w dzieciństwie uwielbiał coś robić i poświęcał na to dużo czasu, to koło 12 roku życia następowało wyleczenie. Pisali to ekonomiści, wierzę że zrobili to porządnie.
Wszelkie gwiazdy mające 15/16 lat to zazwyczaj patologie, przynajmniej taki wniosek z książki załapałem (Paganini i brak obiadu póki nie zagra czegoś trudnego).
Cytuj:
Co do tego co chciałem przekazać odnośnie wyjazdu to, Nash to wyjaśnił.
Na szczęście urodziliśmy się w erze globalizacji, nie mamy aż tak straszliwych trudności jak choćby muzycy z początku lat '90
