* Zarejestruj  * FAQ    * Szukaj   * Zaloguj 



Nazwa użytkownika:
Hasło:

Zapamiętaj mnie


Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
 
Nieprzeczytany postNapisane: wtorek, 7 maja 2013, 15:17 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 19 czerwca 2011, 18:18
Posty: 1009

Online: 30d 22h 47m 17s
GG: 0
Hej , jako że się mniej udzielam to napiszę coś dłuższego i bardziej ogólnego dla wszystkich którzy czują potrzebę poczytania czegoś ode mnie.

Zacznę od tego co zobaczyłem na forum po tygodniowej nieobecności. Masa pytań tej samej treści, dużo niepewności i podstawowych zagadnień. Nie mówię oczywiście, że to źle, bo pamiętam jakie to było dla mnie wszystko nowe jak się z tym zetknąłem po raz pierwszy. Wydawało mi się wtedy, że już coś wiem i zostałem sprowadzony na ziemie ?czarna magia, o czym oni gadają. Ktoś mi napisał, że używam creacku ? a ja na to ?co to jest??.

Każdy kiedyś zaczyna. Zupełnie normalne ? dla każdego jest to czarna magia i należy ten czas przebrnąć jak najszybciej. Nie ma innej drogi ? jeśli nie chce Ci się przeszukać nieco zabałaganionego forum i znaleźć odpowiedzi na swoje pytania tylko piszesz to samo co setka innych ludzi przed tobą i czekasz aż inni wykonają za Ciebie robote i podadzą Ci to na tacy to nic z tego nie będzie ? to się może udać tylko wtedy kiedy chcesz tego bardzo i robisz wiele aby rozwijać swoją pasje. Jeśli nie potrafisz szukać to znaczy że jesteś niecierpliwy/a a to dla techniki wokalnej nie wróży nic dobrego, bo nie ma nic gorszego niż początkujący który próbuje zacząć nauke od tzw. dupy strony np. wydzierać sie kiedy nie ma pojęcia o tym w jaki sposób emituje się z siebie dźwięk.

Inna sprawa jest taka, że głos to część nas samych ? więc jeśli zamarzyło Ci się zostanie wokalistą bo jesteś zajawiony na jakiegoś jednego, drugiego czy trzeciego wokaliste to ?już przepadłeś? Dla przykładu ktoś ma niski głos a chce spiewać wysoko ? lub na odwrót. Droga do nikąd ? oszukując samego siebie wyjdzie tylko oszukany wokal. Zazwyczaj prawda okazuje się taka brutalna ? ? o nie, to nie będę śpiewać tak jak ten czy tamten? ? podczas gdy to jest największy skarb jaki można osiągnąć ? unikatowość. Zmierzając do brzmienia kogoś innego, wzorując się na innych jest się ciągle tylko kolejnym w szeregu, a uwolnienie swojej wyobraźni i zastanowienie się nad sobą łamie wszelkie schematy i szeregi.

Bez pustej gadki ? nie jestem tu po to żeby Ci mówić że to niemożliwe i jeśli teraz jesteś bezpłodnym początkującym artystą z paroma idolami rozwieszonymi na plakatach w pokoju i tym beznadziejnym zdaniem odbijającym się echem w głowie ?nigdy nie będę taki fajny jak ten czy tamten? to nic z Ciebie nie będzie. Jeśli nie chcesz być nudnym szeregowcem to czeka Cię na pewno sporo pracy. Po pierwsze trzeba się pozbyć schematów z głowy, patrzenia na innych artystów ? pierwszy przykład jaki wpada mi do glowy to kolesie obwiązujący stojak od mikrofonu chustkami ? super, ale to już zrobił steven tyler i z nim to będzie kojarzone ? robiąc coś takiego narażasz się tylko na pośmiewisko jeśli nie jest to na zasadzie ?beki?. Inny przykład to maniery wokalne ? niektórzy wokaliści mają pewne maniery, bob dylan cholernie zaciąga i jest to jego znak rozpoznawczy ? tylko w 99% przypadków podrabiając czyjeś maniery brzmisz mega sztucznie, głupio i zupełnie to do ciebie nie pasuje bo masz inny głos. Jak się tego pozbyć ? rozmawiaj ze sobą, polub się i zaufaj sobie. Nasze ciało daje nam wyraźne znaki co mu pasuje a co nie w przypadku śpiewu ? jeśli coś robisz źle to nie czujesz komfortu i często pojawia się ból a później zdarty głos. Z innymi rzeczami jest tak samo. Kradnąc coś odczuwa się dreszcz emocji ? jeśli w związku z tym czujesz się świetnie to masz szanse zostać na prawde dobrym politykiem, a jeśli twój wewnętrzny sędzia mówi że to nie jest w porządku to lepiej to zostaw bo to nie jest droga dla Ciebie. Był okres kiedy agresja wylewała się ze mnie litrami, w taki sposób funkcjonowałem i to mnie napędzało, potem wydarzyło się kilka spraw i to zaczęło zanikać, zacząłem się wkurzać na siebie kiedy byłem wkurzony, chciałem spokoju. Wychodząc na scene i mając większe umiejętności niż rok wcześniej byłem dużo mniej autentyczny bo to już nie była moja bajka. W tym przypadku to było dla mnie jasne i komfortowe ? należy z tym skończyć i iść inną bardziej mi pasującą drogą ? tylko że znałem ?obie strony medalu?, ale co jeśli jesteś nieśmiały i nie masz w sobie agresji a chciałbyś ryczeć w rockowym bandzie wypluwając z siebie tony agresji. Ta sytuacja jest gorsza bo zawsze bardziej chcemy tego czego akurat nie mamy, wg mnie wynika to z braku szacunku i pewności względem siebie. Chcesz podążać w inną stronę bo wydaje Ci się że twoja ?droga? ustepuje w czymś innej i jest mniej interesująca. To bzdura, bo każda droga jest tak samo dobra i zła - no ale nie ma sytuacji bez wyjścia, znowu posłużę się anegdotkami ? sam jestem raczej nieśmiały i nie specjalnie lubie być w centrum uwagi, do pewnego momentu uznawałem że ?taki los? a potem jak to w amerykańskich filmach bywa stwierdziłem że trzeba walczyć o swoje. Robiłem różne rzeczy których się bałem robić, dla ludzi śmiałych to pewnie w większości prozaiczne czynności, ale ja miałem nieraz nogi z waty i robiłem to tylko po to, żeby poznać tą drugą strone medalu, zobaczyć i przekonać się na własnej skórze jak to jest. Kiedy już coś zrobiłem to przestawałem się tego bać i często przestawałem też mieć ochotę ?na więcej? bo dochodziło do mnie, że mi się to np. nie podoba i nie ma dla mnie sensu. Tylko nie widziałem tego dopóki nie spróbowałem. Należy ze sobą walczyć. Gdzieś słyszałem, że każdy krok na przód to stres i niepewność i na tym polega poszerzanie swojej strefy komfortu ? zgadzam się z tym w 100 %. Mam jedną uczennice której przeszkadzało, że spiewa cicho i jest niesmiała, pokazałem jej jak się spiewa głosno, nauczyłem ją, a ona sama stwierdziła że to jednak nie dla niej, że czuje się w tym sztucznie. Powiedziałem jej -dopiero wtedy- że też tak uważam i ciesze się, że ma odwage mieć swoje zdanie.

Swoje zdanie. To jest bardzo ważne słowo. Należy je mieć ? może nie koniecznie się nim afiszować, ale artysta bez swojego zdania jest wg mnie jakiś taki ?plastusiowy?. Po niektórych widać że muzyka to tylko biznes a nie jakaś forma miłości ? nic nie przekazują w piosenkach, o niczym nie myślą ? tylko jakieś bzdety o niespełnionej miłości ?jaaa cie chciałam, ty mnie nie, wszystko tak się konczy, ole, ole?
Oprócz systematycznej codziennej pracy która jest szalenie ważna, ciągłego szlifowania swoich umiejętności jest tez inna ważna według mnie rzecz ? stosunek do muzyki. Po co chcesz grać/spiewać, czemu chcesz to robić. Na tym polu jest bardzo słabo w obecnym świecie. Za muzyke biorą się chłopcy którzy liczą po koncercie na napalone laski i tyle ich interesuje. To zupełnie nie tędy droga. Teraz mi się przypomniało, gadałem niedawno z moim dobrym kumplem, świetnym gitarzystą ? ogółem o muzyce, wymienialiśmy spostrzeżenia, tak bym to nazwał. Stwierdził, że najważniejsze to umieć się odciąć ? wejść w świat w swojej głowie i grać/spiewac i nie myśleć o niczym więcej a ludzie to docenią. Mówił to bo złapał akurat nową zajawke ? samochody i chciał zarabiać na streecie na auto czy tam opłaty i paliwo, nieważne ? tak czy siak to nie działa. Owszem coś zarobi na pewno, ale jeśli gra z myślą ?zarabiam na auto, ekstra? to automatycznie muzyka nie będzie celem sama w sobie. To nie ma przynosić kasy, sławy i zazdrosnych spojrzeń ? to ma przynosić radość z samego faktu wykonywania. Wyscig szczurów panuje wszędzie, muzyka powinna być ponad podziałami. Nie szybciej, nie wyżej, nie więcej oktaw ? przede wszystkim skup się na tym, aby to co spiewasz na prawde wyrażało ciebie. Pisz teksty, naucz się grać na instrumencie ? wiem ile czasu zmarnowałem mówiąc sobie od lat ?nie ja się nie nadaje, nie naucze się grać na gitarze? ? z takim podejściem faktycznie brzdękałem same akordy, aż mnie zaciekawił specyficzny styl i stwierdziłem ?ooo to jest coś ciekawego dla mnie, to mi się podoba? ? w pare miesięcy zrobiłem postep kilkukrotnie większy niż przez ostatnie pare lat ? jeśli nie idzie ci nauka szybkich solówek to możesz pomyśleć nad gitarą rytmiczną i pisaniem piosenek- zawsze jest jakieś wyjście a mowienie ?ja się nie nadaje? jest tylko usprawiedliwianiem się i pretekstem do opierniczania się. Jeśli serio ci zależy na muzyce, na graniu to walcz o to całym sercem, nie przejmuj się porażką jedną drugą trzecią i żadną następną. Ja dobry nie jestem, ale osiągnąłem poziom na którym nie musze nikogo pytać o rady tylko oceniam sam co mi się podoba a co nie, co wyrzucę a co zostawię. Może to samolubne, ale to nie ma znaczenia, bo daje niesamowicie dużo satysfakcji. Mogę posłuchać opinii każdego i to akurat należy robić, ale nie można się uginać przed widownią ? na ogół jest tak, że im głupszy tekst zaśpiewasz, im bardziej prostacko będzie brzmiało tym bardziej będzie się to podobać publice. Ludzie uwielbiają teraz ona tańczy dla mnie, gangam style itd. To jest wszystko na co stać przeciętnego odbiorcę ? i nie ma w tym nic złego, bo nie każdy lubi muzyke i nie każdy jest nią zainteresowany, jest też wielu ludzi którzy mają łeb do innych rzeczy ale wrażliwość cegły i nie ma co się w to zagłębiać ? ale to pokazuje, że jeśli chcesz coś bardziej ambitnego to jesteś zdany na siebie, swoje wyczucie i idziesz w nieznane. To nie są studia ścisłe po których jesteś na pewno inżynierem i na pewno masz spoko robote ? to jest jedna wielka niewiadoma, chyba że masz znajomości. Jeśli nie to jesteś zdany tylko na siebie, im więcej i cięzej pracujesz, im więcej serca w to wkładasz tym wieksza szansa na jakiś sukces. Momentów w których załamywałem ręce mówiąc ?nie, ja już nie dam rady, nie nadaje się, nie mam siły? było dużo i czeka mnie pewnie jeszcze tego mnóstwo, bo każdy się łamie i każdy czasem wątpi bo tacy są ludzie, ale nie zostawię tego bo nie potrafie i nie chce nawet potrafić wybrazić sobie jakim zgorzkniałym nudziarzem bym był gdybym się poddał. Tobie też zyczę dużo wytrwałości, na pewno się przyda : )

Skacząc na techniczny kwiatek. Widze w każdym temacie ?twang , podparcie? i tak w koło Macieju. Owszem to prawda i to są dwie rzeczy które mogą zbudować wokal, ale musze zweryfikować kilka rzeczy które mogą być błednie rozumiane. To że potrafisz zrobić kaczke nie oznacza, że opanowałeś twang i tak samo to, że czujesz prace przepony nie znaczy, że masz podparcie, a opanowanie obu zagadnień nie jest równoznaczne z byciem dobrym wokalistą.

Prawdziwy czysty twang to porażająca nośność głosu, coś co wykonane blisko ciebie może przyprawić o ból głowy. Świdrujące, wgryzające się w mózg i bardzo, bardzo głośne ? tak to wygląda u kogoś kto potrafi to dobrze zrobić, ale to nie znaczy, że powinieneś próbować uzyskać coś takiego samego. To bardzo łatwo może doprowadzić do spięcia, bo chcesz więcej niż twoje ciało może Ci dać w danej chwili. Nie nauczysz się twangu w miesiąc, chyba że pojdziesz na systematyczne lekcje do dobrego nauczyciela i będziesz dużo cwiczyć w domu podpierając to dobrym podejściem psychicznym, ale to znowu nie znaczy, że masz przez pół roku męczyc wszystkich domowników i siebie przy okazji ćwiczeniem okropnie brzmiącego twangu ? bo walory artystyczne takiego dźwięku są znikome, ale nie o to w tym chodzi ? chodzi o uruchomienie ciała, o poznanie mechanizmu, o zrozumienie w jaki sposób formuje się głos, jak go uginać do własnych potrzeb.

A podparcie to nie jest dźwiganie wiader z betonem i napełnianie się powietrzem jak balon ? to niewiele różni się od normalnego oddechu pod względem ilości nabieranego powietrza ? nabiera się je niżej w płuca żeby rozszerzyć dół klatki piersiowej i naciągnąć tym samym przeponę. Większość problemów z podparciem bierze się nie ze zbyt słabego podparcia tylko z niekontrolowania ilości powietrza na której się spiewa. Przede wszystkim trzeba się nauczyć wydychać z siebie na prawde mało powietrza ? wtedy nie będzie go trzeba tyle nabierać i pompować się jak piła do nogi. Dodatkowo chuchana forma spiewu całkowicie odcina cię od wysokich dźwięków, a próby tego będą kończyć się tylko męczeniem głosu.

Jeśli chcesz spiewać cicho to naucz się też głośniej i na odwrót to samo, nie tylko żeby mieć zapas dynamiki i nie nudzić słuchacza monotonią ale dlatego że ciało inaczej pracuje na różnych głośnosciach ? poznawanie tego przynosi wiele frajdy i wyobrażenia na temat tego jak to się w srodku formuje.
Ktos pisał o problemach z centrowaniem trybów, że to nie idzie. Każdy tryb odczuwamy inaczej i gardło układa się inaczej. To normalne że nie potrafi się przejść błyskawicznie z jednego do drugiego i trzeciego ? bo to są inne ustawienia i na początku należy to robić bardzo powoli i uważnie. Zresztą najlepiej potem też. I o ile inaczej się odczuwa dźwięki w każdym trybie i wiele rzeczy się zmienia to jest jeden wspólny mianownik wszystkich dźwięków ? to miejsce powstawania każdego dźwięku. Wysoko w szyi, nad migdałami na tylnej scianie gardła, tam powstaje głos który jest zupełnie komfortowy, naturalny, do tego można w tym miejscu wydobyć zarówno bardzo cichą jak i bardzo głosną nute. Nie można każdego dźwięku zaczynać gdzie indziej, to powinno być precyzyjne i skupione w jednym miejscu ? wtedy zostanie zachowana barwa glosu i będzie to po prostu lepiej brzmieć. Krótko mówiąc to miejsce jest miejscem powstawania twangu(lub np. słyszalem termin pozycja wokalna). Opuszczając minimalnie krtań i podnosząc lekko podniebienie robi się z tyłu paszczy przestrzeń w której masz rozpocząć dzwiek. Kazdą wysokość odczuwa się nieco inaczej, w innym miejscu czuje się rezonowanie dźwięku w organizmie itd., ale ?epicentrum? od którego to się rozchodzi zawsze pozostaje w tym samym miejscu. Nie można dopuścić sytuacji w której wibracje(odczuwane mocno w mormorando), uciekają a głos grzęźnie gdzieś nisko w gardle ? na czymś takim ani nie zaśpiewasz cicho, ani nie rykniesz, nie mówiąc o dodawaniu tam czegokolwiek ? nad takim dzwiekiem nie da się mieć praktycznie żadnej kontroli.

Cwicz na spokojnie na wygodnych dla siebie dźwiękach, znajdz to komfortowe miejsce i go nie opuszczaj ? za każdym razem kiedy cos się psuje, tracisz to miejsce. Naturalnie, swobodnie, mało powietrza i w skupieniu.

no i zapraszam do dyskusji jak zwykle, spostrzeżeń i ciekawej wymiany zdań która jeszcze lepiej nakresli sprawe początkującym


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: wtorek, 7 maja 2013, 16:07 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 19 czerwca 2011, 18:18
Posty: 1009

Online: 30d 22h 47m 17s
GG: 0
nie masz tam nic modulować, tam sie to czuje. jak robisz klasyczną barwe to to sie tak odczuwa tylko krtan jest nizej(automatycznie podniebienie wyżej) a masz tylko minimalnie opuscić krtan - jak podczas luźnego powolnego wdechu przez usta.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: wtorek, 7 maja 2013, 18:43 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 19 lipca 2011, 20:16
Wiek: 21
Posty: 75

Online: 25d 4h 24m 35s
GG: 0
Dobry jest ten artykuł , daje do myślenia ...


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: wtorek, 7 maja 2013, 18:59 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 27 listopada 2011, 16:52
Posty: 455

Lokalizacja: Grudziądz
Online: 29d 10h 3m 55s
GG: 10793951
Cytuj:
?jaaa cie chciałam, ty mnie nie, wszystko tak się konczy, ole, ole?

Parodiowanie na poczekaniu tekstów popowych o niespełnionej miłości nigdy nie przestanie być zabawne xD

Cytuj:
gangam style

Ale na Gangnam Style tak z marszu nie najeżdżaj, jest luzackie, żartobliwe, chwytliwe i proste, ale zarazem ma fajną tematykę (bo Psy śpiewa o kobietach i mężczyznach posiadających klasę i potrafiących usiąść przy kawie i normalnie porozmawiać zamiast tylko chlać i tańcować) i w sumie jak na swój gatunek itp. jest fajnym kawałkiem.
Chociaż może uważam tak tylko dlatego że mam z nim związane bardzo dobre wspomnienia :d

Ogółem bardzo dobry tekst, chociaż ciężko się czyta kolejne bloki tekstu - przebrnąłem bo w samym tekście przecież mowa o cierpliwości i wytrwałości, co uznałem za wyzwanie : D

Propo tego co pisałeś o muzyce jako wartości samej w sobie - masz kupę racji, to jest naprawdę dobry pogląd i zgadzam się w 100%. Od dłuższego czasu uważam, że w muzyce najważniejsza ma być muzyka. Muzyka ma swoją treść sama w sobie, treść zamkniętą w emocjach i stylistycznych zabiegach, i tekst powinien współgrać z tą treścią w jakiś sposób - albo wpasowując się w nią 1-1, albo jakoś ścierając się z nią dając kolejny świadomy artystyczny chwyt (po prostu nie powinno być tak, że muzyczka skoczna i wesoła a popowa wokalistka albo frontman weselnej disco polo bandy śpiewa o swojej utraconej miłości - chociaż w sumie i to świadomy muzyk-tekściarz potrafiłby rozegrać porządnie).
Do czego zmierzam: w muzyce nic, nawet tekst nie powinno przesłaniać samej muzycznej idei. Dlatego, choć trochę rapu i poezji śpiewanej lubię, to nie uznaję ich za gatunki pełnoprawnie muzyczne (no chyba że podkład jest majstersztykiem a nawijka/recytacja pasuje, wtedy w sumie ok).

Nie powinien muzyki zasłaniać tekst, nie powinna zasłaniać muzyki pogoń za jak najlepszą i najbardziej popisową techniką, nie powinno muzyki zasłaniać pragnienie porwania publiczności do pogo, pragnienie sławy a już na pewno nie pragnienie pieniędzy. Prawda, w niespokojnych i chciwych duszach artystów zawsze jest pewna żądza tego wpływania na tłumy (taniec publiki), pozostawienia po sobie śladu (sława) czy życia jak najmocniej (wszelkie dalekie podróże, sporty ekstremalne, szybkie fury, dzikie orgie i narkotyki które można sobie załatwić mając hajs) i nie ma w tym w sumie nic niezwykłego ani złego, że będzie czasem widoczna w muzyce, ale artysta powinien umieć się zdystansować do tych rzeczy, nie dać się im kierować, a jedynie uczynić z nich coś fajnego, szalonego, jak porządni rockmeni.

Okropny jest we współczesnej muzyce nacisk na wykonawcę z ogromnym pominięciem autora utworu, to coś co chciałbym zwalczyć. Sam wolę komponować niż dopieszczać swoją technikę na gryfie, nieraz komponuję solówki, których sam nie umiem zagrać i zamierzam dać komu innemu - nie ma w tym przecież nic dziwnego, bo i tak nie grałbym sam również na perkusji, orkiestrze symfonicznej czy śpiewie ptaków (dobra, ostatniego w sumie jeszcze nigdy nie zamieszczałem w utworach, ale w sumie dobry pomysł xD).
Inna nieco sprawa z tym, że chciałbym być liderem i frontmenem kapeli, śpiewać swoje teksty, rozmawiać z ludźmi, krzyczeć prostackie głupoty do publiczności - to po prostu kreowanie wizerunku spajającego twórczość i możliwość bezpośredniego i 100% pewnego przekazania emocji i intencji kierujących sztuką.



Jest jeszcze jedna refleksja. Wielu ludzi oglądając bajki w dzieciństwie, zapamiętało jedynie, że dobro zawsze zwycięża - co oznacza, że oni zawsze muszą zwyciężyć, bo na tym dobro polega. Przesłania miłości, uczciwości, litości nieraz nie dostrzegają.
Do czego zmierzam?
Analogicznie wielu "muzyków", oglądając nagrania z koncertów rockowych z poprzedniejszych dekad, zapamiętali jedynie, że ci muzycy oddawali się prostym emocjom i żądzom, nie byli szczególnie dobrzy muzycznie a muzyka była prosta, a gromadzili tłumy, które dobrze się bawiły. Nie dostrzegają ducha buntu, kreatywności, tworzenia istoty epoki, łamania granic, przelewania w nuty własnej duszy. Pragną jedynie tej dzikiej sławy, szaleństwa, tańców i pisków tłumu.
Niech nikt nie idzie tą drogą, bowiem to dla muzyki okrucieństwo i pogarda.


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: niedziela, 1 grudnia 2013, 11:17 
Offline

Dołączył(a): piątek, 20 września 2013, 19:03
Wiek: 22
Posty: 135

Online: 22d 1h 26m 16s
GG: 0
I przez takie notki, przychodzi czas na refleksje. Pisz takich więcej ;)


Góra
 Zobacz profil  
 

Drukuj 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 

 * Zarejestruj  * FAQ    * Szukaj   * Zaloguj 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2010 & SEO Group
TMOL Style by NinhAnh Update by Luzaki.org