* Zarejestruj  * FAQ    * Szukaj   * Zaloguj 



Nazwa użytkownika:
Hasło:

Zapamiętaj mnie


Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
 
Nieprzeczytany postNapisane: piątek, 2 czerwca 2017, 13:17 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 10 maja 2011, 18:57
Wiek: 23
Posty: 62

Online: 4d 1h 13m 14s
Cześć! Wieki nie zaglądałem na forum i pewnie nikt już nie pamięta że ktoś taki jak ja w ogóle istnieje :P mimo wszystko postanowiłem wrócić i powiedzieć parę słów od siebie.

Od dawna staram się doskonalić jako wokalista. Spędziłem wiele czasu tutaj na forum ucząc się prawidłowych technik, chodziłem na lekcje, najpierw do pani Marty z Wrocławia, potem do Laboratorium Śpiewu i Mowy. Słuchając różnych znanych wokalistów czułem, że jestem w stanie technicznie im dorównać, zaśpiewać tak jak oni. A potem przychodziło do próby/koncertu, i wiecie co?

I gunwo.

Co z tego że szlifowałem prawidłowe ustawienie jęzora do dobrego twangu. Co z tego, że spędzałem długie godziny na zmuszeniu swojej przepony do posłuszeństwa żeby dobrze podpierać. Przychodziłem na próbę, chłopaki odpalali swoje piece, gary mi nawalały nad uchem, a ja darłem się do mikrofonu, zaciskając się jak głupi, nie mogąc wydobyć z siebie wysokich dźwięków, piejąc jak chłopczyk z mutacją i wychodząc z salki z koszmarnym bólem gardła. Na koncertach jeszcze gorzej. Pół biedy, jeśli odsłuchy były w miarę i mieliśmy do tego czas żeby się porządnie rozstawić. Ale wiadomo jak to jest. Próba dźwięku to jedno, a koncert to drugie, przychodzą ludzie, akustyka się zmienia, do tego dochodzą emocje, które mogą w pewnych momentach pomóc, a w innych wręcz zaszkodzić. Dochodziło do sytuacji, że mocy do śpiewania starczyło mi może na 15 minut, potem już kaszaniłem totalnie, psując koncert sobie i innym.

Gdzie leży problem?

W psychice oczywiście. Ćwicząc w domu, zazwyczaj ćwiczy się w ciszy, można się skupić na wydobywanych przez siebie dźwiękach i zaśpiewać ciszej, luźniej, bezpieczniej. W warunkach koncertowych lub nawet na próbach chce się jednak podświadomie przekrzyczeć instrumenty, już nawet nie po to, żeby być głośniej od nich, ale już nawet po to, żeby samemu się słyszeć. Ktoś mógłby powiedzieć „to podgłośnij na mikserze”. No tak, tylko że nie zawsze na salce jest to możliwe. Salki są małe, jest ciasno, nie zawsze można stać w odpowiedniej odległości od pieców, o perkusji i kolumnach nie wspominając. Czasem dźwięk z kolumn jest rozkręcony tak, że dalsze podgłaśnianie prowadzi do sprzęgów, a mimo to jest wciąż za cicho, żeby się swobodnie słyszeć. W moim przypadku dochodzi jeszcze jedna kwestia. Rok temu pływając na basenie rozwaliłem sobie słuch, mam uszkodzone zakończenia nerwowe w uszach, nie jest to na co dzień uciążliwe, ale muszę chronić słuch żeby go nie stracić, więc dotychczas na próby przychodziłem z zatyczkami do uszu (w życiu tyle koncertów na których byłem jako widz plus kilka na których występowałem i nic, a parę minut nurkowania bez zatyczek i od razu rozwalony słuch, o ironio).

Jakie mam rozwiązanie?

Odsłuch douszny. Komuś się to może kojarzyć z ogromnymi wydatkami na system bezprzewodowy, bo o ile można znaleźć systemy za mniej więcej 600-800 złotych, to każdy kto się zna może powiedzieć, że to szrot i porządny system kosztuje 2000 złotych w górę, o porządnych słuchawkach, które też swoje potrafią kosztować, nie wspominając. Ale ja kupiłem sobie jakiś czas temu takie ustrojstwo, i jak na razie mogę je z czystym sumieniem każdemu polecić:

http://ragtime.pl/product-pol-29436-Behringer-MA-400.html

Co mogę o nim powiedzieć? Fajna rzecz na próby. Na razie nie miałem go okazji testować w warunkach koncertowych, ale na pewno to zrobię. Jak widać, w porównaniu z systemami bezprzewodowymi jest śmiesznie tani, ale swoje zadanie spełnia. Ma dwie metody działania – pierwsza, wpinamy do niego wyjście z miksera, tak jakbyśmy podpinali zwykły monitor odsłuchowy. Druga, wpinamy mikrofon bezpośrednio do wzmacniacza, a wyjście wzmacniacza do miksera. To jest dobre rozwiązanie na próby oraz na koncerty na których nie mamy możliwości podpięcia się do wyjścia z odsłuchów, chociaż ja akurat uważam że lepiej jest się podpiąć z miksera, bo gdy dostaje sygnał bezpośrednio z mikrofonu to lubi trochę przesterować, a poza tym chłopaki z zespołu mówili, że trochę osłabia sygnał na wyjściu, chociaż ja tego akurat nie zauważyłem. Jedyną wadą jak na razie jest dla mnie to, że nie ma on własnego zasilania, więc jest konieczność wpięcia go do 230V.

No ale wzmacniacz wzmacniaczem, a przydały by się do niego jakieś słuchawki, najlepiej dokanałowe. Tutaj też wielu ludzi zaprawionych w boju powie „Shure SE215, z tych tańszych to te są najlepsze”. No ale właśnie nie w tym przypadku. Jeśli się spojrzy w instrukcję obsługi wzmacniacza, to jest tam napisane, że słuchawki muszą mieć impedancję co najmniej 30 Ohm, a wspomniane szurki (cena koło 400-450 PLN) mają 17 Ohm. Co to jest impedancja? Generalnie, jest to opór elektryczny w obwodach prądu zmiennego. Im mniejsza, tym większy prąd może przepłynąć przez nasz obwód. W przypadku słuchawek (i głośników w ogóle) im większa impedancja, tym więcej mocy jest potrzebne, żeby wprawić membranę w ruch. Jak to się przekłada na brzmienie? Zasadniczo to słuchawki z wyższą impedancją mają bardziej wyrównane brzmienie, te z niższą mają głośniejszy, chociaż mniej wyraźny bas. Dlaczego tak jest, to temat na dłuższe rozważania, powiem tylko, że ma to związek z różną czułością ludzkiego ucha na różne częstotliwości dźwięku. Nas interesuje przede wszystkim to, że słuchawki z niższą impedancją będą przyjmować więcej mocy ze wzmacniacza, co sprawi, że dźwięk będzie przesterowany, a słuchawki mogą nam się spalić. Profesjonalne słuchawki do odsłuchu z impedancją powyżej 30 Ohm to już koszt powyżej tysiąca złotych, a raczej nie chcemy kupować takich do wzmacniacza za nieco ponad stówę. Ja kupiłem te:

https://mediamarkt.pl/rtv-i-telewizory/sluchawki-sony-mdr-xb50b-ae-czarny

Nie są strasznie drogie, mają fajny design, mało plączący się kabel i przede wszystkim bardzo dobrze wytłumiają otoczenie (jak na słuchawki konsumenckie). Jeżeli chce się szukać innych słuchawek do tego wzmacniacza, to polecam szukać w Saturnie albo Media Markt, ponieważ można tam wybrać impedancję jako kryterium wyszukiwania.

I tak oto, za mniej niż 300 PLN (wzmacniacz, słuchawki plus dodatkowy kabel XLR oraz przedłużacz do słuchawek) mam całkiem sympatyczny odsłuch douszny na próby i mniejsze sceny. Odkąd tego używam, zrobiłem bardzo zauważalny postęp w moim wokalu, ostatnio gitarzysta to przyznał. A były jeszcze niedawno takie koncerty po których wiele ludzi mówiło „wasz zespół jest zaj**isty, ale musicie zmienić wokalistę”. Wziąłem to sobie do serca i zacząłem ostro nad sobą pracować.

Generalnie, jeżeli ktoś chce zabrać się za naukę śpiewania i ma z tym większe plany niż tylko śpiewanie na ogniskach, chce śpiewać w zespole, to polecam inwestycję w odsłuch douszny. Dlaczego? Oprócz oczywistych powodów, jak właśnie dobre słyszenie się podczas grania, mogę wymienić jeszcze kilka:

- Przyzwyczajenie się do własnego głosu – skoro inni mają słyszeć nasz wokal, to warto by było żebyśmy wiedzieli, co tak naprawdę słyszą, bo każdy, kto kiedykolwiek nagrywał swój głos wie, że różni się to od tego, co sami słyszymy na co dzień (przewodnictwo kostne i tego typu sprawy). Słuchanie swojego głosu z odsłuchu na co dzień pozwoli nam też lepiej operować techniką śpiewu, tak żeby ćwicząc uzyskiwać odpowiednie rezultaty, bez konieczności ciągłego nagrywania – słuchania.
- Wyrobienie dobrych nawyków trzymania mikrofonu – słynny „cupping” o którym zostało powiedziane już niejedno. Dzięki odsłuchowi dousznemu słyszymy dokładnie jak nasz głos jest zbierany w zależności od tego jak trzymamy mikrofon i możemy to na bieżąco korygować.
- Wygłuszenie otoczenia – to też jest dość ważne podczas nauki śpiewania. Mamy dzięki temu wrażenie, że jesteśmy odizolowani od reszty świata i daje to większy luz, większą swobodę. Szczególnie zauważalne może to być u osób, które początkowo „wstydzą się” swojego wokalu i uważają (nawet podświadomie) że ktoś zaraz przyjdzie i go shejtuje. :P

Niedługo z moim zespołem będziemy nagrywać, jak już coś będzie gotowe (albo ze studia, albo z salki) to wrzucę tutaj i dam jakieś starsze nagrania z czasów zanim zacząłem stosować odsłuch do porównania. Różnica spora.

Pozdrawiam serdecznie, trzymajcie się, dbajcie o głos, dbajcie o słuch i miłego muzykowania :)

_________________
Pytasz czy czuję dreszcz, i bicie serca twego,
Ja nie czuję nic, tylko ust twych, odór sosu czosnkowego!


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: piątek, 2 czerwca 2017, 15:30 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 13 czerwca 2011, 21:19
Wiek: 25
Posty: 1839

Online: 184d 14h 57m 7s
Wpinasz tez gitary w mixer? Bo jezeli slyszysz w odsluchu tylko wokal, bez gitar to troche kiszka.

_________________
Lekcje śpiewu przez Skype! (kontakt: prywatna wiadomość)


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: piątek, 2 czerwca 2017, 15:55 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 10 maja 2011, 18:57
Wiek: 23
Posty: 62

Online: 4d 1h 13m 14s
Nie wpinam. Ale na salce są dwa mikrofony które wystarczająco dobrze zbierają z całego pomieszczenia, szczególnie że drugiego używa nasz rytmiczny, więc stoi bardzo blisko jego pieca i jego sekcję słyszę bardzo dobrze. Jak mówiłem, na koncercie jeszcze nie było okazji ogarnąć jak się sprawuje, ale wtedy postaram się dogadać z akustykami żeby mi wpięli jak normalny monitor.

_________________
Pytasz czy czuję dreszcz, i bicie serca twego,
Ja nie czuję nic, tylko ust twych, odór sosu czosnkowego!


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: piątek, 2 czerwca 2017, 16:16 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 13 czerwca 2011, 21:19
Wiek: 25
Posty: 1839

Online: 184d 14h 57m 7s
Na koncercie wbrew pozorom może to być łatwiejsze do zrealizowania, bo zwykle jest mixer, w który się wszyscy wpinają i ustawia się na nim przody, także jak spróbujesz to daj znać jak wyszło. Kiedyś kombinowałem z wpięciem słuchawek w powermixer, ale miałem dosyć kijowe i sobie dałem siana. Teraz jak będę salkę urządzał to zwrócę na to uwagę.

_________________
Lekcje śpiewu przez Skype! (kontakt: prywatna wiadomość)


Góra
 Zobacz profil  
 
 
Nieprzeczytany postNapisane: piątek, 2 czerwca 2017, 16:52 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 10 maja 2011, 18:57
Wiek: 23
Posty: 62

Online: 4d 1h 13m 14s
Akurat na koncercie może się pojawić ten problem, że nie będzie jak pociągnąć kolejnego kabla na odsłuchy, więc żeby wpiąć to moje ustrojstwo trzeba by odpiąć którąś z kolumn dla reszty, a jeżeli by były np. tylko dwie... no to by była lipa. Problemem mogłoby też być wpięcie zasilania, chociaż akurat monitory zwykle są aktywne, więc do nich gdzieś tam zawsze jakieś gniazdko się znajdzie. Ale jestem dobrej myśli.

Co do wpinania słuchawek w powermiks - zależy od sprzętu jaki macie. My gramy na salce na której jest Yamaha Stagepas 500. To jest akurat wersja która nie ma wyjścia na słuchawki. Jest oczywiście wyjście na monitor, ale nie ma tak łatwo żeby tylko wpiąć słuchawki z przejściówką na dużego jacka, o nie nie, w instrukcji jest, że wyłącznie odsłuch aktywny. Dlatego właśnie kupiłem ten wzmacniacz.

_________________
Pytasz czy czuję dreszcz, i bicie serca twego,
Ja nie czuję nic, tylko ust twych, odór sosu czosnkowego!


Góra
 Zobacz profil  
 

Drukuj 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 

 * Zarejestruj  * FAQ    * Szukaj   * Zaloguj 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2010 & SEO Group
TMOL Style by NinhAnh Update by Luzaki.org