Cytuj:
W takim razie... co jeśli nie jestem prawdziwym artystą, ale moim marzeniem jest się stać nim? Jakaż to praca rozpali iskrę coś wartej sztuki w moim sercu? Bo rozumiem, że zgodnie z taką odgórną prawdą, nazywać się artystą nie mogę, niezależnie od wszelkich okoliczności?
Chodzi o to, że aby być artystą, to trzeba posiadać pewne cech: silnie rozwiniętą empatię, umiejętność obserwowania siebie, świata i ludzi oraz pewną dozę otwarcia na wszystkie życiowe doświadczenia.
Jest to potrzebne, bo sztuka polega na "czytaniu" wszystkich emocji i swoich i innych, oraz przekształcaniu ich w późniejszym czasie na "dzieło".
Problem jest taki, że aby te cechy rozwinąć, to trzeba zwyczajnie dostać od życia po dupie. Nie ma innej drogi. Żadne rozkminy, przemyślenia, cuda na kiju nie działają, póki zwyczajnie nie wejdziesz w życie i nie dostaniesz od niego combo breaker'a.
Znałem troszkę osób, które od normalnego życia uciekały. Od wkurzających osób, od rodziców, od pogoni za pieniędzmi i tym podobnymi. Siedziały sobie w swoich marzeniach, ubolewały nad tym jakie życie jest złe i jak mają źle (chociaż w sumie to nic strasznego im się nie działo) i co? I nic, oprócz pisania do szuflady raczej kiepskich przejawów sztuki, nic im nie zostawało.
Ostatnia sprawa jest taka, że w momencie kiedy dostajesz kolejne baty od życia, to musisz mieć system, który ustabilizuje ci psychikę. Inaczej odlecisz, wpadniesz w dragi i depresję, a na końcu zostaje samobójstwo (prześledź sobie życie gwiazd i popatrz na to, co większość z nich przechodzi). I stąd teza o pragmatyzmie. Większość artystów, która przeżyła magiczną granicę "27", właśnie w takim kierunku podążyła. Poczytaj sobie choćby autobiografię Lemmiego- przeżył w życiu tyle co mało kto, a myśli bardzo trzeźwo.
Cytuj:
że są ludzie, którzy chcą gonić króliczka i robić to z gracją, a nie jak pragmatyczna pełna bezwzględnej skuteczności kopara. Czy to słuszne? Nie wiem. Czy to ma jakikolwiek sens? Nie wiem.
Świat nie jest aż tak czarno-biały, jak go przedstawiasz. We wszystkim chodzi o umiar, a ty poleciałeś od jednego do drugiego. Nie uważam, żeby to było prawidłowe.
Cytuj:
Też nie wiem, ale nie uważam, żeby marzenia należało porzucać, bo człowiek sukcesu stwierdził że to bez sensu.
Tak powiedział?
Cytuj:
To urocze wypowiadać się "nie masz szans" w kontekście "spełniania marzeń, nawet tych najgłupszych".
Nie masz szans, o ile twoja wizja nie będzie jasna.
Cytuj:
Więc, kto nie potrafi jasno wykreślić sobie planu biznesowego do zaspokojenia najgłębszych pragnień serca jest stracony na starcie? Kto ma wizję, której nie potrafi jasno nakreślić, ale za to dobrze wie, jak chce żyć kierując się nią, też nie ma szans na życiowe spełnienie?
... i znowu czarno-białe. To, że teraz nie ma, nie oznacza, że nie będzie miał, aczkolwiek powinien się za to zabrać. Po X latach będzie ją miał.
Cytuj:
Gardzę całym tym pragmatyzmem i resztą gadania. Nie słyszałem o nikim, kto spełniłby marzenia inne niż biznesowe czy związane bezpośrednio z kasą dzięki na pierwszym miejscu ułożeniu sobie konkretnego, precyzyjnego biznesowego planu.
Bo nie szukasz. Proponuje żebyś zaczął od:
http://alexba.eu/ .
Cytuj:
Wciąż jednak nie węsz w tym erystyki - nie chodziło tu akurat o argument, byłem świadom, że odchodzę na chwilę od tematu i nie miała to być żadna integralna część wypowiedzi.
To po coś to pisał?
Cytuj:
I ja temu nie zamierzam wcale zaprzeczać. Nie twierdzę, że nie jest to lenistwem, a jedynie, że nie ma w tym nic złego ani nie zagraża to spełnieniu marzeń, póki jest dozowane rozsądnie i coś z tego wynika.
Jak coś wynika, to już nie jest lenistwo. Lenistwo jest wtedy jak totalnie olewasz.
Cytuj:
I piorunami też rzucają.
Nie zauważyłem.
Cytuj:
Wszyscy z tego grona to zwykli piewcy banału i skuteczności, tego samego co tu, ale jakoś ich osiągnięcia nie są imponujące - wszyscy po przyjrzeniu się bliżej okazują się inteligentnymi i pracowitymi prostakami o marzeniach płytkich jak kałuża na chodniku.
Och, z ich punktu widzenia, twoje marzenia są równie prostackie. "Artysta się tu znalazł! Do roboty by się zabrał, a nie za jakieś pierdoły"- można i tak? Można. Nie zniżaj się do ich poziomu, bo wiele takim podejściem nie osiągniesz.
Jak przychodzi co do czego, to wszystkie marzenia są płytkie, ewentualnie głupie, ale żadne oprócz własnego nie jest godne uwagi. Co całkiem logiczne, jak się ma problem z wczuciem w punkt widzenia innych ludzi ;p
Cytuj:
Może powinienem ich bardzo cenić i w ogóle, rozmawiać z nimi często i twórczo o brydżu, golfie, polityce i krawatach, ale jakoś mi się nie chce. Lenistwo.
Spróbuj. W momencie kiedy się ograniczasz, sam wchodzisz na drogę prostactwa i płytkiego myślenia.
Cytuj:
Najpierw "tak po prostu jest i już" a potem kolejna bzdura z rozszalałego bezwzględnego pragmatyzmu
Och, nie jestem aż tak bezwzględnie pragmatyczny. Inaczej bym nic w tym wątku nie napisał, bo bym wyszedł z założenia, że nic do ciebie nie dojdzie

Cytuj:
Jeśli ktoś ma wizję, że każde bite dziecko, każdy głodny Etiopczyk i każda ofiara raka dostają to na co zasługują (bo świat jest sprawiedliwy i nie ma przypadków), zaś on jest lepszy bo rzekomo własną pracą zdobył wszystko i odnalazł spełnienie życiowe w banałach, które da się kupić za pieniądze, to nie zamierzam tej wizji tak po prostu tolerować.
Jest lepszy, bo wykorzystał swój potencjał i coś w tym życiu zrobił. Taki sam szacunek bym miał do Etiopczyka, który przebywa całą afrykę i przepływa morze śródziemne, aby dostał się do europy i uczciwie zarobić pieniądze na życie. Według mnie też jest lepszy od większości ludzi, bo maksymalnie wykorzystał swój potencjał. I o to w tym chodzi. O to, na ile stajesz się lepszy niż jesteś. Z ofiarą raka, która wykorzystuje ostatnie dni, żeby zrobić jak najwięcej rzeczy, które zawsze chciała, jest tak samo.
Cytuj:
Zaś tych co wychodzą z założenia, że są lepsi od rozmówcy, słucha się nieprzyjemnie a i tak ostatecznie nie dowiaduje się nic nowego.
Lubie się mądrzyć. Spełniam wtedy swoje marzenie o byciu fajnym i leczę kompleksy.
Rozmowa taka jak te, nie polega na tym, żeby dojść do nowych wniosków, tylko żeby udowodnić, kto lepiej przedstawi swoją rację (niekoniecznie prawdziwą). Przynajmniej naukowcy doszli do wniosku, że ludzie po to gadają, jakkolwiek by tego nie wkładali pod płaszczyk "inteligentnej, rozwijającej dyskusji, która ma prowadzić do nowych wniosków"

Cytuj:
Całość jednak odnosiła się do tezy, że świat nie jest sprawiedliwy - a z tej nie zamierzam się wycofać.
A po co ma być sprawiedliwy? W czym miała by się przejawiać ta sprawiedliwość? W powszechnej komunie, gdzie każdy jest równy i ma takie same szanse? Toż to by się z tego zrobiła gra RPG, gdzie istnieje kilka ustalonych najlepszych ścieżek rozwoju postaci, a nie życie, gdzie każdy z 6 miliardów ludzi na ziemi jest inny.
Cytuj:
Masz na myśli truizmy w stylu "Próbować życia i poznawać jego smaki, Ryzykować, Iść zawsze do przodu, Marzenia są same dla siebie, Nigdy się nie poddawać", czy raczej wspaniałe mądrości pragmatyzmu?
Jakby to wszyscy robili, to nikt by o tym nie gadał. Nikt nie mówi "krzycz na ludzi, żeby coś wymusić", "zabijaj, bo wtedy zdobędziesz pieniądze", "zgnojenie człowiek, to najlepsza droga do wygranej". Ludzie lubią mówić o tym, czego nie robią
