Nashville napisał(a):
Ptakuba napisał(a):
A co jest złego w szukaniu ćwiczeń na coś? Nie rozumiem waszej logiki.
Już Ci wytłumaczę o co mi chodzi. Otóż same w sobie ćwiczenia potencjalnie mogą być bardzo dobre, mogą dużo pomóc, nie mniej jednak dla większości ludzi wykonywanie ćwiczenia wokalnego nie polega na odkrywaniu czegoś i próbowaniu zrozumienia tego, tylko na zwykłym, bezmyślnym odklepywaniu jakiejś czynności, przez co kompletnie nie ma efektu. Ja jestem zdania, że ćwiczenie może być pomocne, jednak przy świadomym i rozmyślnym robieniu go, w każdym innym przypadku efektu zwyczajnie nie ma. Mam powiedzmy drobne doświadczenie w tej dziedzinie, bo odklepywałem przez 2 lata sls, bez myślenia jaka jest istota tych ćwiczeń. Na forum spotkałem się naprawdę już przynajmniej 100 razy z ludźmi, którzy wychodzą z założenia, że ćwiczenie ma coś za nich zrobić. Ćwiczą zestawy, robią to kompletnie nieprawidłowo, no a nawet jak robią to prawidłowo to nie ma w tym wspólnego mianownika ze zwykłym śpiewaniem, tj. wykonają coś poprawnie, zaczynają śpiewać i kompletnie nie stosują swojego odkrycia, rozgraniczając robienie ćwiczeń ze śpiewaniem piosenek. Ja jestem zwolennikiem rozumienia tego co się robi albo instynktownego śpiewania. Ćwiczenie na ustabilizowanie krtani, takie jak "mam, mam, mam" to ćwiczenie, które nie ustabilizuje krtani, tylko pokaże jak ją ustabilizować a to zasadnicza różnica. Stąd moja personalna niechęć do wszelakich ćwiczeń.
Podobne zjawisko jest z teoretyzowaniem. Spotkałem się już z przeróżnymi teoriami. Niektórzy twierdzą, że jeżeli wokalista, którego słuchają nie uczył się metodą CVT to znaczy, że nie twanguje, inni mówią jeszcze inne bzdury a jeszcze inni jak się im usiłuje wytłumaczyć jak coś działa i zadaje pytania wklejają regułki z google, których nie rozumieją. Ja tylko walczę o to, żeby albo się uczyć czegoś w praktyce i rozumieć jak to działa albo robić to intuicyjnie. Nie znoszę 2 rzeczy: bezsensownego uczenia się regułek na pamięć i robienia ćwiczeń na pałę.
Zgadzam się z Tobą z jednym wyjątkiem - Ćwiczenia typu Mum, mum, mum oraz Nay, nay, nay, robione prawidłowo nie tylko pokazują, jak w przypadku Mum ustabilizować krtań, ale przede wszystkim WARUNKUJĄ taką pozycję poprzez konsekwentne powtarzanie. Tutaj pierwsze skrzypce gra pamięć mięśniowa - PAMIĘĆ.
Ja widzę w podejściu jeden poważny zgrzyt:
Słaba znajomość języka angielskiego wyklucza praktycznie rozumienie instrukcji, które dają w swoich programach Seth lub Brett, przez co ludzie robią te ćwiczenia bez zrozumienia, a w SLS jedna mała wzmianka o czymś potrafi uświadomić jak się powinno dane ćwiczenie zrobić.
yersinia napisał(a):
Tzn. czytałam kiedyś i to chyba nawet tutaj na forum, że w klasyce przydźwięku jako takiego nie ma, a rezonans uzyskuje się przez spinanie różnych mięśni, ale to może ktoś zweryfikuje

Jak ma być rezonans bez przydźwięku? 'Ziewające' ustawienie w moim odczuciu zmniejsza wewnętrzne odczucia rezonansu, dlatego ciężej go kontrolować np. właśnie w ćwiczeniach Mum, mum, mum, co wcale nie znaczy, że go nie ma.
@Arts,
Jak będziesz robił Mum, mum, mum, to polecam Ci kontrolę pozycji krtani podczas ćwiczeń.
Połóż palec na krtani kiedy nie śpiewasz, ani nie mówisz, potem zacznij Mum, mum, mum i pilnuj by krtań nie 'przebijała' ponad pozycję 'spoczynkową' (tam gdzie znajduje się palec). Myślę, że gdzieś na wysokości c2/C5 krtań powinna Ci siedzieć właśnie tam, gdzie jest gdy nie ma fonacji tj. tam gdzie trzymasz palec.