Cześć, chciałem się was poradzić w jednej kwestii. Zacząłem kilka miesięcy temu naukę podstaw śpiewu, ale nie mam wyrobionego słuchu jeszcze, więc narazie ćwiczę głównie różne kombinację trafiania w nuty na skali. Mam jednak problem z dołami. Powoli ogarniam podparcie i w średnicy i wyższych partiach rzeczywiście dużą zmianę odczuwam, kiedy prawidłowo podpieram dźwięk, ale w dolnych nutach, tak od niemal od C3 do G2 (niższe też łapę, ale tam mam spory problem z utrzymaniem dźwięku) czuję się jakby zagubiony trochę

Po pierwsze dźwięk mi trochę lata, nie jest taki prosty i szybki, przejrzysty, przebijający powietrze gładko, jak przy wyższych tonach. Po drugie bardziej się męczę niż w wyższych, co chyba w ogóle jest paradoksem. A po trzecie brakuje mi powietrze, kiedy śpiewam moje klasycznie ćwiczenie "ma me mi mo mu" - przy "mu" już mam niemal pustkę w płucach.
Tutaj daję próbki, wiem, że mogą was razić fałsze, wciąż nad tym pracuję.
http://w285.wrzuta.pl/audio/6POB22uzA01/doly_goodhttp://w285.wrzuta.pl/audio/48u8oHRTsqB/doly_2 (tu chyba dopiero od 15 sekundy się zaczyna nie wiem czemu)