|
Witam serdecznie.
Na samym początku przepraszam, że mój pierwszy post na forum jest formą wielkiego problemu ale szukam pomocy gdzie się da.
Od początku:
Problemy z głosem zaczęły się pojawiać w maju 2013 roku gdy pierwszy raz w aucie odpaliłem klimatyzację :/ Chyba przesadziłem ze zbyt niską temperaturą i są tego skutki. Na początku kłopoty nie były wielkie - lekka chrypka, która ustępowała ale z tego co pamiętam na przełomie lipca i sierpnia zaczęły dziać się złe rzeczy: ciągła chrypa, spływający śluz do gardła, załamywanie się głosu - to najbardziej przeszkadza, zmiana barwy, gardło mocno zaciśnięte i co najgorsze nie byłem w stanie tego w żaden sposób kontrolować.
Poszedłem do lokalnego laryngologa żeby sprawdzić co się dzieje. Nie stwierdził nic: "Zatoki zdrowe". Coś tam przepisał, do widzenia i rezultatu żadnego.
Pojechałem do jednego z bydgoskich foniatrów, który zlecił tomografię komputerową zatok i okazało się, że wszystkie zatoki mocno zacienione, na szczęście bez polipów ale ogólnie przewlekłe zapalenie zatok. Chciał to leczyć lekami: Avamys, Sinus Rinse, itp. Nic nie pomagało. Stwierdził, że potrzebna jest operacja, na która na NFZ czeka się ponad 2 lata. Nie było na to czasu z tej racji, że zawodowo jestem muzykiem i śpiewam dlatego zmuszony byłem zrobić zabieg prywatnie w Klinice Gizińscy w Bydgoszczy.
Lekarz przeprowadził zabieg FESS, dodatkowo wyprostował przegrodę nosową i dokonał jakieś koagulacji małżowin przynosowych. Pierwszy tydzień to był koszmar ale później już lepiej. Fakt faktem, oddycham dobrze, lepiej niż przed zabiegiem. Dwie dziurki są w nosie drożne, zatoki nadal się oczyszczają ale to chyba końcówka.
Foniatra powiedział, że nie będziemy w stanie wyleczyć strun głosowych jeżeli najpierw nie będzie zrobiony porządek z zatokami, ponieważ cały śluz z zatok spływa do gardła i podrażnia struny. OK, więc się zdecydowałem.
2 miesiące po zabiegu, który był pod koniec czerwca tego roku ponownie odwiedziłem foniatrę, który zlecił jontoforezę wapniową - miała pomóc. Guzik. Kompletnie żadnej poprawy. Jutro ponownie odwiedzał foniatrę, który po moim telefonie zdziwił się, że jontoforeza nie przyniosła kompletnie żadnego rezultatu.
Zobaczymy co mi powie.
Teraz pytanie do Was drodzy forumowicze. Miał ktoś z Was podobny przypadek? Podobne problemy z głosem? Jak to wyleczyć? Nie mam już siły z tym walczyć a cały czas muszę śpiewać co jest dla mnie nie ukrywam teraz ogromnym problemem.
Już teraz dziękuję za wszystkie odpowiedzi i mam nadzieję, że ten temat wzbudzi Wasze zainteresowanie.
Pozdrawiam AK
|